Wystawa o więzi człowieka z oceanem

Foto: Mat. prasowe Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie

„W głębi – żyjące ciała, żyjące morza” – wystawa prezentowana od października zeszłego roku w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie to kolejny obszerny projekt, który zajmuje niemal całą powierzchnię galerii. Zobaczymy na niej artystów z całego świata, między innymi z Australii, Francji, Danii, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Indii, Stanów Zjednoczonych czy Chile. To świetna okazja, żeby przyjrzeć się pracom m.in. takich twórców jak Superlex, Dorothy Cross, Barbara Hammer, Ange Leccia, Goshka Macuga czy Agnieszka Kurant zanurzając się poprzez twórczość w głębię otchłani morskiej. To wizualno-intelektualna uczta dla miłośników sztuki, mórz i oceanów.

Woda przecież od najdawniejszych czasów zajmuje w kulturze miejsce szczególne – jest jednocześnie żywiołem, symbolem i warunkiem istnienia. W mitologiach świata pojawia się jako początek życia i utożsamia kobiecą energię. Stanowi około 80 proc. ludzkiego ciała, reguluje rytmy życia, umożliwia rozwój cywilizacji i wyznacza granice oraz szlaki. Jej obecność jest paradoksalna – powszechna i dostępna, a zarazem coraz bardziej ograniczona i zagrożona. W sztuce może odnosić się do wielu znaczeń, od sakralnych przedstawień rzek w starożytności, będących symbolem przejścia, romantycznych wizji wzburzonego morza – metafory silnych emocji, jakie miały targać twórcami tej epoki, po współczesne refleksje nad ekologią, kryzysem klimatycznym i relacją człowieka z naturą.

Wystawie „W głębi – żyjące ciała, żyjące morza”, prezentowanej obecnie w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, najbliżej do współczesnego kontekstu. Jest ona jednak zdecydowanie nie tylko ekologicznym manifestem, a przede wszystkim opowieścią o nierozerwalnej więzi jaka łączy człowieka z oceanem. Sopot, jako jeden z lepiej rozpoznawalnych w Polsce nadmorskich kurortów stanowi zatem doskonały kontekst miejsca dla tej wystawy. Działa tu m.in. Instytut Oceanologii PAN, którego początki sięgają lat 50. XX wieku. Państwowa Galeria Sztuki już od kilka lat współpracuje z Instytutem, realizując cykl spotkań dla publiczności i m.in. ta współpraca dała początek myśleniu o wystawie.

- Pomysł współpracy z naukowcami zajmującymi się morzem od początku był jednym z punktów mojego programu przygotowanego dla PGS. Z racji położenia galerii w Sopocie nad wodą wydawało się to bardzo adekwatnym tematem dla Trójmiasta, ale też całego regionu Pomorza – opowiada Eulalia Domanowska, dyrektorka Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie i współkuratorka wystawy. - Już trzy lata temu zaczęliśmy bardzo dobrą współpracę z Instytutem Oceanologii PAN w Sopocie. Wspólnie z jego dyrektorem, profesorem Janem Marcinem Węsławskim, morskim ekologiem zainicjowaliśmy spotkania artystów i naukowców w PGS pt. „Morska Planeta”. Dołączył do nas Uniwersytet Gdański, a ostatnio także Morski Instytut Rybacki z Gdyni. Pomysł wystawy powstał zatem ponad 3 lata temu. Ważnym źródłem inspiracji okazała się także książka „Genialna otchłań” brytyjskiej pisarki Helen Scales. Ostatecznie zorganizowaliśmy dwie prezentacje. IOPAN przygotował „Kobiecy obraz morza” będący efektem konkursu zakładającego dialog artystek z naukowczyniami. PGS zaproponował zaś duży międzynarodowy projekt „W głębi: żyjące morza, żyjące ciała” z uczestnictwem 26 artystek i artystów z 16 krajów świata. Początkowo team kuratorski: Joseph Constable, Joanna Gemes i ja myśleliśmy przede wszystkim o zaproszeniu artystów z basenu Morza Bałtyckiego, ale szybko okazało się, że tematem oceanu zajmuje się wielu bardzo interesujących artystów z całego świata, a ocean wraz z morzami i rzekami, jest właściwie jednym ekosystemem wodnym i tylko my podzieliliśmy go nazwami na różne obszary geograficzne i polityczne. W realizację wystawy był zaangażowany cały zespół PGS, a pieczę nad wszystkim sprawowały Kinga Jarocka i Anna Klocek-Wojtaszek z działu wystaw – dodaje.

