Bez Trójmiasta nie byłoby Polskiej Szkoły Filmowej, Solidarności, czy Totartu. Nie byłoby też gwałtownie przybierającego na sile w całym kraju, zainteresowania rodzimej produkcji Polonezami i Fiatami 125p.
6 października 1955 roku wszystko się zmieniło. Tego dnia światu ukazała się Déesse, czyli Bogini.
Błyszcząca czerń muskularnej figury, podkreślona przez chromowane dodatki. Pod maską mocarny small block o mocy 300 KM, zwieńczony wielkim jak garnek gaźnikiem.
Za jego kierownicą zasiadali m.in.: Bruce Mc Laren, Steve McQueen, Clint Eastwood, Grace Kelly, czy Harrison Ford.
Kto z Państwa miał okazję przejechać się prawdziwym wojennym Jeepem? Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście – koniecznie musicie.
Jedna z najwybitniejszych kreacji w historii Mercedes Benz, w dodatku stworzona po francusku. Do tego kierowca kobieta i miasto z historią, a wszystko tylko przy okazji ogólnoeuropejskiego cyklu „She is Mercedes”.
Był jak idealnie skrojony, klasyczny garnitur. Co z tego, skoro elegancję i szyk zastąpiły nagle krzykliwe kolory i głośna muzyka.
33 lata temu dowód prestiżu i zamożności. Dziś nobilitująca z zupełnie innych powodów.
Czasami nie trzeba wiele, aby poczuć się królem. Wystarczy znaleźć na przykład odpowiedniego Cadillaca. Koniecznie Eldorado.
Pamiętacie sławnego Mariano Italiano z „Poranku Kojota”, będącego wspomnieniem słynnych, włoskich amantów przewijających się przez polskie kino okresu PRL-u?