Wykorzystać niewykorzystane
Pomysł
był prosty: skoro restauracje i tak są otwarte, obsługa w gotowości, a produkty na kuchni czekają
w pogotowiu, czemu by nie wykorzystać tych godzin off-peak na celowaną promocję? W gastronomii
bowiem największym obciążeniem nie jest samo jedzenie, lecz koszty stałe – najem lokalu, media czy
wynagrodzenia zespołu. One nie zmieniają się, gdy stoliki stoją puste.
- Pomysł
wziął się z zauważania potrzeb restauracji. Od lat pracuję z gastronomią, prowadziłem też lokal
w Trójmieście. Brakowało mi skutecznego sposobu, by przyciągnąć nowych gości w mniej popularnych
godzinach. Finebite, po wielu testach i ulepszeniach skutecznie spełnia tę funkcję – mówi Maciej
Piwko, pomysłodawca aplikacji.
Cały sukces tkwi w zapełnieniu restauracji w dni
powszednie lub w martwych godzinach popołudniowych – zgodnie z indywidualnym rytmem i potrzebami
lokali. To restaurator decyduje, kiedy i ile stolików chce przeznaczyć na promocję.
-
My przyprowadzamy jeden, dwa stoliki w ciągu dnia i to w godzinach poza szczytem. Następnie nasi
użytkownicy wykonują ogromną pracę przez samą swoją obecność. Będąc w restauracji, są widoczni dla
przechodniów zza witryny. A, jak wiemy, o wiele chętniej wejdziemy do lokalu, w którym są goście,
niż do zupełnie pustego. To naturalny efekt zapełniania się restauracji – podsumowuje Maciej Piwko.
Zniżka 50% na jedzenie skutecznie zachęca do odkrycia nowego miejsca, a restaurator zamiast
straty zyskuje pierwszych gości wieczornego serwisu, którzy dzięki Finebite decydują się przyjść
trochę wcześniej.
Od startupowych początków do rynkowego standardu
Choć dziś Finebite kojarzy się z intuicyjną aplikacją, droga do tego miejsca zaczęła się
już w 2013 roku w gdańskim Inkubatorze Starter, gdzie zespół pod szyldem Pitu Pitu wygrał swój
pierwszy startupowy konkurs. Ewolucja przez projekt Everytap – nagrodzony tytułem Startupu Roku 2016
– była poligonem doświadczalnym, który wyprzedził swoje czasy, zmagając się z początkami mobilnego
internetu i nieufnością branży.
Przełomem okazało się skalowanie pomysłu w latach
2018-2019 na rynki zagraniczne, m.in. w Berlinie i Kijowie, oraz trudna lekcja pandemii, podczas
której firma zrezygnowała z opłat, by wspierać gastronomię systemem „Paczek Wsparcia”.
Nowoczesny etap Finebite, liczony od 2022 roku, to czas pełnej dojrzałości rynku:
restauratorzy zrozumieli, że precyzyjna zniżka to inwestycja, a nie strata. Dziś platformie ufają
setki miejsc, a jej działanie opiera się na trzech filarach: braku opłat od lokali, jednolitej
zniżce i mądrym zarządzaniu ruchem.
- Często uśmiechamy się, gdy ludzie dziwią
się, że jesteśmy z Polski, z Trójmiasta. Nasza aplikacja w App Store stoi obok gigantów pokroju
Ubera czy Wolta i bywa z nimi mylona pod względem skali. Dla nas to komplement, ale i ważny sygnał:
pokazujemy, że stąd, z gdańskiej Lęborskiej, można stworzyć technologię o światowym standardzie,
zachowując przy tym doskonałą znajomość lokalnego rynku – przyznaje Maciej Piwko.