Podziwiając kolorowe i radosne murale Marka „Looneya” Rybowskiego, niewiele osób wie, że wszystko zaczęło się od kilku skejtów jeżdżących po Motławie, nocnych wyjść z plecakami pełnymi sprayów i Trójmiasta lat 90., które potrafiło być brutalne wobec każdego, kto odstawał od normy