San H 100
Beksiński Gryf i PKS-y
San H 100
Beksiński Gryf i PKS-y
Choć woził piosenkarzy na festiwal w Sopocie, zapamiętano go jako poobijanego konia roboczego niewielkich przedsiębiorstw PKS. San H 100, to jedna z najciekawszych i zarazem najbardziej zapomnianych gwiazd polskiego interioru. Do dziś zachowało się ich jedynie siedem. Jeden regularnie pojawia się na ulicach Trójmiasta.
Bezwzględne i nieuchronne młyny czasu zacierają w ludzkiej pamięci codzienność mijających epok. Prawie nikogo nie interesuje już dziś lifestyle Belle Epoque. Nieubłaganie blednie też tak modny przez ostatnie dwie dekady blichtr lat 20., i 30. XX wieku. W naszym polskim przypadku, trudno ekscytować się fatalną dla nas codziennością lat 40. i 50. To tłumaczy powszechność i niezwykłą energię zainteresowania dwoma kolejnymi dekadami. Bo lata 60. i 70. XX wieku, choć nadal socjalistycznie represyjne i ograniczające, dały milionom rodaków szansę w miarę normalnie pracować, tworzyć czy po prostu – żyć.



