Świnia, człowiek, granica
Kiedy medycyna wyprzedza etykę
Świnia, człowiek, granica
Kiedy medycyna wyprzedza etykę
Nie chodzi o świnie, tylko o człowieka - o jego granice, pychę i potrzebę ratowania życia za wszelką cenę. Wystawa „Knockout Pig” Macieja Śmietańskiego nie proponuje tanich emocji ani estetycznej gry. Zamiast tego zmusza do postawienia pytania: co zostaje z transplantologii, kiedy z daru zaczynamy robić sklep?
„Knockout Pig” jest wystawą o kondycji człowieka. O świecie, w którym transplantologia, jeszcze niedawno oparta na paradygmacie daru, coraz wyraźniej przesuwa się w stronę logiki rynku. O możliwym systemie, w którym narządy są kupowane i sprzedawane, a ich dostępność zaczyna być filtrowana przez technologię, kapitał i obietnicę postępu.
Jak napisał Łukasz Guzek, redaktor naczelny „Sztuki i Dokumentacji”, wystawa jest gestem nowej sztuki, następnym krokiem po Duchampie, oferującym krok do konceptualizmu ready-made life. Nowej sztuki dla nowych czasów i postępu naukowego. Nieprzypadkowo pokazana w siedzibie Fundacji Tumult w Toruniu. Kontynuuje dialog fundacji z artystami wystawianymi w poprzednich latach: Hermannem Nitschem, Mariną Abramović, czy Bilem Violą.
- Podstawowym hasłem jest zamiana idei transplantacji, o którą walczyliśmy, czyli zamiana pewnego daru na sklep - mówi Śmietański. Przez lata przekonywano społeczeństwo, że oddanie narządów po śmierci to największy dar, jaki można ofiarować drugiemu człowiekowi.
Teraz, jak zauważa chirurg i artysta, wchodzi w to nowy porządek: ksenotransplantacja, genetycznie modyfikowane świnie, laboratoria, patenty, firmy i pieniądze.




