Ludzie przychodzą do teatru po ulgę
Jeszcze kilka lat temu lato kojarzyło się z tym, że teatry zamykają drzwi, a kultura przenosi się głównie do pleneru. Tymczasem wy gracie regularny repertuar przez całe wakacje. Publiczność naprawdę tego chce?
I to bardzo. Co ciekawe, mam wrażenie, że dziś widzowie potrzebują teatru bardziej niż kilka lat temu. Ludzie są przebodźcowani, zmęczeni informacjami, ciągłym napięciem. I nagle okazuje się, że zwykłe wyjście do teatru staje się czymś bardzo luksusowym. Dwie godziny bez telefonu. Bez powiadomień. Bez świata zewnętrznego. A jeśli jeszcze można się przy tym naprawdę pośmiać, to widz wychodzi z poczuciem, że odzyskał kawałek normalności.
Dlaczego komedia?
Gdyż jest na nią wielka potrzeba. Widz śmieje się najmocniej wtedy, kiedy rozpoznaje siebie. Dlatego farsy działają od lat. Bo niezależnie od zmieniających się epok człowiek dalej kłamie, ukrywa prawdy, próbuje ratować katastrofy, które sam wywołał. Zmieniają się czasy, dekoracje i tempo życia, ale mechanizmy zostają dokładnie te same.
Tomasz Podsiadły, założyciel Bałtyckiego Teatru Różnorodności




