Leapmotor C10

Nowy sposób na hybrydę?

Krzysztof Nowosielski

Przy Leapmotor C10 HEV Chińczycy wyszli z założenia, że jeśli kierowca lubi jeździć autem na prąd, dadzą mu dużą baterię i silnik spalinowy, który będzie pełnił rolę generatora. W efekcie powstał samochód, który na co dzień zachowuje się jak elektryk, ale nie wymaga planowania każdej dłuższej podróży wokół ładowarek.

Kiedy odbieraliśmy Leapmotor C10 do testów od dealera, firmy Automobil, od razu wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z autem innym od tych, które znamy z dotychczasowego doświadczenia. Czy tak wyglądają auta przyszłości? Wiele na to wskazuje. Motoryzacyjni puryści na pewno nie będą zadowoleni, ale to nie do nich jest skierowany ten model. Też pierwszy kontakt z futurystycznym środkiem opartym na dwóch wyświetlaczach jest nieco przytłaczający, ale szybko okazuje się, że z C10 można się bardzo łatwo zaprzyjaźnić.

Samochód obsługujemy jak smartfon - przeklikujemy kolejne poziomy konfiguracji i dopasowujemy go do własnych potrzeb. Później zostaje już tylko jazda, do której też trzeba się przyzwyczaić, ale o tym za chwilę. O fizycznych przyciskach zapomnijmy - są tylko te do sterowania bocznymi szybami (w drzwiach), lusterkami (na kierownicy) oraz do zasłony panoramicznego dachu (na podsufitce).

Jednak największym atutem Leapmotor jest to, że należy do znanej na europejskim rynku grupy Stellantis, w której znajdziemy m.in. Peugeota, Citroëna, Opla, Fiata, Alfę Romeo czy DS Automobiles. To oznacza, że serwisowanie tego auta będzie szybkie i wygodne, ponieważ całe zaplecze mamy na miejscu.

Krzysztof Nowosielski

Elektryk, choć pod maską jest benzyna

Leapmotor C10 Hybrid EV różni się od klasycznej hybrydy. Za napęd odpowiada wyłącznie silnik elektryczny, który rozwija 215 KM i 320 Nm oraz napędza tylne koła. Benzynowa jednostka 1.5 o mocy 88 KM i momencie 125 Nm pełni natomiast funkcję generatora. Nie napędza bezpośrednio kół, tylko dostarcza energię do układu.

To właśnie dzięki temu C10 podczas jazdy daje odczucia typowe dla samochodu elektrycznego. Reakcja na gaz jest natychmiastowa, przyspieszenie płynne, a przez większość czasu w kabinie panuje cisza. Słyszymy tylko szum kół. I tu kamyczek do ogródka dla chińskich projektantów - wygłuszenie nadkoli mogłoby być nieco lepsze przy wyższych prędkościach. Auto waży 1950 kg, a do setki rozpędza się w 8,5 sekundy.

Spalinowy silnik uruchamia się tylko wtedy, gdy potrzebuje go system. Co ważne, robi to bardzo dyskretnie. Jest dobrze wyciszony, jego praca nie powoduje wyraźnych wibracji, a kierowca nie czuje ich ani na kierownicy, ani na pedale gazu. W praktyce łatwo zapomnieć, że C10 w ogóle ma pod maską jednostkę benzynową.

Jednak jazda C10 z początku może być trochę… niepewna. Bo nie tylko otrzymujemy futurystyczne wnętrze, ale zupełnie inne podejście do operowania pedałami, szczególnie hamulca. Na szczęście i tu samochód bardzo łatwo daje się wyczuć. Układ hamulcowy jest niezwykle czuły i z początku kilka razy szarpnie nas w fotelu, zwłaszcza w jeździe miejskiej. Szybko jednak zauważymy, że wystarczy lekko go dotknąć i puścić, a pojazd zaczyna sam zwalniać, trochę podobnie jak w ręcznym trybie rekuperacji znanym z innych hybryd. Warto zatem przyzwyczaić się do auta gdzieś na uboczu. Ale zajmuje to naprawdę moment - ten model dosłownie po kilku minutach znamy i czujemy na wylot.

Krzysztof Nowosielski

Ponad 100 km wyłącznie na prądzie

Akumulator o pojemności 28,4 kWh można ładować zarówno z gniazdka, jak i podczas pracy silnika spalinowego. Producent deklaruje możliwość przejechania do 145 km w trybie czysto elektrycznym. Oczywiście, wiele zależy od nawyków kierowcy, jednak nawet 100 km to bardzo dobry wynik, który dobrze pokazuje charakter tego samochodu. Dla wielu codziennych zastosowań zasięg elektryczny pozwala korzystać z C10 jak z pełnego elektryka. Jednocześnie kierowca nie musi rezygnować z dalszych podróży tylko dlatego, że na trasie może zabraknąć dogodnego punktu ładowania.

Samo ładowanie również nie ogranicza się do wolnego prądu przemiennego. Przy AC maksymalna moc wynosi 6,6 kW. Uzupełnienie energii od 30 do 80 proc. zajmuje około trzech godzin, a ładowanie od 5 do 100 proc. około sześciu. Przy ładowarce DC, z mocą do 65 kW, zakres 30-80 proc. można uzupełnić w około 18 minut.

