Triumph Spitfire
Mały złośnik
Triumph Spitfire
Mały złośnik
Dla zdecydowanej większości z nas Spitfire to równie piękny, co udany brytyjski samolot myśliwski z II Wojny Światowej, na którym walczyli Polacy. Zaledwie niektórzy skojarzą tę z pozoru ognistą nazwę, która de facto oznacza po prostu „awanturnik” z małym sportowym roadsterem, będącym jednym z głównych bohaterów bardzo znanego filmu.
Triumph Spitfire, bo o nim mowa, zagrał główną rolę w nakręconej w 1971 roku, kultowej komedii: „Nie lubię poniedziałku”, z Bohdanem Łazuką w roli głównej. Produkcja, w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego z nadal popularną muzyką Jerzego Dudusia Matuszkiewicza, opowiadała o perypetiach grupy ludzi. Włocha, Francesco Romanellego, Zygmunta Bączeka z Sulęcic, szukającego treblinek do kombajnu, kierowcy taksówki, milicjanta wraz z synem Jackiem i żoną Joasią, pracującą w biurze matrymonialnym, efektownej Marianny, poszukującej wielkiej miłości i samego Bohdana Łazuki. Całość spina jeden wrześniowy poniedziałek, a jego tłem są charakterystyczne warszawskie lokalizacje i samochody. Wśród nich pierwszoplanowy Spitfire, pojawiający się w niemal całej produkcji. Trudno dziś dociec, dlaczego akurat Triumphy były w PRL dosyć popularną marką samochodów. Z pewnością przyczyniła się do tego obecność niewielkich modeli Herald w tak zwanym „eksporcie wewnętrznym” i krótka, lecz intensywna, sportowa kariera modelu TR2 w polskich rajdach, rozgrywanych po tak zwanej „Odwilży Popaździernikowej”. Kariera zakończona równie tragicznym, co widowiskowym wypadkiem z 22 lipca 1959 roku, pod Chęcinami, w którym zginęło dwóch wybitnych polskich rajdowców, kierowca, Michał Nahorski – pancerny bohater wojny 1939, oraz jego pilot Jan Langer.



