Dzieci doświadczają go na co dzień, choć z wiekiem nieraz tracimy zdolność do bycia oczarowanym otoczeniem.
W świecie, gdzie tempo nie daje wytchnienia, ilustratorki zatrzymują się na chwilę, by uchwycić to, co ulotne
Przychodzą i odchodzą, stając się częścią naszej tożsamości.
Czasem trzymają nas w miejscu, powodują wzruszenia, nieraz sprawiają, że wracamy gdzieś, do czegoś, kogoś.
Już w epoce średniowiecza to, co ładne, było utożsamiane z dobrym.
Co robimy latem? Na przykład nabieramy rozpędu na fali, opadamy z sił z gorąca, wypalamy nadmiar kilogramów na plaży i łapczywie łapiemy promienie słońca
To co codzienne może wydawać się niezbyt ważne, a w gruncie rzeczy to codzienność stanowi najobszerniejszą część naszego życia.
W krainie wiecznej wiosny, na Maderze, można je podziwiać w plenerze niemal przez cały rok. Zachwycają i inspirują artystów.
Choć kruchość, będąca przeciwieństwem solidności, twardości czy stałości, może nie mieć dobrej sławy, nietrwałość rzeczy i zjawisk dodaje im często wartości.
Najlepszy widok na horyzont jest oczywiście w Trójmieście.
Jej odczuwanie wynika z pobudzenia układu nagrody. Hedoniści uważają ją za podstawową wartość. Jej doświadczanie bywa subiektywne i jest wynikiem złożonych procesów neurochemicznych. Przyjemność, bo o niej mowa, niejedno ma imię. Dlatego w tym odcinku piszemy i ilustrujemy o przyjemnościach.
„Lepiej złamać obie nogi, niż miejscowe jeść pierogi” – pisała Wisława Szymborska. W słowie lepiej może zawarta być forma presji lub doza poczucia humoru, jeśli potraktujemy je śladem Noblistki.
Trend ten, jak inne tego typu, przywędrował do nas najpewniej ze Stanów Zjednoczonych i zdaje się być mocno związany z kulturą konsumpcyjną.
Bywa barwna, żywa i dynamiczna jak sztuka Keitha Haringa i porywcza jak francuska rewolucja