Charakterystykę C10 można dopasować do swoich potrzeb. W trybie EV+ samochód maksymalnie wykorzystuje energię zgromadzoną w baterii, a silnik benzynowy uruchamia się dopiero, gdy poziom naładowania spadnie poniżej 9 proc. W ustawieniu EV natomiast priorytetem również pozostaje jazda elektryczna, ale benzynowy generator włącza się wcześniej - przy spadku poziomu energii poniżej 25 proc.

Na dłuższą trasę przeznaczony jest tryb PALIWO. Wtedy silnik benzynowy regularnie produkuje energię potrzebną do zasilania układu napędowego i ładowania akumulatora. Jest też Power+, w którym generator pracuje cały czas, zapewniając układowi wysoką wydajność, a jednocześnie doładowując baterię, kiedy jej poziom mocno spada. To rozwiązanie wymaga przyzwyczajenia, ale po kilku przejazdach jego logika staje się jasna. C10 może być używany jak samochód elektryczny podczas codziennych przejazdów, a kiedy pojawia się potrzeba pokonania większego dystansu, benzynowy generator przejmuje rolę zabezpieczenia.

Krzysztof Nowosielski

Komfort zamiast sportowych ambicji

C10 bardzo sprawnie radzi sobie z nierównościami, a układ jezdny tłumi wyboje bez nadmiernego hałasu. Podczas spokojnej jazdy samochód daje poczucie komfortu i dobrze izoluje pasażerów od tego, co dzieje się na drodze. Na miejskich ulicach, mimo swoich gabarytów, czuje się bardzo dobrze - Leapmotor jest sprawny i zwrotny.

Testowany model ma 4739 mm długości, 1900 mm szerokości i 1680 mm wysokości. Takie wymiary przekładają się na przestronną kabinę. Nawet przy wysokiej osobie siedzącej z przodu pasażer - i to również wysoki - tylnego rzędu nie ma problemu z komfortowym ułożeniem nóg. Samochód sprawdza się zatem zarówno na krótkich odcinkach, jak i na dłuższych trasach. Zwłaszcza że bagażnik też ma całkiem przyzwoitych rozmiarów, ponieważ oferuje od 400 do 1375 litrów przestrzeni.

Wersja Design, którą mieliśmy przyjemność jeździć, ma także wnętrze, które na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardziej luksusowego, niż wskazuje pozycjonowanie samochodu. Duża w tym zasługa tapicerki w kolorze Camel Brown. To ekoskóra, ale przyjemna w dotyku, matowa i atrakcyjnie wygląda.

Pozycja za kierownicą jest wygodna, a dwa ekrany wpisują się w minimalistyczny charakter kokpitu. Przed kierowcą znajduje się wyświetlacz o przekątnej 10,25 cala, natomiast centrum obsługi samochodu stanowi ekran 14,6 cala. Duży centralny ekran wygląda efektownie, ale jego obsługa nie zawsze jest równie intuicyjna. Część funkcji została schowana głęboko w menu, a niektóre rozwiązania wymagają kilku kroków, zanim kierowca do nich dotrze.

Dobrym przykładem jest regulacja zewnętrznych lusterek czy otwarcie klapy wlewu paliwa. Minimalistyczna koncepcja kabiny sprawia, że musimy chwilę poświęcić na zapoznanie się ze wszystkimi funkcjami C10. Tyle że, jak wcześniej wspominaliśmy, wystarczy chwila, aby wszystko poustawiać. Siedzimy bowiem w smartfonie na kołach i trochę tak właśnie musimy do tego auta podchodzić. W momencie, gdy zmienimy myślenie, jesteśmy w stanie intuicyjnie do wszystkiego dotrzeć.

Krzysztof Nowosielski

Dużo samochodu za mniej  niż cena wyjściowa

Leapmotor C10 Hybrid EV jest oferowany w dwóch wersjach wyposażenia: Life i Design. Ceny regularne wynoszą odpowiednio 163 200 zł i 169 900 zł. Obecnie dealerzy oferują liczne promocje, dzięki czemu testowany model można kupić już za 143 300 zł. Za tę kwotę otrzymujemy dużego SUV-a z przestronną kabiną, elektrycznym sposobem napędzania kół, możliwością ładowania z zewnętrznego źródła i dodatkowym silnikiem benzynowym, który pozwala uniezależnić się od infrastruktury.

Najciekawszy pozostaje jednak sposób działania całego układu napędowego. To rozwiązanie szczególnie dobrze pasuje do kierowcy, który większość tras pokonuje lokalnie, ale od czasu do czasu rusza dalej. Na co dzień można korzystać z ciszy i płynności napędu elektrycznego, a podczas dłuższego wyjazdu nie trzeba uzależniać całej podróży od dostępności ładowarek.

Leapmotor C10 Hybrid EV pokazuje więc inną drogę do elektryfikacji. To elektryk z benzynowym zapleczem - duży, wygodny i nastawiony przede wszystkim na spokojną, komfortową jazdę.