Połączenie bezkompromisowej awangardy z portową tożsamością, teorii sztuki z intuicyjną zabawą, nieszablonowej postaci z gdyńską historią - najnowsza wystawa w Muzeum Miasta Gdyni to nie tylko hołd dla Kazimierza Ostrowskiego, ale przede wszystkim zaproszenie do wejścia w głąb jego wielobarwnego, pełnego energii świata.

Wystawa „Kachu Totalny” to kulminacja wieloletniego, projektu badawczego nad twórczością Kazimierza Ostrowskiego. Artysta, przez dekady związany z Gdynią, stał się bacznym obserwatorem jej rozwoju i kronikarzem, który zapisywał portowe dzieje na płótnach i miejskich ścianach. W stulecie Gdyni jego dorobek wraca do mieszkańców i przyjezdnych w formie widowiskowej retrospektywy.

- Ostrowski był artystą totalnym - malarzem, twórcą realizacji monumentalnych, projektantem tkanin, pedagogiem, a do tego niezwykle barwną postacią, którą do dziś wspominają kolejne pokolenia uczniów i przyjaciół. Naszym zadaniem było raczej stworzenie możliwie pełnego portretu artysty niż encyklopedycznego katalogu jego dokonań – mówi kuratorka wystawy Agnieszka Drączkowska-Gradzik.

Jak sama przyznaje, największym odkryciem okazały się prywatne archiwa rodzinne. Niepublikowane wcześniej szkice, fotografie, notatki czy osobiste dokumenty pozwoliły zobaczyć Kacha przez pryzmat jego codzienności, relacji i czystego procesu twórczego.

W stoczni, Kazimierz Ostrowski, II poł. XX w.

Bogna Kociumbas-Kos

Tytaniczna praca

Stworzenie tak kompleksowej, monograficznej wystawy wymagało wielu miesięcy żmudnych prac badawczych – przeszukiwania zbiorów instytucji kultury, muzeów i galerii, wertowania archiwalnych katalogów z lat 60., 70. i 80. oraz drobiazgowych kwerend. Twórcy wystawy poświęcili również liczne godziny na rozmowy z osobami, które osobiście znały Ostrowskiego. Kluczowe okazały się spotkania z córką artysty, która udostępniła zespołowi muzeum unikalne, prywatne archiwum.

- Znajdują się w nim zdjęcia, wycinki prasowe, korespondencja i dokumenty, które pozwoliły na zbudowanie opowieści o życiu i twórczości naszego bohatera. Dzięki tym materiałom powstała m.in. mapa zatytułowana „Gdynia Kacha”, na której zaznaczone są bliskie artyście miejsca w naszym mieście oraz ilustrujące je fotografie z rodzinnych albumów – opowiada Agnieszka Drączkowska-Gradzik.

Na tej mapie znalazła się nie tylko stocznia, w której Ostrowski rozpoczynał swoją przygodę z malarstwem jako liternik, ale również ulica Starowiejska, gdzie stworzył mural reklamowy Gdyńskich Zakładów Gastronomicznych, zaprojektował wnętrza punktu usług włókienniczych oraz sklepu sprzętu zmechanizowanego Arged. Kolejne ślady Kacha prowadzą na Świętojańską, gdzie zrealizował zlecenie dla sklepu obuwniczego Chełmek. Obok reklamowych projektów artysta tworzył także realizacje sakralne i publiczne – jak nieistniejący już fryz malarski w kościele św. Wawrzyńca w Wielkim Kacku czy malowidło ścienne na Poczcie Głównej przy ul. 10 Lutego. W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć także jego najsłynniejszego, istniejącego do dziś dzieła – wielkoformatowej mozaiki we foyer Teatru Muzycznego.

Bogna Kociumbas-Kos

Sztuka wyboru

Wystawa „Kachu Totalny. Sztuka Kazimierza Ostrowskiego” prezentuje główne obszary działalności tego niezwykle płodnego artysty. Jej znaczną część zajmuje malarstwo sztalugowe realizowane od lat 40., także w paryskiej pracowni Fernanda Légera, aż po lata 90. XX wieku. Nie mogło zabraknąć tak ważnego w dorobku artysty malarstwa monumentalnego pokazanego za pomocą zdjęć, projektów, archiwalnej dokumentacji wielkoskalowych kompozycji. Wystawa zagląda też za kulisy powstawania tkanin artystycznych. Tę wielowymiarową przestrzeń zamykają rodzinne pamiątki: niepokazywane nigdy wcześniej szkice, prywatne zdjęcia i osobiste dokumenty Kacha, które pozwalają skrócić dystans między widzem a artystą.

Przy tak gigantycznej kwerendzie najtrudniejsza okazała się jednak selekcja. Aby utrzymać ciekawość odbiorcy i zachować spójność narracji, twórcy musieli świadomie zrezygnować z wielu dobrych prac.

- Każda wystawa jest sztuką wyboru. Niektóre dzieła, choć znakomite, powielały wątki obecne już w ekspozycji albo ustępowały miejsca obiektom, które lepiej ilustrowały przełomowe momenty w twórczości Ostrowskiego. Najtrudniejsze było pogodzenie się z myślą, że nie wszystko, co ważne i fascynujące, zmieści się w muzealnych salach – przyznaje Agnieszka Drączkowska-Gradzik.

