Klinika Piotrowiak

Zdrowy sen  na wyciągnięcie ręki

Krzysztof Cecherz

Chrapanie, wiecznie zatkany nos i zmęczenie, którego nie da się odespać – to codzienność wielu pacjentów. Medycyna ucieka od mitów i stawia na nowoczesne, szybkie i małoinwazyjne rozwiązania. Specjaliści z Kliniki Piotrowiak wyjaśniają, kiedy ukryta anatomia blokuje nasze codzienne funkcjonowanie, jak skutecznie leczyć bezdech i dlaczego dla najmłodszych pacjentów zabieg laryngologiczny wcale nie musi być traumą.

Mówi się, że chrapanie to najczęstsza przyczyna cichych rozwodów w polskich sypialniach. Czy do państwa gabinetów częściej trafiają pacjenci zaniepokojeni swoim stanem zdrowia, czy raczej przyprowadzani za rękę przez zdesperowanych, niewyspanych partnerów?

Krzysztof Cecherz: Oprócz rosnącej świadomości rolę ogrywa wymiar środowiskowy, czyli współspacz czy częściej współspaczka, bo 70-80% z pacjentów jest płci męskiej. Przychodzą na konsultację z partnerkami, które mówią: „proszę z nim coś zrobić, bo go uduszę albo wyrzucę z domu”.

Magdalena Masztalerz-Baran: Bardzo często rodzina prosi o pomoc, bo po prostu nie da się z tą osobą spać – chrapie, zgrzyta zębami, ślini się, śpi z otwartą buzią, a cały dom się przez nią trzęsie. Wtedy wkraczam, robię endoskopię, oceniam całościowo pacjenta i szukamy przyczyny problemu.

Kiedy uciążliwy dla otoczenia hałas staje się prawdziwym zagrożeniem?

KC: Granica to bezdech, czyli sytuacja, gdy powietrze przestaje płynąć na dłużej niż 10 sekund i powtarza się to przynajmniej 5 razy w ciągu godziny. Bezdech ma coraz większy związek z chorobami cywilizacyjnymi: otyłością, brakiem higieny życia, spadkiem aktywności fizycznej oraz nałogami, jak alkohol czy papierosy. Często przychodzą też pacjenci biorący leki antydepresyjne, które działają zwiotczająco  na struktury gardła środkowego.

Zatkany nos, wieczne zmęczenie, popołudniowy spadek energii – większość z nas zwala to na karb przepracowania albo problemów z zatokami. Jak często okazuje się, że winna jest po prostu anatomia?

MMB: Pacjenci bardzo często obwiniają zatoki – wiecznie zatkany nos, spływająca do gardła wydzielina, niewyspanie, zmęczenie, a do tego cieńsza cera, pękające naczynka, worki pod oczami i jakby zapadła twarz. Po dogłębniejszym badaniu okazuje się, że problem jest już na wejściu, bo przegroda nosa blokuje pełne funkcjonowanie pacjenta.

Magdalena Masztalerz-Baran

Kiedy warto zgłosić się na badanie?

MMB: Gdy długo czujemy się zmęczeni, sen jest nieefektywny niezależnie od jego długości, kiedy śpimy z otwartą buzią, a rodzina skarży się na chrapanie. Także wtedy, gdy mamy trudności w rozróżnieniu zapachów. To nie musi się wiązać z przebyciem COVID-u – winna może być właśnie nieprawidłowa anatomia nosa, warto więc do niego zajrzeć.

Jak szybko następuje powrót do zdrowia?

KC: Zabiegi zazwyczaj wykonywane są w procedurze jednodniowej. W domu pacjenci powinni pozostać od 5 do 7, maksymalnie 10 dni. To bardzo indywidualne, zależne od progu bólu.

Na jakie jeszcze zabiegi decydują się pacjenci?

MMB: Często w grę wchodzi korekcja nosa zewnętrznego, by poprawić wygląd twarzy. Wówczas kompleksowo badam pacjenta. Zazwyczaj najpierw endoskopowo operuję przegrodę nosa i opracowuję małżowiny nosowe dolne, by naprawić tor oddychania, a pacjent obudził się następnego dnia wypoczęty, w pełni natleniony, bez bólu głowy czy nawracających infekcji zatok. Czasem wykonujemy korekcję nosa zewnętrznego jednoczasowo, w ramach operacji łączonej. W innych przypadkach następuje ona po kilku miesiącach lub wcale, bo pacjent jest tak zadowolony z pierwszego efektu udrożnienia nosa.

U dorosłych zatkany nos oznacza gorszy nastrój i zmęczenie, ale u dzieci stawka jest bez porównania wyższa.

MMB: W Klinice Piotrowiak głównie operuję dzieci między 3. a 18. rokiem życia. Zazwyczaj mierzą się one z problemem nawrotowych infekcji, chrapią, źle słyszą, regularnie opuszczają szkołę czy przedszkole i siedzą w domu – do tego stopnia, że ich rozwój zaczyna się opóźniać przez trudności w wykształceniu mowy, a problem leży w przerośniętym migdałku gardłowym.

W przypadku najmłodszych rodzice z pewnością mają obawy.

KC: Obawy rodziców były, są i będą, choćby w związku z dostępnością do informacji w sieci, która nie zawsze jest prawdziwa – stąd masa mitów. W chirurgii najistotniejsza jest kwalifikacja do zabiegu i standardy towarzystw laryngologicznych, do których się stosuję. Jednocześnie na każdego pacjenta patrzę indywidualnie, biorąc pod uwagę wiek, budowę anatomiczną czy płeć, gdyż chłopcy wolniej się rozwijają w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Podstawą jest szczera i otwarta rozmowa.

MMB: Pierwszorazowa konsultacja zawsze trwa długo, często zaczynamy od próby leczenia farmakologicznego, terapii neurologopedycznej czy zmiany rutyny dziecka. Gdy problem wraca – dziecko śpi z otwartą buzią, chrapie, ma podkrążone oczy, prowokuje uwagę lub przeciwnie, jest wycofane – to moment na pomoc zabiegową, by mogło o czasie pójść do szkoły i nadrobić czas spędzony w ciszy.

Jakie zabiegi wykonywane są najczęściej u najmłodszych poza usunięciem migdałka gardłowego?

MMB: Podcięcie migdałków bocznych i leczenie niedosłuchu, czyli zaopatrzenie uszu poprzez nacięcie błon bębenkowych i założenie drenów wentylacyjnych, żeby dziecko od razu po zabiegu zaczęło prawidłowo słyszeć. Zabiegi te przeprowadzamy w znieczuleniu ogólnym, z anestezjologiem dziecięcym i pod całodobową opieką zespołu.

Jak bardzo to inwazyjne zabiegi?

MMB: Na tyle dobrze zaopatrujemy dziecko przeciwbólowo, że tak naprawdę 4 godziny po operacji maluch zajada delikatne mrożone jedzenie i jest bardzo zadowolony. Dla dzieci to jest przygoda. Największy ciężar emocjonalny ponoszą tu rodzice.

Jednak warto?

MMB: Feedback jest bardzo pozytywny. Większość rodziców mówi, że dotychczasowe problemy wycofują się po zabiegu. Nierzadko już w pierwszej dobie dziecko śpi tak cicho, że rodzice aż je trącają, by sprawdzić, czy wszystko z nim w porządku. Z kolei u dzieci z wysiękowym zapaleniem uszka, spowodowanym płynem za błoną bębenkową, efekt po zabiegu jest spektakularny – zaczynają normalnie słyszeć już w momencie przebudzenia i szeroko otwierają oczy.