Sztuka , która nie kończy się w galerii
Sławomir Zięba
w restauracji
TRUE
Sztuka , która nie kończy się w galerii
Sławomir Zięba
w restauracji
TRUE
15 maja restauracja TRUE w Gdańsku ponownie udowodniła, że od lat konsekwentnie buduje własny sposób opowiadania o gościnności. Nie przez przesadę, nie przez efekciarstwo, ale poprzez atmosferę, estetykę i umiejętność łączenia różnych światów w jedną, spójną całość. Tym razem okazją do stworzenia takiej przestrzeni był kolejny wieczór z cyklu „Sztuka Wielu Twarzy”, którego bohaterem został rzeźbiarz Sławomir Zięba.
Już od wejścia było jasne, że nie będzie to klasyczny wernisaż ani standardowa kolacja degustacyjna. Gości witano kieliszkiem szampana Ruinart, a oranżeria TRUE na kilka godzin zamieniła się w kameralną galerię sztuki. Wśród rozmów, światła odbijającego się od szkła i subtelnych dźwięków skrzypiec Katarzyny Libront można było spokojnie oglądać rzeźby, które tego wieczoru stały się naturalną częścią przestrzeni restauracji. Atmosfera bardziej przypominała prywatny salon niż wydarzenie z precyzyjnie rozpisanym scenariuszem.
Historia miejsca, które miało dawać coś więcej
Podczas oficjalnego otwarcia Katarzyna Soltau, współwłaścicielka TRUE, wróciła wspomnieniami do początków miejsca, które od siedmiu lat konsekwentnie rozwija swoją filozofię wokół emocji i doświadczeń budowanych nie tylko przez kuchnię. Restauracja od początku miała być miejscem działającym wielowymiarowo – poprzez smak, atmosferę, estetykę i emocje ukryte w detalach.
- Wieczór chciałabym zacząć od opowieści. Od krótkiej historii powstania naszej restauracji. Siedem lat temu wspólnie z Agnieszką Łangowską oraz szefem kuchni Rafałem Kopickim stworzyliśmy to miejsce i od samego początku zależało nam na tym, aby dostarczało naszym gościom coś więcej niż tylko jedzenie na talerzu. Zależało nam na tym, aby to miejsce dostarczało emocji. Emocje są wyczuwalne w przestrzeni, w detalach, na talerzu, a na dzisiejszym wieczorze również w naszej oranżerii. Te emocje to sztuka. Sztuka wielu twarzy – podkreślała współwłaścicielka.
Historia samego projektu rozpoczęła się od podróży i jednego obrazu, który – jak przyznała Katarzyna Soltau – całkowicie ją zatrzymał.
- Sześć lat temu podczas wycieczki z moim mężem Marcusem na Majorkę odwiedziliśmy galerię sztuki, w której zobaczyłam wielkoformatowy obraz – złotego, wielkiego byka. Ten obraz mnie zahipnotyzował. Kilka miesięcy później, podczas moich czterdziestych urodzin, otrzymałam go od męża w prezencie.
To właśnie od tej fascynacji sztuką narodził się pomysł stworzenia autorskiego cyklu wydarzeń łączących kulinaria z artystyczną wrażliwością. Dziś „Sztuka Wielu Twarzy” stała się jednym z najbardziej charakterystycznych i dopracowanych konceptów na trójmiejskiej mapie spotkań ze sztuką.




