16. NDI Sopot Classic
Przygoda zapisana w dźwiękach
16. NDI Sopot Classic
Przygoda zapisana w dźwiękach
- Muzyka symfoniczna nie musi być zamknięta w czterech ścianach sali koncertowej - najpełniej przemawia właśnie wtedy, gdy spotyka się z naturą, nawet jeśli ta potrafi zaskoczyć w najbardziej spektakularny sposób – przekonuje Szymon Morus, Dyrektor Artystyczny NDI Sopot Classic. Tegoroczna edycja festiwalu była właśnie taką podróżą: przez różne gatunki, nieoczywiste przestrzenie i nowe sposoby słuchania. Wysoka frekwencja i żywe reakcje publiczności pokazały, że ten kierunek znajduje swoich odbiorców.
Motyw przewodni tegorocznej edycji NDI Sopot Classic to „przygoda”. Pod tym zachęcającym hasłem kryje się cała mnogość znaczeń, a nade wszystko otwieranie się na nowe. To także wychodzenie poza strefę komfortu i ciekawość w poznawaniu innego.
- Muzyka sama w sobie jest przecież podróżą, prowadzi nas przez emocje, historie, nieoczywiste skojarzenia i nowe doświadczenia. Chcieliśmy pokazać, że muzyka klasyczna nie jest zamkniętym światem dla wtajemniczonych, ale przestrzenią, do której każdy może wejść z ciekawością i otwartością – wyjaśnia Szymon Morus.
Żywiołowy początek
Muzycy Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot w ekscytującym koncercie połączyli siły z zespołem VOŁOSI – znanym z niesamowitej energii, świetnego warsztatu i wymykania się wszelkim schematom.
- Dla muzyków klasycznych było to spotkanie z innym sposobem myślenia o muzyce, bardziej spontanicznym, opartym na wzajemnym słuchaniu i żywej reakcji na to, co dzieje się na scenie – opowiada Szymon Morus. - Efekt był znakomity, pełen energii i wzajemnego zaufania. Kiedy na scenie spotykają się wybitni artyści, gatunki przestają mieć znaczenie. Liczy się przede wszystkim autentyczność, emocje i wspólne przeżywanie.
Klasyka w nowatorskim ujęciu
Zagraniczną gwiazdą tej edycji NDI Sopot Classic był niemiecki Quintessence Saxophone Quintet, imponujący perfekcją i odwagą w budowaniu repertuaru. Ich program, łączący klasyczne arcydzieła z kultową muzyką filmową, doskonale oddawał ideę festiwalu. Pokazał, że klasyka może być żywa, współczesna i otwarta na dialog, a sama podróż przez możliwości brzmieniowe saksofonu stała się dla słuchaczy wyjątkową przygodą.
- Widać było, że taki program trafia zarówno do melomanów, którzy doceniają kunszt interpretacyjny, jak i do osób, które przyszły z ciekawości lub po raz pierwszy uczestniczyły w festiwalu – mówi Szymon Morus. - To właśnie takie spotkania potwierdzają, że wysoki poziom artystyczny może iść w parze z atrakcyjną, komunikatywną formą, a muzyka klasyczna nie musi budować dystansu - może zapraszać, zaskakiwać i inspirować.




