Ojciec roku
Patryk raczej nie kwalifikuje się do konkursu na człowieka, który ma wszystko pod kontrolą. Matury nie zdał, pracuje przy remontach, mieszka ze studentami i z przyszłością jest raczej na „zobaczymy”. Wszystko komplikuje się – a może właśnie zaczyna układać – gdy w jego życiu pojawia się sześcioletnia córka. Szybko okazuje się, że wychowywanie dziecka to znacznie większe wyzwanie niż remont mieszkania. Nie ma tu instrukcji obsługi, gotowych rozwiązań ani możliwości złożenia reklamacji. Są za to zabawne sytuacje, wpadki, mnóstwo emocji i mała dziewczynka, która z rozbrajającą szczerością uczy dorosłego faceta, co naprawdę liczy się w życiu. Jeśli myślicie, że najwięcej zamieszania robią dorośli, poczekajcie, aż do akcji wkroczy sześciolatka. Efekt? Dużo śmiechu, trochę wzruszeń i bohater, któremu trudno nie kibicować.