Gdańskie Centrum Sztuki Współczesnej

Palimpsest artystyczny

Pięć lokalizacji, jeden zespół i program oparty na „wolnym rynku marzeń”. GCSW otwiera się jako instytucja w budowie, dając sobie czas na wypracowanie spójnej tożsamości. Dyrektorka Marta Kołacz przekonuje, że rozproszenie to nie wada, lecz zasób, a nadzieja staje się impulsem do działania i dyskusji o wspólnej rzeczywistości.

Otwarte 8 kwietnia 2026 roku Gdańskie Centrum Sztuki Współczesnej (GCSW) ma jednoczyć artystów i publiczność w twórczym dialogu. Instytucja, powstała z połączenia CSW Łaźnia i Gdańskiej Galerii Miejskiej, będzie działała w pięciu obiektach o łącznej powierzchni wystawienniczej 900 m2. To w nich organizowane będą wystawy, wydarzenia oraz pokazy kina studyjnego, realizowane we współpracy z twórcami i instytucjami z Polski oraz zagranicy.

Sercem instytucji jest obiekt przy ul. Jaskółczej 1 na Dolnym Mieście, skupiający największe wystawy i programy społeczne. Na Głównym Mieście działają: galeria przy ul. Powroźniczej z widokiem na Motławę, nastawiony na debiuty project room przy ul. Piwnej oraz przestrzeń przy ul. Szerokiej, która mieści pracownię ceramiczną i Biuro Obsługi Artystów. Ofertę uzupełnia oddział przy ul. Strajku Dokerów 10 w Nowym Porcie, łączący galerię z biblioteką oraz kinem KinoPort.

- Chciałabym budować instytucję sztuki, w której marzenie nie jest dyskwalifikowane jako naiwność, lecz traktowane jako przestrzeń dla wyobraźni, początek sprawczości i jedna z form wspólnego myślenia o świecie – mówi Marta Kołacz, dyrektorka GCSW.

Pięć budynków i nazwa - instytucja w budowie

Cztery miesiące od decyzji Rady Miasta o powołaniu centrum to zbyt krótko, by prezentować gotowy projekt – można mówić co najwyżej o podstawowych założeniach. Tu kluczowe jest współtworzenie GCSW z publicznością, ponieważ „sztukę się praktykuje, a nie tylko pokazuje”. Nowa instytucja ma być osadzona w lokalnym kontekście i czerpać z bogatego dorobku swoich poprzedniczek.

- Będziemy się kierować zasadą palimpsestu. Historia Gdańskiej Galerii Miejskiej i Łaźni nie znika; jest częścią naszej tożsamości, którą chcemy rozwijać. Na tym fundamencie będziemy nadbudowywać nową warstwę – deklaruje Marta Kołacz. - Zależy mi na instytucji opartej na zasadzie „szczodrej krawędzi”, czyli takiej, której drzwi są szeroko otwarte dla wszystkich. Chcemy tę przestrzeń stale poszerzać, by GCSW stało się naszym wspólnym dobrem.

Wiąże się to z nowym modelem instytucji. Ten tradycyjny – nastawiony wyłącznie na ekspozycję i jednostronną transmisję wiedzy od kuratora do widza – przechodzi dziś kryzys. Fundamentem nowej koncepcji jest zaproszenie publiczności nie tylko do uczestnictwa i współtworzenia, ale również do współdzielenia odpowiedzialności za instytucję. Obrany status instytucji w budowie daje twórcom GCSW przyzwolenie na stopniowe rozwijanie jego tożsamości, także w aspekcie wizualnym.

Andrzej Trzaska (Andrzej Trzaska z pracami, fot. dzięki uprzejmości Oli Trzaski)

Średnia skala, wysokie ambicje

Mimo jednej nazwy pięć podmiotów współtworzących GCSW zachowa swój indywidualny charakter. Nie zmieni się też założony program.

- Chciałabym też wszystkich zapewnić, że ta dzisiejsza zmiana nazwy właściwie niczego nie zmienia, wręcz przeciwnie. Cały program, który do tej pory realizowaliśmy, dalej będzie realizowany. Przed nami w 2026 jeszcze 12 projektów, które będziemy stopniowo otwierać – informuje Marta Kołacz.

W planach jest m.in. partnerstwo przy projekcie „Języki z wody”, który zostanie zaprezentowany w maju w Pawilonie Polskim na Biennale Sztuki w Wenecji. Ta prestiżowa współpraca, skupi się na poszukiwaniu nowych form komunikacji inspirowanych ideą Deaf Gain - postrzegającą głuchotę nie jako deficyt, lecz jako unikalną kulturę i tożsamość.

Lokalnie program GCSW stawia na bliskość i współtworzenie. Na Dolnym Mieście ruszy projekt „Sztuka dzielenia”, a w Nowym Porcie artyści wraz z mieszkańcami będą pracować nad wizją przyszłości dzielnicy w ramach akcji „Ostatnie lato”. Ważnym elementem codziennej działalności pozostanie edukacja w formie bezpłatnych „Lekcji Sztuki” oraz reaktywacja KinoPortu jako przestrzeni dla kina autorskiego i spotkań sąsiedzkich.

Poza Nawierzchnią (Michalina Bigaj, projekt Disingenuous nature)

Pierwsze w Polsce BOA

Nowością jest uruchomienie przy ul. Szerokiej Biura Obsługi Artystów (BOA). To przestrzeń, w której twórcy mogą zasięgnąć informacji o aktualnych programach stypendialnych i grantowych, otrzymać poradę prawną czy uzyskać dostęp do pracowni.

- BOA będzie kontynuować prowadzone wcześniej przez CSW Łaźnia programy rezydencji artystycznych oraz pomagać w nawiązywaniu współpracy z kuratorami, zarówno z naszej i innych instytucji – opowiada Marta Kołacz. – Jednak najważniejsze jest to, że BOA ma być miejscem, które realnie buduje sieć kontaktów między artystami.

To pierwsze tego typu biuro w Polsce, dedykowane wspieraniu codziennej pracy twórczej. Program powstał w odpowiedzi na diagnozę środowiska z 2025 roku, z której wynika, że 71% gdańskich twórców nie czuje się reprezentowanych, a ponad połowa ma trudności z dotarciem do informacji o możliwościach współpracy.

Odpowiedzią na te braki będzie nie tylko wsparcie merytoryczne i mentorskie, ale i konkretna pomoc rzeczowa. Jesienią przy BOA ruszy „biblioteka materiałów” – innowacyjny projekt, dzięki któremu sprzęt i elementy z wystaw będą wracać do obiegu, służąc artystom w ich własnych realizacjach.