Sztuka, sport i „Ludzki Gest”
Gallery One Art łączy
siły dla dzieci
Sztuka, sport i „Ludzki Gest”
Gallery One Art łączy siły dla dzieci
14 marca eleganckie wnętrza Hotelu Sheraton Sopot wypełniły się podekscytowanym gwarem. Do bankietowych stołów zasiedli miłośnicy sztuki, sportu, a przede wszystkim osoby, którym bliska jest idea filantropii. To nie była zwykła gala, a spotkanie ludzi chcących realnie wspierać szlachetne cele. Przyciągnęła ich inicjatywa Artura Zawadzkiego, właściciela Gallery One Art, który od lat z sukcesem łączy te – tylko pozornie odległe – światy.
- Wszystko zaczęło się od rzeźby „Golfisty” Jerzego Kędziory, którą sprzedałem na jedno z najbardziej prestiżowych pól golfowych w Hiszpanii. Tam, w Marbelli, połączyłem moje hobby, czyli sztukę, z pasją do sportu, który sam czynnie uprawiam. To był impuls, który pchnął mnie do organizowania kolejnych wernisaży – wspomina Artur Zawadzki. - Zauważyłem, że to połączenie bardzo się podoba i pozwala w ciekawy sposób pokazać sport. Przez sztukę chcę zachęcać ludzi do aktywności. Pozytywne sygnały od osób z całego świata utwierdziły mnie w przekonaniu, że warto eksponować ten sportowy pierwiastek w sztuce, bo to synergia, która naprawdę porusza.
W świadomych progach
Do współpracy Artur Zawadzki zaprosił Mariusza Paszkiela, dyrektora Hotelu Sheraton Sopot, z którym wcześniej organizował już wyjątkowe wernisaże. Tym razem postanowili połączyć siły, by przekuć wspólną pasję do sztuki i sportu w realną pomoc. Wybór miejsca nie był przypadkowy – sopocki Sheraton od lat kojarzony jest z ekskluzywnymi wydarzeniami, ale tym razem gospodarze chcieli nadać im głębszy, charytatywny wymiar.
- Sheraton Sopot, jak i cała sieć Marriott International, od lat bardzo aktywnie angażują się w inicjatywy społeczne, zarówno w Polsce, jak i globalnie. W tym przypadku kluczowy był jednak nie tylko sam cel, ale także skala i charakter wydarzenia – wspomina Mariusz Paszkiel. - Pomysł organizacji gali charytatywnej narodził się podczas jednego z naszych spotkań z Arturem Zawadzkim. Zależało nam na stworzeniu wydarzenia, które połączy środowisko biznesowe, kulturalne i lokalną społeczność wokół realnego wsparcia dla ważnej inicjatywy. Naturalnym elementem tego formatu była aukcja charytatywna, której dochód miał trafić do fundacji.
To założenie znalazło swoje odbicie w oprawie wieczoru, który otworzyła klasyczna klamra – dźwięki kwartetu smyczkowego w wykonaniu artystów z Opery Bałtyckiej. Muzyka, od barokowych mistrzów po instrumentalne aranżacje współczesnych standardów, stworzyła kameralną przestrzeń, dając gościom moment wyciszenia przed nadchodzącymi, aukcyjnymi emocjami. Ten nastrojowy klimat towarzyszył zebranym również podczas kolacji.
Siła autentyczności
Tym razem wybór padł na fundację „Ludzki Gest” Jakuba Błaszczykowskiego. Decyzja była podyktowana osobistą znajomością z fundatorem – szukając partnera do swojej charytatywnej wizji, organizatorzy potrzebowali kogoś, czyje nazwisko jest gwarancją wiarygodności i autentyczności. Połączenie sił ze znanym piłkarzem pozwoliło na stworzenie unikalnego pomostu między światem sztuki a sportową walką o lepsze jutro dzieci.
- Wybór fundacji Kuby Błaszczykowskiego „Ludzki Gest” był dla mnie bardzo osobisty, ponieważ od lat przyjaźnię się z Kubą i jego rodziną, dlatego decyzja zapadła właściwie od razu. Jeden telefon do Dawida, brata Kuby, ustalenie terminu i rozpoczęliśmy intensywne przygotowania – opowiada Mariusz Paszkiel. - Efektem była gala, która, co szczególnie nas cieszy odbiła się szerokim echem w całym Trójmieście i pokazała, jak wiele dobra można zdziałać dzięki zaangażowaniu i współpracy.
Choć dziś fundacja kojarzy się z wielkimi wydarzeniami, jej korzenie tkwią w osobistych doświadczeniach Jakuba Błaszczykowskiego. Chęć sformalizowania pomocy, którą od lat niósł po cichu, stała się impulsem do powołania organizacji łączącej dziś świat biznesu z realną empatią. Podczas wieczoru w Sopocie piłkarz wraz z bratem Dawidem przybliżyli gościom misję fundacji, która wspiera dzieci i młodzież do 21. roku życia.
Celowana pomoc
Mimo że scenariusz wieczoru był dopięty na ostatni guzik, najważniejsze słowa padły jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem gali. Zaledwie trzy godziny przed pojawieniem się pierwszych gości, w jednym z hotelowych apartamentów odbyło się robocze spotkanie organizatorów z fundatorem. To właśnie wtedy Jakub Błaszczykowski, ujęty ogromem pracy włożonej w przygotowanie wydarzenia przez sopocki zespół, podjął decyzję, która zaskoczyła wszystkich.
