Kiedy już nie mam na nic wpływu i ci wszyscy wysoko postawieni, smutni panowie doprowadzają mnie do szału swoimi decyzjami, mogę przynajmniej się z nich pośmiać.
Trójmiejskie święta ulicy, jubileusze miast i koncertowe kulminacje mają wspólny mianownik: precyzyjną produkcję, która zaczyna się na długo przed pierwszym światłem.
Trójmiasto w walentynkowy wieczór tętniło nie tylko romantyczną atmosferą, ale i niezwykłą hojnością.
Stu autorów, tysiące książek i frekwencja, która przerosła oczekiwania.
Pod maską intelektualisty i badacza literatury kryje się Max Lars – marzyciel, który na ulicy Mariackiej widzi tropikalne palmy, a lustra współczesności szuka w karaibskich światach i mocy kobiet.
Kacper Kowalski od trzydziestu lat ogląda Gdynię z lotu ptaka – i mówi, że dopiero z góry widać, gdzie miasto oddycha, a gdzie się zacina.