Chcemy robić spektakularne imprezy
Fot. mat. Hipodrom Sopot
Być może rentowność prowadzenia dużych ośrodków jeździeckich nigdy nie będzie satysfakcjonująca, to jednak w całej Polsce powstają piękne ośrodki, a jeździectwo się rozwija. Jesteśmy na 9. miejscu na świecie, jeśli chodzi o liczbę zarejestrowanych koni w Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej. Przed nami jest tylko 8 państw – takie potęgi jak: Francja, Stany Zjednoczone, Niemcy, Brazylia, Holandia, Belgia. Moim zdaniem to ogromny sukces – mówi Kaja Koczurowska-Wawrzkiewicz, prezes Hipodromu Sopot. W rozmowie z Martą Dworak opowiada nie tylko o kulisach końskiego biznesu, sportowego i rekreacyjnego, ale i o specyfice zarządzania jednym z trzech torów wyścigowych w Polsce.
Marta Dworak: W ostatnim filmie Bartłomieja Ignaciuka „Wielka Warszawska” pojawia się Hipodrom Sopot z lat 90. Dzięki temu widać jak obiekt się w międzyczasie zmienił. Jakie znaczenie ma dla Sopotu?
Kaja Koczurowska – Wawrzkiewicz: Nie będę tu obiektywna, ale uważam, że ogromne. W dzisiejszych czasach, gdy deweloperzy zajmują kolejne obszary w miastach, to chluba i duma, że Sopotowi udało się zachować ten teren w niezmienionej formie, z jego unikatową funkcją, bo tory wyścigowe w Polsce mamy tylko trzy. Przez lata funkcja Hipodromu ewoluowała, odpowiadając na różne potrzeby – od przewagi koni państwowych, przez zakłady treningowe dla młodych ogierów, aż po konie prywatne.
A jak wygląda teraz?
Obecnie wszystkie konie na Hipodromie są prywatne, a na terenie obiektu działa osiem szkółek jeździeckich prowadzonych przez niezależnych operatorów. Cieszą się one dużym zainteresowaniem i mają stabilną bazę klientów. Taki model funkcjonowania pozwala zachować przejrzystość i równowagę między podmiotami, co sprzyja dobrej współpracy.
Jak sobie radzicie z rentownością obiektu?
Nasze podstawowe przychody pochodzą z wynajmu 170 boksów w dwóch modelach. Pierwszy z nich - puste pomieszczenie - skierowany jest do osób i podmiotów, które mają więcej koni – jak np. szkółki jeździeckie. Ich właściciele sami zakupują pasze, obsługują swoje konie i sprzątają w boksach. Drugi model to pensjonat dla koni, gdzie pracownik Hipodromu karmi konia zakupioną przez nas paszą i dwa razy w tygodniu sprząta mu boks.
Fot. mat. Hipodrom Sopot
Fot. mat. Hipodrom Sopot
Fot. mat. Hipodrom Sopot
Fot. mat. Hipodrom Sopot
Fot. mat. Hipodrom Sopot



