Rewaloryzacja pamięci
Co więcej: to, że zajęło się tym właśnie DORACO nie jest żadną przypadkową okolicznością. Ta firma ma doświadczenie w podobnym przywracaniu świetności miejscom i budynkom, które w wyniku różnych procesów utraciły dawny blask. Od początku swojej działalności, obok budownictwa przemysłowego i deweloperskiego, kładła szczególny nacisk na prace rewaloryzacyjne oraz renowacyjne przy obiektach historycznych. Można tu wspomnieć Pałac w Krokowej, realizacje w Krakowie i w Warszawie, a także jedną z ostatnich prac, związaną z odtworzeniem XVI-wiecznych piwnic przy ulicy Pomorskiej 68 w Gdańsku.
Ten sam sposób myślenia widać może w tym przypadku nawet lepiej. Nie chodzi w nich o prostą renowację ani o rekonstrukcję rozumianą jako mechaniczne odtwarzanie dawnego obrazu. To raczej o umiejętne rozpoznanie tego, co naprawdę autentyczne, zachowanie tych elementów, które niosą pamięć miejsca, i połączenie ich z nową tkanką w taki sposób, by nie powstał ani przypadkowy zlepek, ani dekoracyjny skansen.
Historia tego miejsca sięga jeszcze głębiej. Jeden z najstarszych młynów nad Potokiem Oliwskim znajdował się właśnie przy ulicy Pomorskiej, a pierwsze wzmianki o młynach w tym miejscu pochodzą z XIII wieku. W 1540 roku właścicielem terenu został Jan Konnert, gdański rajca, mecenas sztuki i kurator sierocińca. To on dostrzegł potencjał malowniczej posiadłości, która przyjęła nazwę Kuźnicy Konradich, czyli Konradshammer. Konnert nie tylko wszedł w posiadanie terenu. Nadał mu kierunek. Wybudował kuźnię miedzi oraz pierwszy dwór, tworząc miejsce, w którym gospodarcza energia łączyła się z ambicją kształtowania przestrzeni.
Po wiekach i licznych przebudowach z dawnego założenia pozostały właściwie tylko piwnice, wpisane później do rejestru zabytków. Ich stan był zły. Opuszczone, zawilgocone, niszczały przez lata. W takich wnętrzach szczególnie łatwo przeoczyć wartość, bo nie objawia się ona od razu.
Są uszkodzone mury, wilgoć, trudna materia, ślady dawnych ingerencji i konieczność podejmowania decyzji, w których każdy błąd może zubożyć autentyczność miejsca.
Podczas prac związanych z Gaja Parkiem postanowiono przywrócić im nie tylko funkcję, ale również godność. Renowację prowadzono pieczołowicie, zgodnie z zaleceniami konserwatorów. Wykorzystano specjalnie sprowadzone cegły z epoki, osuszono stare mury, wydobyto ich surowe piękno. To nie była dekoracyjna stylizacja na historię, lecz praca z autentyczną materią. Z przestrzenią, w której czas nie został zatarty, lecz uporządkowany i pokazany z szacunkiem.
W odnowionych piwnicach ważne są również materiały, które nadają wnętrzom osobny ciężar znaczeniowy. Dąb mający blisko cztery tysiące lat czy muszle pamiętające okres kredy sprzed ponad sześćdziesięciu sześciu milionów lat nie są jedynie efektownymi dodatkami. Wprowadzają do tej przestrzeni inną skalę czasu, znacznie szerszą niż historia samego budynku. Przypominają, że materia ma własną pamięć, a dobrze zaprojektowane wnętrze potrafi z tej pamięci korzystać bez dosłowności i bez przesady.
Tak rozumiana rewaloryzacja nie polega na budowaniu historycznej dekoracji z nowych elementów. Jej siła bierze się z napięcia między tym, co ocalało, a tym, co dopiero powstało. Autentyczna materia zyskuje czytelne tło, nowa architektura otrzymuje głębię, a całość nie udaje jednolitego zabytku. Pokazuje raczej, że dobrze zaprojektowane spotkanie przeszłości z teraźniejszością może być bardziej przekonujące niż najstaranniej wykonana kopia.