Peugeot 205

Ulubieniec młodzieży

Krzysztof Nowosielski

Peugeot 205, który uratował francuską markę od kłopotów finansowych, jeszcze do niedawna był dosyć często widziany na naszych drogach. Dziś to zgrabny klasyk, dający bardzo dużo radości. Tak jak egzemplarz, który uratował Maciej Mika.

Peugeot 205 pojawił się na świecie w idealnym momencie. Francuska marka z lwem w herbie, po latach sukcesów, przechodziła na przełomie lat 80. i 90. XX wieku poważny kryzys wizerunkowy. Klienci postrzegali ją jako bardzo eklektyczną i konserwatywną, zdolną do produkcji co najwyżej statecznych i dużych limuzyn. Tymczasem jej największy rywal – Renault, podbijał rynek bardzo udanym, poręcznym modelem modelem „5”. Volkswagen miał Golfa. Opel od 1982 roku sprzedawał Corsę, a Fiat, specjalista od miejskich aut, szykował prawdziwą miejską rewolucję, czyli UNO, uznawane dziś za arcydzieło sztuki użytkowej. Bez nowego subkompakta, czyli nowatorskiego samochodu segmentu B, który już 45 lat temu musiał mieć między innymi napęd na przednie koła i mieścić wygodnie cztery osoby, Peugeot mógł mieć poważne rynkowe kłopoty. Zaradził nim podobnie jak dekadę wcześniej Volkswagen, który stworzył Golfa dzięki doświadczeniu inżynierów przejętego NSU. W Peugeocie za nowy projekt odpowiedzialnymi uczyniono inżynierów przejętej w 1980 roku, a specjalizującej się w miejskich samochodach firmy Simca.

Krzysztof Nowosielski

Nowy model, z kubiczną przestrzenią pasażerską i kołami wysuniętymi jak najbardziej na ranty nadwozia, z miejsca stał się rynkowym hitem. W plebiscycie na Europejski Samochód Roku 1984 205–tka zajęła drugą pozycję, za wspomnianym już, bardzo do niej zbliżonym względem koncepcji, Fiatem Uno. Pozostała w produkcji przez półtorej dekady bez większych zmian, opuszczając fabryki w liczbie 5,3 miliona egzemplarzy, w wersjach: trzydrzwiowy hatchback, pięciodrzwiowy hatchback, van oraz w eleganckim kabriolecie. Szczególną estymą miłośników modelu, którzy szybko zaczęli zakładać dedykowane mu fankluby, cieszyły się usportowione modele GTI, wprost nawiązujące do oszałamiających sukcesów rajdowych jego ponad 400 konnych mutacji. Mało kto wie, że 205–tki GTI były aż trzy odmiany, dwie oparte o silnik 1.6 o mocach 105 i 115 KM i dodatkowo, najmocniejsze benzynowe 1.9 o mocy 130 KM, które wystrzeliwało ważącego 800 kg Peugeota do 203 km/h przyśpieszając do 100 km/h w 7,8 sekundy.

Krzysztof Nowosielski

Początkowo zarząd Peugeota uważał, że wprowadzenie na rynek typowo miejskiego modelu 106 i kompaktowego modelu 306 zmniejszy zainteresowanie 205–tką na tyle, że będzie można ją bez problemów wycofać z produkcji. Tak się jednak nie stało stąd model 205 ustąpił miejsca dopiero równie popularnemu modelowi 206.

Dziś moda na Peugeota 205 powraca, za sprawą młodych ludzi, takich jak Maciej Mika, który już jako nastolatek wiedział, że kiedyś będzie właścicielem tego samochodu.

Krzysztof Nowosielski

- Kiedy pięć lat temu zdecydowałem się je w końcu kupić, ceny wersji GTI odleciały już w kosmos, ale 3-drzwiowy XS dalej był w moim zasięgu. Kupiony egzemplarz był w słabym stanie wizualnym i mechanicznym, ale nie był to problem, bo od początku planowałem kompleksową odbudowę – wspomina właściciel. - Prace przy aucie, planowane na rok, trwały cztery lata. Wszystko, oprócz blacharki, robiłem wieczorami i w weekendy sam. To ten typ projektu, w którym kojarzymy każdą śrubkę. Podczas tej odbudowy uczyłem się też tak naprawdę mechaniki samochodowej, popełniłem wiele błędów, traciłem chwilami motywację, ale efekt finalny dał, i wciąż daje mi bardzo dużo satysfakcji.

Krzysztof Nowosielski

W ten sposób powstał bardzo efektowny samochód, wyposażony w wiele ekskluzywnych w swoim czasie dodatków. Pan Maciej podkreśla, że dużą rolę przy odbudowie auta odegrała zgrana, serdeczna społeczność właścicieli modelu 205. Ludzi służących wiedzą i pomocą w przypadku usterek, ułatwiającą zdobycie części i chętnie biorących udział w spotkaniach i integracjach.

Krzysztof Nowosielski

W ten sposób, dobiegając końca kolejnego odcinka naszej motoryzacyjnej opowieści, oto przed Państwem kolejny bardzo ciekawy i dodatkowo – ciągle jeszcze dosyć łatwy w utrzymaniu klasyk za ciągle niewygórowane pieniądze. Ceny dobrze utrzymanych, nie wyróżniających się 205–tek zaczynają się od sześciu tysięcy złotych. Ładnie zachowany kabriolet (kiedyś marzenie piszącego te słowa) to wydatek od piętnastu do dwudziestu pięciu tysięcy złotych. Najtrudniej znaleźć dobrze utrzymane, nie zmęczone GTI. W tym przypadku ceny zaczynają się od 25 tysięcy złotych. Jak widać – każdy znajdzie coś dla siebie. Piszący te słowa uświadomił sobie przy okazji, podczas pisania tego tekstu, że ciągle zaniedbuje FIAT-a UNO. Zanim jednak wyjaśnię, czemu nazwałem go samochodem designerskim, czas na pewne długo oczekiwane BMW i jego niebiańsko niezwykłą właścicielkę. Do zobaczenia w kolejnym „Trójmiejskim Klasyku”.