- Kuba powiedział nam wprost: „Słuchajcie, widzę, ile energii w to włożyliście. Chciałbym, aby część zebranych środków została u was, w Trójmieście – wspomina Artur Zawadzki. - To był niby zwykły gest, ale tak głęboko ludzki – dokładnie jak nazwa jego fundacji. Zupełnie się tego nie spodziewałem. To pokazuje, że tacy ludzie jak on są po prostu autentyczni w każdym calu.
Wybrano dwa lokalne cele: pierwszym z beneficjentów został gdański ośrodek Stowarzyszenia MONAR – miejsce, w którym młodzi ludzie toczą najtrudniejszą walkę o powrót do zdrowia i życie wolne od uzależnień. Drugi cel to sfinansowanie wakacyjnych wyjazdów dla podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdańsku, dające dzieciom szansę na odpoczynek i beztroskę, których na co dzień im brakuje. Trzecia część środków trafiła do 9-letniej Laury z Krakowa, która po tragicznym potrąceniu przez samochód przebywa obecnie w śpiączce w Klinice Budzik. Walka o jej wybudzenie i powrót do sprawności to jeden z priorytetów fundacji „Ludzki Gest”. To właśnie ten konkretny wymiar przemówił do gości.
Aukcyjne emocje
Punktem kulminacyjnym wieczoru była charytatywna aukcja, która dostarczyła gościom wielu emocji. Pod młotek trafiły nie tylko dzieła sztuki, ale i wyjątkowe pamiątki sportowe. Największe poruszenie wzbudziła koszulka Jakuba Błaszczykowskiego z czasów gry w Borussii Dortmund. Kultowa „szesnastka” z autografem piłkarza, której licytacja wystartowała od 5 tys. zł, po serii przebić osiągnęła imponującą kwotę 20 tys. zł. Równie gorąco było przy pamiątkach bokserskich – rękawice Dariusza „Tigera” Michalczewskiego z jego podpisem zasiliły konto fundacji kwotą 16 tys. zł.
Jednak wieczór nie byłby tak wyjątkowy bez udziału świata sztuki, który reprezentowała Dorota Kwiatkowska. Artystka, znana ze swojej niezwykłej wrażliwości, nie tylko przekazała swoje prace, ale osobiście pojawiła się w Sopocie, by wesprzeć inicjatywę. Jej zaangażowanie przełożyło się na konkretny wynik: pod młotek trafiły dwa obrazy jej autorstwa. Pierwszy z nich, po uzyskaniu kwoty 6 tys. zł, wrócił gestem nabywcy do ponownej licytacji, dokładając do puli dodatkowe 5,5 tys. zł, a drugi został wylicytowany za 6 tys. zł.
Do licytacyjnego entuzjazmu dołączyli sami organizatorzy - dyrektor hotelu, Mariusz Paszkiel, wystawił weekendowy pobyt w apartamencie prezydenckim, który przyniósł dodatkowe 10 tys. zł.
- Od początku wiedzieliśmy, że jako Sheraton Sopot chcemy realnie wesprzeć działalność Fundacji Kuby. Zastanawiałem się, co moglibyśmy przekazać na licytację w sposób, który będzie jednocześnie wyjątkowy i symboliczny. Naturalnym wyborem był Apartament Prezydencki, najbardziej prestiżowa przestrzeń w naszym hotelu - relacjonuje Mariusz Paszkiel. - To blisko stumetrowa, luksusowa przestrzeń na najwyższym piętrze obiektu. Oferuje przestronny, jasny salon, dwie luksusowe sypialnie oraz spektakularny widok na Zatokę Gdańską, sopockie molo i panoramę miasta, które można podziwiać z unikatowej, przeszklonej panoramicznej rotundy. Goście mają również dostęp do strefy VIP Club Lounge oraz Sea Soul SPA, co czyni ten pobyt kompletnym doświadczeniem. Sam gest był zaplanowany, jednak energia aukcji dodała mu dodatkowych emocji i energii.
O tym, jak zaraźliwa potrafi być chęć pomagania, najlepiej świadczy gest prowadzącego galę Krzysztofa Skórzyńskiego. Znany dziennikarz pod wpływem panującej na sali atmosfery zdecydował się na spontaniczny krok. Przekazał na licytację możliwość poprowadzenia przez niego wydarzenia firmowego. Ta nieplanowana wcześniej oferta stała się jednym z hitów aukcji – wylicytowano ją za imponujące 10 tys. zł, co było dowodem na to, że najpiękniejsze inicjatywy często rodzą się tu i teraz.
To dopiero początek
Dopełnieniem emocji wieczoru była wykwintna kolacja, przygotowana specjalnie na tę okazję przez szefa kuchni Hotelu Sheraton Sopot. Starannie skomponowane menu stało się tłem dla kuluarowych rozmów i budowania relacji, które w świecie filantropii są bezcenne. Muzycznym zwieńczeniem gali był koncert zespołu Kombii.
Organizatorzy podkreślają, że to zaledwie pierwszy rozdział tej historii. Sukces gali, mierzony nie tylko kwotą zebraną na aukcji, ale przede wszystkim energią i zaangażowaniem lokalnej społeczności, stał się impulsem do planowania kolejnych kroków.
- Kubie bardzo spodobała się forma, którą zaproponowaliśmy. Przyznał, że uwielbia Trójmiasto i każda okazja, by tu przyjechać, jest dla niego przyjemnością – zdradza Artur Zawadzki. - Co dla nas kluczowe, zapadła już decyzja, że nasze wspólne działania będą miały charakter cykliczny. Chcemy, aby ta gala na stałe wpisała się w kalendarz Sopotu i odbywała się raz w roku. Ta chemia, która wytworzyła się między nami, Hotelem Sheraton a fundacją „Ludzki Gest”, daje nam solidny fundament do budowania czegoś trwałego.



