Amber Vibes 2026, modowa odsłona targów AMBERIF, po raz pierwszy wypełnił główną halę AmberExpo, pokazując, jak bursztyn funkcjonuje w rękach projektantów takich jak Robert Kupisz i Mariusz Przybylski. W większej skali, z wyraźniej zarysowaną narracją i mocniejszą obecnością nazwisk, pokaz potwierdził, że to już nie tylko efektowny finał dnia targowego, ale coraz bardziej autonomiczne wydarzenie na modowej mapie.

Amber Vibes od kilku sezonów próbuje udowodnić, że bursztyn może funkcjonować w modzie inaczej niż tylko jako dekoracyjny dodatek – i tegoroczna edycja była kolejną próbą przesunięcia tej granicy. Po raz pierwszy pokaz przeniesiono do głównej hali AmberExpo, co wyraźnie zmieniło skalę pokazu. Surowa, industrialna przestrzeń nadała całości bardziej spektakularnego charakteru, ale też wymusiła większą dyscyplinę w prowadzeniu narracji. Za koncepcję artystyczną odpowiadała Lidia Popiel, budując pokaz wokół idei iluzji i wielowarstwowości – motywu naturalnie wpisanego w strukturę bursztynu. Pokaz miał formę spójnej opowieści, choć o zmiennym tempie, prowadzącej widza przez różne interpretacje tego samego materiału.

Na wybiegu pojawiły się zarówno uznane nazwiska, jak i projektanci pracujący bardziej eksperymentalnie. Mariusz Przybylski i Robert Kupisz należeli do tych twórców, którzy najlepiej odnaleźli się w tej formule – ich sylwetki były wyraziste, świadome formy i dobrze osadzone w przestrzeni pokazu. W ich przypadku bursztyn nie był dodatkiem, lecz integralną częścią projektu, współtworząc konstrukcję i charakter kolekcji. Obok nich pojawiały się kolekcje bardziej zachowawcze, bliższe klasycznemu myśleniu o biżuterii. Amber Vibes nie próbuje narzucać jednego kierunku – raczej pokazuje szerokie spektrum możliwości pracy z bursztynem: od form bardziej użytkowych, przez minimalistyczne i architektoniczne, aż po bardziej konceptualne, balansujące na granicy mody i sztuki.

Sam format – kilka segmentów, różne podejścia, różne nazwiska – teoretycznie daje świeżość, ale w praktyce zmienność tempa była wyraźnie odczuwalna, szczególnie w dużej hal. Kulminacja też nie wybrzmiała tak, jak powinna – częściowo przez konstrukcję wydarzenia, częściowo przez publiczność, która zaczęła wychodzić jeszcze przed finałem, co trudno uznać za neutralny detal w odbiorze całego wieczoru.

Nie zmienia to faktu, że Amber Vibes pozostaje jednym z niewielu miejsc w Polsce, i jedynym w Trójmieście, gdzie moda spotyka się z projektowaniem biżuterii na poziomie koncepcji, a nie tylko produktu. Widać tu wyraźną próbę zbudowania języka, w którym bursztyn nie jest już tylko „ładny”, ale staje się materiałem do pracy – światłem, strukturą, punktem ciężkości sylwetki.