Są takie momenty w roku, gdy balansujemy na granicy pomiędzy dniem a nocą marząc o tym, by już nie marznąć, by było już normalnie, by dłużej było już „po prostu”.
Zasady, które prowadzą mnie przez kilkanaście lat pracy.
Steve Jobs powiedział kiedyś, że jedyny sens ma zatrudnianie wyłącznie „A players”. Banalne i oczywiste…
Wyczekujemy zlecenia marzeń o nieograniczonym wręcz budżecie i dowcipnego Inwestora, który zna naszą wartość lepiej od nas, a jej udowadnianie pozostaje na nim, a nie na nas.
Coraz częściej słyszy się o lawinowym upadku biur projektowych. Mówi się o tym w Trójmieście, mówi się o tym w Warszawie.
Pewnego dnia – jakieś dwa lata temu – przeżyłem kryzys. Było bardzo niefajnie.
Choć maksymę tą przypisuje się wielu osobom to jednak z dużym prawdopodobieństwem powiedział to również Oskar Wilde:
Wielu z nas spędziło tegoroczne wakacje w hotelach. I jak Wam się spało, moi drodzy?
Znajomy opowiadał mi ostatnio o tym, jak był w willi Micka Jaggera.
Postawmy sprawę jasno: nie mamy narodowego stylu, z którego moglibyśmy być dumni i który mógłby stać się towarem eksportowym.