# modernizm

Na „surowym korzeniu”

Kamienica Albina i Marii Orłowskich – dom towarowy Bon Marche,  ul. Świętojańska 68 / fot. P. Kozłowski, zasoby modernizmgdyni.pl

W lipcu 2026 roku zapadnie decyzja, czy modernistyczne Śródmieście Gdyni trafi na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To nie jest historia o pojedynczych perełkach architektury, tylko o mieście zaprojektowanym jako całość — na „surowym korzeniu”, z rozmachem, którego w Europie rzadko dało się już wtedy powtórzyć.

- Modernistyczne Centrum Gdyni to wyjątkowy przypadek, gdzie nowoczesne - modernistyczne idee wykorzystano nie tylko w pojedynczych budynkach, ale w projektowaniu całej struktury urbanistycznej miasta. To właśnie ta skala czyni ją unikatem – mówi dr hab. inż. arch. Robert Hirsch, Miejski Konserwator Zabytków w Gdyni. - Polska potrzebowała nowoczesnego portu dokładnie w momencie światowego przełomu modernistycznego. Urbaniści mogli zaprojektować nie dzielnicę, lecz cały układ miasta - i tę szansę wykorzystali.

Zespół Miejskich Hal Targowych w Gdyni, ul. Wójta Radtkego 36-38, fot. Bartłomiej Ponikiewski, zasoby modernizmgdyni.pl

Na przekór gęstości

W latach, gdy Gdynia nabierała kształtu, europejskie miasta rosły głównie „w górę” i „w gęstość”: wąskie ulice, po których mogą jeździć tramwaje, bogato dekorowane kamienice o nawet ośmiu kondygnacjach i rozbudowanych elewacjach, maksymalizacja metrów. W to wszystko wkroczył modernizm ze śmiałą tezą, że gęsta zabudowa wcale nie służy ludziom.

- Architekci i urbaniści chcieli zbudować nowoczesne miasto, przyjazne dla mieszkańców i oferujące wygodne warunki życia: swobodny dostęp do światła, słońca i świeżego powietrza. Wdrażano to, projektując szerokie ulice, z przylegającą zwartą zabudową o wysokości 5-6 kondygnacji, rezygnując z wypełniania wnętrz kwartałów zabudową. Budynki powstawały tylko wzdłuż pierzei, a środek bloku zabudowy pozostawał otwarty. To był przełom – zamiast maksymalizacji zysku i dogęszczania działek, postawiono na komfort mieszkańca, zapewniając prawie każdemu mieszkaniu możliwość doświetlenia i przewietrzania – opowiada dr Robert Hirsch.

Dom Mieszkalny Funduszu Emerytalnego Pracowników Banku Gospodarstwa Krajowego, ul. 3 Maja 27-31, klatka schodowa, fot. Bartłomiej Ponikiewski, zasoby modernizmgdyni.pl

Struktura, która działa do dziś

Gdyńskie Śródmieście zaprojektowano jako strukturę kompletną i samowystarczalną.

- Założenie było proste: stworzyć kompletną strukturę miejską. Obok budynków mieszkalnych powstały obiekty niezbędne do życia – od dworca, przez banki i sądy, po szkoły i szpital, które zlokalizowano w kluczowych punktach i które nawet wtopione w zabudowę kamienic, wyróżniały się swoją architekturą. Podstawowe usługi i handel umieszczono na parterach tych kamienic. Warto dodać, że skala założenia Modernistycznego Centrum jest ogromna, bo mówimy o powierzchni prawie 88 hektarów na której jest około 450 budynków. Ten nowoczesny układ funkcjonalny, który znakomicie się sprawdza do dziś, co widać po najnowszych inwestycjach na terenie Centrum Gdyni – stwierdza dr Robert Hirsch.

Dzięki wpisowi na listę światowego dziedzictwa UNESCO o wyjątkowości Gdyni może dowiedzieć się cały świat. W przypadku pozytywnej decyzji Gdynia stanie w jednym szeregu z takimi ikonami modernizmu jak Białe Miasto w Tel Awiwie czy francuski Hawr.

- Wpis na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO nie jest nagrodą dla tych czy innych władz, lecz uznaniem wyjątkowości Gdyni w skali światowej. To zasługa pokoleń Gdynian, którzy budowali port i miasto oraz Gdynian, którzy od lat identyfikują się z nim i czują jego ducha. Powinniśmy patrzeć na to szerzej: jako na podsumowanie wielkiego dokonania II RP i dowód, że potrafimy ten fenomen szanować i o niego zadbać. To hołd dla Gdyni przedwojennej – kwituje dr Robert Hirsch.

Kamienica Heleny i Juliusza Hundsdorffów, ul. Starowiejska 7 / Fot. B. Ponikowski, zasoby modernizmgdyni.pl

Urbanistyczny kręgosłup otulony naturą

Gdynia opiera się na dwóch prostopadłych osiach widokowych: historycznej trasie ulicy Świętojańskiej oraz monumentalnym ciągu prowadzącym od dworca prosto do morza. To rozwiązanie unikatowe w skali światowej – podczas gdy inne miasta adaptują na cele rekreacyjne dawne tereny poprzemysłowe, w Gdyni od początku zaprojektowano jeden z pirsów jako przestrzeń reprezentacyjną. Molo Południowe miało być manifestem związku odrodzonej Polski z Bałtykiem.

- Ten układ sprawia, że w samym centrum dużego miasta silnie odczuwa się związek z naturą. Badacze modernizmu i eksperci od ochrony zabytków odwiedzający Gdynię podkreślają, że wszystko jest tu w jednym miejscu i ze sobą powiązane: nowoczesna urbanistyka i architektura, morze i bliskość przyrody. Uwagę zwracają znakomite urbanistyczne rozwiązania. Oprócz niepowtarzalnej osi z ulicą 10 Lutego, która kończy się Molem Południowym, a więc wychodzi na Bałtyk, są też do niej równoległe, efektownie domknięte zielonym masywem Kamiennej Góry, np. ul. Kilińskiego i ul. Żwirki i Wigury. Natura atrakcyjnie otacza całą tutejszą tkankę – dodaje dr Robert Hirsch.

Kamienica Izraela Reicha i Wolfa Birnbauma, hol i klatka schodowa, ul. Abrahama 28, fot. Bartłomiej Ponikiewski, zasoby modernizmgdyni.pl

Rozwój bez utraty sensu

Dziś modernistyczna tkanka zderza się z presją rozwoju — szczególnie w pasie nadmorskim. Miasto będzie się zmieniać, bo musi: standardy sprzed dekad często nie odpowiadają współczesnym potrzebom. Pytanie brzmi raczej: jak robić to mądrze, żeby wzmacniać publiczny charakter nabrzeża i nie rozmywać jakości przestrzeni.

- Gdynia zmienia swoje oblicze, a nowe inwestycje na terenie Centrum są czymś naturalnym, bo do dzisiaj nie wszystkie tereny przeznaczone przed wojną pod inwestycje zostały zabudowane. Jest czymś niezwykle cennym i frapującym, że nowa zabudowa mieszkaniowa w Centrum Gdyni nawiązuje wyraźnie do modernizmu z lat 30. XX w. Takie inspiracje architektów i inwestorów dobitnie pokazują, jak uniwersalna i ponadczasowa jest urbanistyka i architektura międzywojennego Centrum Gdyni. – stwierdza dr Robert Hirsch.