Wysiadłam ze stylowego wagonu GoldenPass Express, czując się tak, jakbym zamiast biletu kolejowego otrzymała przepustkę do innej epoki.
Andaluzyjski Kadyks na hiszpańskim wybrzeżu Costa de la Luz zdumiewa karaibskim klimatem.
Adriatycka toń leniwie obmywa surowe wybrzeże Dalmacji, niosąc ze sobą echo dawnych opowieści o syrenach, których śpiew mamił tutejszych rybaków.
Najpierw pojawia się głos muezina, przeciągły i spokojny, niosący się nad dachami.
- Nie da się uodpornić na ludzką krzywdę, zwłaszcza dzieci. Ona zostaje w człowieku na zawsze – mówi Marzena Figiel-Strzała.
Każdy kolejny krok, staje się coraz trudniejszy. Nie patrzę już przed siebie, tylko pod nogi.
Spaceruję między portem a ciasnymi uliczkami, obserwując, jak co kilka kroków zmieniają się akcenty, zapachy i rytm rozmów
Wąskie uliczki skrywają kameralne winiarnie, kawiarnie pulsują aromatem świeżo palonych ziaren, a z gorących łaźni termalnych, niczym miękka mgła, unosi się para oplatająca secesyjne mozaiki.
Włóczęga po Morzu Śródziemnym obfitowała w zaskakujące zwroty akcji.
W ciemności wokół Stromboli widzę tylko morze.
Pobudka o 3 nad ranem nie nastraja mnie optymistycznie.