Harmonia świata

Kiejstuta Bereźnickiego w PGS

Wystawa Harmonia mundana w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie

Paweł Jóźwiak
Mówią o nim, że jest malarzem ciszy i spokoju. Od lat pozostaje wierny stylowi, który bardzo szybko wypracował – charakterystyczne martwe natury i postaci pozwoliły mu stworzyć unikalny język. Sam wielokrotnie powtarza, że gdyby umiał mówić, to by nie malował. Przez wszystkie lata swojej aktywności zawodowej był związany z obecną Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku, swoją macierzystą uczelnią. Od dekad mieszka w Sopocie. Państwowa Galeria Sztuki właśnie otworzyła jubileuszową wystawę Kiejstuta Bereźnickiego.

Wystawa jest retrospektywą twórczości malarza zorganizowaną z okazji 90. Urodzin artysty. Zobaczymy na niej prace pochodzące z różnych okresów. Najstarszą pt. „Porwanie Europy” stworzył w 1959 roku, rok po tym jak artysta ukończył ówczesną PWSSP w Sopocie. Szczególnie unikatowe są dwa wielkoformatowe gobeliny, które powstały według projektu malarza w pracowni Józefy Wnukowej na specjalne zamówienie Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. Prace po raz pierwsi opuściły jej mury i są częścią pokaźniej kolekcji, która powstała we współpracy instytucji z Akademią Sztuk Pięknych w Gdańsku.

fot. Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy

Jeden z gobelinów pt. „Harmonia mundana” stał się motywem przewodnim wystawy tworząc jednocześnie jej oś narracji. „Harmonia świata jest we mnie i ja jestem jej częścią” – głosi sentencja łacińska umieszona na dole przedstawienia. Widnieje na nim pięć sfer: miłości, śmierci, narodzin, spokoju ducha i pamięci. Umieszczone na tkaninie postaci i symbole odnoszą się do tych obszarów życia, które przewijają się w całej twórczości Bereźnickiego jednocześnie splatając się we wspólne wątki, jak w symultanicznym przedstawieniu na tapiserii. Zobaczymy więc afirmatywne przedstawienia, odnoszące się do witalności jak wspomniane wcześniej „Porwanie Europy” czy serie z pochodów, karnawałów inspirowane festiwalami i pochodami, które artysta miał okazję zobaczyć w czasie pobytów na plenerze w Hiszpanii. Są też portrety żałobne, również nawiązujące estetycznie do sztuki hiszpańskiej. W martwych naturach przenikają się symbole witalności i wanitatywne: czaszki, martwe ptaki i śnięte ryby, a sceny rozgrywają się na tle kredensu, który niemal całe życie realnie towarzyszył artyście, migrując przez dekady wraz z rodziną z rodzinnego sklepu, przez kolejne domy, żeby ostatecznie znaleźć się w pracowni artysty w Trójmieście.

Bereźnicki w swojej twórczości pozostaje mocno osadzony w tradycji europejskiego malarstwa i kultury. Sięga po motywy mitologiczne, biblijne, które stają się dla niego pretekstem do opowiedzenia o ludzkiej kondycji. Choć styl ten bardzo charakterystyczny, patrząc na niektóre prace zobaczymy tam nawiązania do mistrzów malarstwa holenderskiego, hiszpańskiego, a nawet kubizmu.

fot. Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy

Prace prezentowane na wystawie pochodzą ze zbiorów muzealnych, Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy, kolekcji prywatnych i pracowni artysty. Częścią ekspozycji stał się również reprint tomiku poezji Kiejstuta Bereźnickiego pt. „Martwe natury”, w którym oprócz wierszy znajdują się również jego rysunki. Nie jest tajemnicą, że poezja, jest drugą po malarstwie jego muzą. Tomik w bezpłatnej wersji można zabrać ze sobą.

Na wystawie prezentowane są również rysunki, które pierwszy raz opuściły pracownię. Wybór sięga początku lat 60., a kończy się na pracy, która powstała w 2024 roku. W przedstawieniach pojawiają się wątki autobiograficzne – portrety rodzinne i autoportrety.

Wystawę można oglądać do 24 maja. Do tego czasu planowane są wydarzenia towarzyszące: spotkanie wokół twórczości artysty oraz koncert Mikołaja Trzaski w przestrzeni wystawy w Noc Muzeów 16 maja czy oprowadzenie kuratorskie podczas finisażu 24 maja. Premierę będzie mieć również katalog do wystawy. Szczegóły na stronie PGS.