Bogna Kociumbas-Kos

Energia miasta

Kazimierz Ostrowski w unikalny sposób łączył międzynarodowy język geometrycznej abstrakcji z lokalną, portową tożsamością. Gdynia w jego wydaniu nie jest jednak sentymentalnym obrazkiem z przeszłości – ten miks awangardy i nadmorskiego charakteru do dziś pulsuje w tkance miasta i rezonuje z jego współczesnym duchem.

- Ostrowskiego interesowała energia Gdyni: jej dynamika, odwaga, otwartość na świat i nieustanny ruch – tłumaczy Agnieszka Drączkowska-Gradzik. - Potrafił połączyć lokalność z uniwersalnością - portowe dźwigi, statki czy nadmorskie pejzaże przekładał na formy, które stawały się częścią uniwersalnego języka awangardy. W roku stulecia miasta twórczość Kacha przypomina, że gdyńska tożsamość nie wyrasta wyłącznie z historii, ale z pewnego sposobu myślenia: odwagi do eksperymentowania, wiary w przyszłość i gotowości do przekraczania granic.

W duchu Kacha

Tę twórczą odwagę widać w muzeum już od samego progu muzeum. Ponad dwudziestometrowy mobil autorstwa Patryka Hardzieja, zawieszony w klatce schodowej, to obietnica i zarazem wyjątkowy hołd złożony Kazimierzowi Ostrowskiemu – wielkiemu miłośnikowi wielkoformatowych, architektonicznych form.

- Myślę, że Kachu byłby pod wrażeniem przede wszystkim skali tej instalacji – monumentalne realizacje były mu szczególnie bliskie. Można podejrzewać, że doceniłby też próbę przeniesienia elementów obrazu w przestrzeń. Jeżeli chodzi o technikę i rzemiosło malarskie Kachu był wierny tradycji, jednocześnie zawsze cenił świeże spojrzenie młodych artystów. Jego studenci z uznaniem wspominają, jak zachęcał ich do eksperymentowania i poszukiwania własnych, niekoniecznie utartych artystycznych ścieżek – mówi Agnieszka Drączkowska-Gradzik.

Patryk Hardziej odpowiedzialny był za oprawę graficzną całej wystawy i jej identyfikację wizualną. Z kolei Dorota Terlecka i Wiktoria Krawczyk z Biura Kreacja stworzyły jej niezwykłą aranżację.

Bogna Kociumbas-Kos

Język koloru

Zamiast neutralnego, muzealnego tła – odważny, plastyczny dialog. Brąz, czerwień, błękit i zieleń rytmicznie prowadzą widza przez poszczególne etapy życia i twórczości artysty. Ta barwna opowieść zaczyna się od przemalowywania poniemieckich szyldów z ojcem i bratem, wiedzie przez stoczniowe oraz morskie fascynacje, francuskie i kubistyczne inspiracje, aż po dojrzałe dzieła, w których obok monumentalnych form mocno dochodzi do głosu natura.

- Od początku czuliśmy, że językiem tej wystawy musi być kolor, ale potraktowany jako element budujący kontekst dla obrazów, a nie konkurujący z nimi – tłumaczy Agnieszka Drączkowska-Gradzik. - Wspólnie z Biurem Kreacja testowaliśmy skalę poszczególnych plam barwnych, intensywność i zestawienia odcieni. Kluczowe było zachowanie hierarchii: to dzieła Kazimierza Ostrowskiego miały pozostać głównymi bohaterami. Te interwencje na ścianach są więc wyraziste, ale podporządkowane rytmowi ekspozycji. Odwaga w użyciu koloru i geometrii pozwoliła wydobyć energię i radość charakteryzującą malarstwo Kacha. Zdecydowaliśmy się wejść z jego sztuką w dialog – taki, który wzmacnia jej ekspresję i podkreśla współczesny charakter.

Szkoła Ostrowskiego

Ta wyrazista, pulsująca kolorami scenografia nie służy wyłącznie estetyce - staje się ramą dla interaktywnej przestrzeni edukacyjnej, w której teoria sztuki zamienia się w intuicyjną zabawę. Całość otwiera sekcja poświęcona perspektywie, gdzie geometryczne abstrakcje Ostrowskiego pokazują, jak z prostych figur stworzyć iluzję głębi. Tuż obok sensoryczne laboratorium kształtu i plamy barwnej bada relacje koloru i formy, udowadniając, jak mocno kontekst zmienia odbiór dzieła. W strefie kompozycji zwiedzający sami przesuwają elementy względem ram, decydując o dynamice obrazu, a ścieżkę zamyka strefa rysunku – tu uczestnicy współtworzą pracę, uzupełniając oryginalny szkic mistrza według własnej wyobraźni.

- Słowa Kazimierza Ostrowskiego, że „aby zostać artystą, trzeba najpierw zostać człowiekiem”, udowadniają, iż technika to jedynie narzędzie, a o wartości sztuki decyduje wrażliwość i indywidualne doświadczenie – kwituje Patrycja Wójcik z Ośrodka Edukacji. - Interaktywne strefy pokazują, że choć każdy z nas dysponuje podobnymi środkami wyrazu, wykorzystuje je zupełnie inaczej. Człowiek obserwuje, analizuje i odczuwa świat przez pryzmat własnych doświadczeń. I to właśnie ta różnorodność sprawia, że sztuka pozostaje żywa, a świat – podobnie jak obrazy Kacha – okazuje się jednocześnie uporządkowany i zaskakująco abstrakcyjny.