Ile to się nasłuchaliśmy, ile się nagadaliśmy, napsioczyliśmy, ile milionów porównań i krytyki wylaliśmy na nasz kraj? Czy patriotyzm w obecnym znaczeniu naszej ojczyzny istnieje? W moim odczuciu jest on dziś w brutalny sposób wykorzystywany przez obecne „elity władzy”. Mnie osobiście patriotyzm kojarzy się z okresem początku XX wieku, kiedy nasz kraj walczył o swoją niepodległość na wielu frontach. Były to czasy innych ludzi, innych wartości, bez całej tej współczesnej technologii.

Czy dziś istnieje współczesny patriotyzm? Trudno to ocenić jednym zdaniem. Okres od zakończenia II Wojny Światowej do 1989 roku trudno nazwać budowaniem powojennego patriotyzmu, kiedy to miłość do socjalizmu miała nim być. Po 1989 roku nasz kraj wszedł na zupełnie nową, chaotyczną drogę rozwoju. Od tamtego momentu niedługo minie 40 lat. Czy to dużo? Wydaję się że tak, ale to wciąż za mało, aby było idealnie. Kraj nasz od niemal dwóch dekad szargany jest politycznymi emocjami. Naród wciągany jest w tę grę, ale wydaje się, że z roku na rok ta energia staje się coraz mniejsza. Pomimo ogromnych różnic życie toczy się dalej. Aktualnie żyjemy wśród 4 pokoleń. Łączy nas 80 lat historii. Przy jednym stole zasiadają osoby, które razem przeżyły tyle zmian, tyle systemów i tyle emocji, że chyba żaden kraj na świecie nie ma takiego DNA. Myślę, że ma to jednak ogromne zalety, bo ten tygiel pokoleniowy, ustrojowa karuzela, zmiany kulturowe i technologiczne powodują, że nasz kraj się zmienia w kierunku jakim nikt wcześniej nie mógł sobie wyobrazić. Powiem Państwu, że po raz pierwszy myślę o Polsce zupełnie inaczej niż kiedy miałem swoje mniej optymistyczne wizje. Czy coś biorę? To dobre pytanie. Ale odrzućmy politykę, malkontenctwo i nasze narodowe narzekanie. Skupmy się tylko na tym, co dobre. I okazuje się, że nasz kraj zmienia się diametralnie. Wydaje się jednak, że tego nie zauważamy aż tak wyraźnie, gdyż zajęci jesteśmy karierami. No i jednak wciąż lubimy krytykować. Ale rozmawiając z kilkoma osobami urodzonymi w Polsce w latach 90., których dzieciństwo i start w dorosłe życie był zupełnie inny niż nasze i naszych rodziców, zdaje się, że kształcą się, podróżują i żyją już bez kompleksów.

Spotkałem takiego dzieciaka - dziś 30-letniego faceta, który aktualnie mieszka i żyje w Amsterdamie. Nie jest zarobkowym emigrantem. Wyjechał wcześniej na studia do Kopenhagi, tam jednocześnie pracował, aby się utrzymać. Zdobył zawód, ale dziś zajmuje się czymś innym, bo odkrył w sobie talent i bardzo to polubił. Nie pędzi, jest dobrze usposobiony do świata i ludzi. I chce wrócić do Polski! Pytam dlaczego? On jednym prostym, krótkim zdaniem odpowiada: „bo tu jest fajnie”. Ani słowa o wojnie politycznej, o zwaśnionych polakach, o polskim mentalu. Zwyczajnie widzi nasz kraj swoim młodym okiem. Widzi w nim piękno, rozwój i potencjał. Poza tym to jego ojczyzna. On chce tu mieszkać, bo tak zdecydował. Mógłby dalej pojechać do Malagi, Porto czy Cannes, ale zdecydował o powrocie do Polski. Nie na tarczy, a z tarczą. Nie jako dorobiony Polak, by teraz otworzyć restaurację albo inny interes, ale jako uśmiechnięty człowiek, który chce tu normalnie żyć i korzystać z tego życia. Nie tracić czasu na dorabianie się. Bardzo mnie to otworzyło, aby spojrzeć na nasz kraj innym okiem. To jest moim zdaniem dzisiejszy patriotyzm. Budujemy lokalne społeczności. To jest największa zdobycz budowania naszej tożsamości. To nie próba, a praca nad stworzeniem dobrego mentalu wspólnoty, słuchania się nawzajem, empatii i rozwiązywania naszych małych lokalnych problemów. Ten proces trwa i zaczyna dawać pierwsze plony. Czeka nas jeszcze długa, ale coraz prostsza droga. I dziś mówię otwarcie, że chciałbym dożyć mitycznej setki w dobrej kondycji i doczekać tego, co wydaje mi się być realnym. Umrzeć z poczuciem spełnienia to złoto. I co ciekawe, mój dzisiejszy patriotyzm też zrodził się na obcej ziemi, kiedy zobaczyłem jak w małych prowincjonalnych miasteczkach Włoch ludzie potrafią dbać o swoje małe ojczyzny, jak je kochają, jak potrafią się wspierać, cieszyć każdą chwilą rozmowy i być jednocześnie niezwykle otwarci. Ale potrafią też zadbać o to, aby nikt z zewnątrz nie próbował im tego zakłócić. Kto to zrozumie, ten zmieni myślenie o własnej ojczyźnie. To jest niesamowite jak mogę z zachwytem patrzeć zarówno na toskańską prowincję i nasz Sopot i całe Kaszuby, które są równie piękne jak Toskania. Trzeba tylko umiejętnie się w tym odnaleźć.