Jeepster Commando

Jeep, wieloryb i deska na fali

Krzysztof Nowosielski

Na początku byli surferzy i ich wielkie kombi. Takie jak na przykład kultowy Chevrolet Nomad, który na belkach dachowych i w pojemnym bagażniku, mógł zmieścić nawet kilka desek do ślizgania się na fali. Potem ktoś wpadł na pomysł, że przydałoby się coś, co podjedzie bliżej wody i tak narodzili się przodkowie współczesnych SUV-ów. Wśród nich nasz bohater.

W latach 60. XX wieku surfing osiągał w USA apogeum popularności. Świat znał ten niezwykły sposób na spędzanie wolnych chwil już od 1778 roku, kiedy to kapitan Charles Clerke, dowódca statku Discovery, uczestniczącego w wyprawie Jamesa Cooka, opisał rdzennych mieszkańców Hawajów, ślizgających się na deskach w zatoce Kealakekua. Trzeba było jednak czekać aż do 1953 roku, kiedy to, po latach udoskonalania desek, w kalifornijskich gazetach pojawiło się zdjęcie trzech surferów prujących na gigantycznej fali. Ta jedna fotografia sprawiła, że na Hawaje zaczęły przybywać pielgrzymki rządnych przygody Amerykanów, którzy rychło zaczęli szukać nowych miejsc, w których można było w jak najbardziej ekscytujący sposób zmierzyć się z morskim żywiołem.

Krzysztof Nowosielski

Zanim Jankesi odkryli ślizganie się na fali, owiana wojenną sławą firma Willys Overland postanowiła, w 1948 roku, ucywilizować swój kultowy produkt, czyli wojskowego Jeepa, adresując go do bardziej wysublimowanego klienta. Tak powstał Willis Jeepster, nieudany eksperyment, który przeżył w produkcji tylko dwa lata.

Pod koniec lat 50. XX wieku surferom przestały wystarczać napędzane na tył, cywilne kombi. Tego typu samochody, mimo swojej dużej pojemności, nie nadawały się na nadmorskie bezdroża i piasek. Potrzebne było coś innego. Coś co po zwodowaniu desek mogło bezpiecznie wypełznąć na brzeg. Najlepiej za sprawą napędu 4X4. Czymś takim był na przykład produkowany od 1960 roku, proto – SUV International Harvester Scout, czy opisywana już w „Trójmiejskim Klasyku” z września 2022 roku, Toyota Land Cruiser J 40.

Krzysztof Nowosielski

Firma nazywająca się teraz Kaiser - Jeep nie zamierzała oddawać naturalnego dla siebie pola, szybko wprowadzając na rynek Jeepa Jeepstera Commando. Był to napędzany na obie osie, całkiem zgrabny pojazd rekreacyjny, konstruowany między innymi z myślą o możliwości wydostania się z piaszczystego brzegu. Jego modularne nadwozie pozwalało na adaptację do różnych celów. Jeepster Commando mógł być pickupem, kabrioletem, a także zamkniętym autem osobowym. Wystarczyło zmienić dach, albo go po prostu zdjąć. Pierwsza wersja tego samochodu produkowana była w latach 1966 – 1971. Druga, znana jako Jeep Commando, utrzymała się w produkcji do 1973 roku, kiedy to ustąpiła miejsca nieco większemu i wygodniejszemu modelowi Cherokee.

Krzysztof Nowosielski

W tym czasie Hiszpańska firma VIASA szukała pojazdu, który pomógłby w pracy tamtejszemu rolnikowi. Czegoś na wzór iberyjskiego tarpana. Ze względu na harmonijne połączenie cech pojazdu osobowego i użytkowego, ich wybór padł na Jeepa Jeepstera Commando. Szybko zakupiono licencję na produkcję tego modelu na rynek zachodnioeuropejski. Bazując na podwoziu Commando, oprócz oryginalnej wersji, stworzono także pickupa, model z podwójną kabiną i paką, furgonertkę i 9 miejscowego, luksusowego vana. Po przejęciu VIASY przez Motor Ibérica, hiszpańskiego producenta brytyjskich ciężarówek Forda, Jeepy były sprzedawane i nieustannie modernizowane pod marką Ebro. W 1978 roku na rynek trafił gruntownie zmodyfikowany Jeep Comando Heavy Duty. napędzany 2,7-litrowym silnikiem Perkins 4.165, który przekazywał na cztery koła 71 koni mechanicznych. Choć dziś z uważane z pewnością za niewygodne i prymitywne, w swoim czasie Commando HD uznawane było za znacznie lepsze od oryginału. Doczekało się też wielu pochodnych odmian. Produkcję zakończono w 1983 roku.

Krzysztof Nowosielski

Kilka lat temu - w 2021 roku Jeep zaprezentował prototypowego Jeepstera Beach Concept, wzorowanego na pierwszym Jeepsterze Commando. Auto stworzono z myślą o udziale w 2021 Easter Jeep Safari. Samochód powstał na podwoziu Jeepa Wranglera, a pod maską znalazł się podrasowany dwulitrowy, czterocylindrowy silnik o mocy 340 KM. Patrząc na niego aż szkoda, że nie wszedł do seryjnej produkcji. Tym bardziej, że współcześnie zarówno oryginalny Jeepster Commando, jak i jego hiszpańskie odmiany to prawdziwe białe kruki. Zwłaszcza model HD w klasycznej odmianie nadwoziowej. Całkiem niedawno taki samochód zawitał do Trójmiasta. Specjaliści od Jeepów spotkanie z nim przyrównują z zobaczeniem białego wieloryba. Historia Zatoki Gdańskiej wielokrotnie odnotowywała wizyty morskich ssaków. Teraz w kolejną linijkę tej listy wpisał się rzadki samochód.