Wystawa, jak zauważa kuratorka, ma charakter immersyjny i wielozmysłowy, a zarazem pozostaje dostępna dla szerokiej publiczności, zapraszając do ponownego nawiązania relacji z morzem: fizycznej, psychologicznej i duchowej – z żywiołem, który 3,5 miliarda lat temu dał początek życiu na Ziemi. W przekonujący sposób splata przy tym wątki naukowe z artystyczną interpretacją tematu.

- Naukowcy przyjmują, że pozostało nam jeszcze około 70 proc. morskich głębin do zbadania. Więcej wiemy o kosmosie niż o naszej Ziemi. Oczywiście od dawna ludzie wyobrażali sobie i fantazjowali na temat otchłani, ale ich eksploracja stała się możliwa dopiero około 100 lat temu wraz z postępem technologicznym. Na wystawie pokazujemy m.in. film z 1928 roku Jean Painlevé, naukowca i pioniera filmu, który wraz ze swoją partnerką zaczął filmować zwierzęta głębin – wyjaśnia Eulalia Domanowska.

We współczesnych praktykach artystycznych prezentowanych w PGS woda staje się zatem nie tylko motywem estetycznym, lecz także narzędziem krytycznej refleksji nad współzależnością organizmów, środowiska i technologii. Wystawa przede wszystkim podkreśla więź człowieka z oceanem – mentalną, fizyczną, emocjonalną i duchową. Kuratorzy powołują się między innymi na sentencję Jacques’a Cousteau pisząc: ocean jest „wielkim jednoczycielem… jedyną nadzieją człowieka”.

Na które prace warto zwrócić szczególnie uwagę?

- Mamy tak znanych artystów, jak Agnieszka Kurant, której futurologiczna twórczość skierowana jest ku przyszłości, Goshkę Macugę, której innowacyjna trójwymiarowa tkanina utkana w technice 3D ukazuje utopijny, podwodny protest czy duńską grupę Superflex opowiadającą o wielkiej wulkanicznej wyspie, która wyłoniła się na Pacyfiku 11 lat temu. Innych zachwyci śpiew wielorybów fińskiej artystki Kati Roover, a jeszcze innych obraz namalowany pod wodą greckiego malarza Janisa Manitakosa czy kolorowa instalacja fotograficzna Izabeli Pluty z Australii, która zaprasza nas do wizualnego zanurzenia się w podwodny świat – mówi Eulalia Domanowska.

Cykl fotograficznych prac Agnieszki Kurant pt. „Chemical garden” ukazuje proces zamkniętych na dnie pojemnika soli metali, który ma być analogiczny do procesów, jakie zachodzą w morskich głębinach. Metale te są również składowymi ludzkiego ciała. Mówi się nawet o tym, że stężenie chlorku sodu w ludzkiej krwi jest podobne do tego w wodzie morskiej.

Ciekawostkę stanowi malarstwo, które powstało na dnie wody. Nieżyjący już artysta grecki Yannis Maniatakos malował swój obraz pod wodą w okolicach wyspy Tinos, mocując płótno do ołowianych ciężarków. Podobnie prace artystki Marie Jeschke powstawały pod wodą zbiorników na terenie Berlina. Immersyjna instalacja fotograficzna Izabeli Pluty, odnosi się do doświadczenia nurkowania w głębinach morskich. Warto zwrócić również uwagę na wspomniane już video z 1928 roku Jeana Painlevé, którego bohaterką jest ośmiornica. Brak tak szerokich możliwości sprzętowych jak dziś sugeruje, że film mógł powstawać w warunkach studyjnych. Niezwykłe wrażenie robią również rzeźby Yana Tomaszewskiego, wyeksponowane na plastiku pozyskanym przez galerię z recyklingu, który przypomina widok tafli wody. Na wystawie zobaczymy też video Cecylii Malik poświęcone głośnemu projektowi „Siostry rzeki”.

Wystawie towarzyszy obszerny program wydarzeń. Są spotkania, dyskusje, oprowadzenia kuratorskie, a najbliższe odbędą się w już marcu.

- 7 marca planujemy panel dyskusyjny przedstawiający m.in. praktyki artystyczne. Będziemy również poznawać i dyskutować o różnych programach instytucji kultury i ich przyszłości. Jakie tematy warto poruszać i jakimi metodami? Opowiemy o Sezonie Polsko - Brytyjskim i wydarzeniach kulturalnych polskiej prezydencji w Brukseli, i co warto z nich kontynuować. Natomiast 22 marca zapraszamy na finisaż wystawy. Planujemy ostatnie oprowadzanie kuratorskie i zaproszenie dwojga niezwykłych, łotewskich artystów uczestniczących w naszym pokazie, którzy zajmują się technikami wirtualnymi w sztuce i corocznie uczestniczą w słynnej Ars Electronica w Austrii – wyjaśnia Eulalia Domanowska.

Wystawę będzie można oglądać do 4 kwietnia.