Wszyscy wiemy, że praca dzieli się na tą, którą lubimy i na tą, której nienawidzimy. Należę do osób, które osiągnęły stan kiedy praca stała się nawet fajna, choć nie zawsze dochodowa. Ale mogę bez niej żyć. Czasami jest jednak lepsza niż wakacje. Pisałem o niezależności, ale fajna praca to jest właśnie niezależność. Zwykle czekamy aż dzień pracy się skończy i wtedy zaczynamy żyć. Pobudka i wyjście z domu do pracy jest karą. To musi być straszne. Początkowo marzymy, aby prace dostać, jakąkolwiek, byle przynależeć, mieć na opłaty, życie. A potem się zobaczy.

Zawsze zastanawiałem się co jest lepsze, być tokarzem i toczyć przez całe życie łożyska, czy je wymyślać. To wcale nie było takie proste, bo kiedy nic nie możesz już wymyślić, a system chce od ciebie opłaty za komfort życia, wówczas zaczynasz popadać w frustrację. Wtedy myślisz o tokarzu, który teoretycznie całe życie toczy, ale wytoczy swoje i ma święty spokój. Wtedy właśnie chcesz nim być, chcesz być swoim psem, kotem, a najlepiej znów małym dzieckiem. Praca z założenia jest złem, bo prowadzi naszą planetę nieuchronnie ku zagładzie. Harujemy po to, aby kupić sobie coś, a na końcu i tak to coś wyląduje na śmietniku. Ale przecież jest zjawisko pragnienia, radości i nagrody. Kiedy na przykład postanawiasz zostać sportowcem, twoim celem nie jest kupić sobie coś drogocennego, ale stanąć na podium i poczuć smak zwycięstwa. Lecz to trwa dosłownie chwilę. Zaraz potem uświadamiasz sobie, że musisz pobić kolejny rekord, zdobyć kolejny medal, by nie zawieść. Jesteś na szczycie, ale stajesz się niewolnikiem.

Teoretycznie i z doświadczenia wiem, że nie zmienia się żagli przed regatami, i jeśli żagle w miarę dobrze ciągną to płynie się dalej, choć często szału nie ma. Czy często myślisz o zmianie? Gdyby każdy tak myślał, to sukces przestałby być towarem luksusowym. Sukces musi być okupiony bólem, odwagą i cierpieniem. Czyli jednak tokarz? Z pragmatycznego punktu widzenia tak, bo patrząc na obecną koniunkturę i to co serwuje nam świat, w niedługim czasie rzemieślnicy staną się jedną z najbardziej pożądanych grup zawodowych na świecie. Jeśli będziesz miał fach, czyli będziesz potrafił wykonać coś za pomocą własnych rąk, będziesz kimś. Informatycy dziś są w pewnym sensie elitą, ale za 10-20 lat staną się obecnymi tokarzami, zaiwaniającymi w fabrykach algorytmów. Harrison Ford na swojej farmie stworzył stolarnię, w której sam wykonuje meble, sprzedając je swoim znajomym. Wiadomo stać go na to. Ale jednak hebluje. „Robota to głupota, picie to jest życie” - jak mawia niepracująca szlachta. Zgotowaliśmy sobie obóz pracy, w którym wszyscy jesteśmy więźniami. Mało tego, częściowo sami jesteśmy strażnikami w tym obozie. Ale ten obóz ma jedną zaletę. Otóż nie ma krat, zasieków, strażników. Każdy może z niego w dowolnej chwili wyjść na wolność. Tylko czy ta wolność jest przyjazna? Oczywiście, że jest. Przecież nie ma chrześcijańskich dzieci, są tylko dzieci chrześcijańskich rodziców. Jesteśmy wcielani do obozów będąc tego nieświadomi. To nasi rodzice wpędzają nas w to bagno, nie dając nam wyboru, choć sami też go często nie mieli. Ale zaraz, przecież ja też mieszkam w obozie pracy i robię dokładnie to samo o czym piszę. To prawda, ale już kilka razy byłem w Kingsajze i bardzo mi się tam podobało. Dziś jeszcze nie mogę przecież tak zwyczajnie uciec i wszystkich zostawić. Ale wiecie co? Sporo osób już uciekło i świetnie sobie tam radzą. A czy wiecie, że Włosi nie lubią pracować? Nie specjalnie chcą się rozwijać i praca jest dla nich koniecznością, aby żyć. Lubią swoje życie i lubią ludzi. Ferrari, Alessi, Smeg, Vespa, fotel Blow, sofa Bocca to tylko wierzchołek góry. W głębi jest bieda, prostota i w efekcie piękno życia. Ten kraj wbrew pozorom nigdy nie musiał się dorabiać. Włosi lubią swoje życie. To Polska jest na permanentnym dorobku. Wciąż dorabiamy się nie wiadomo czego. Z pewnością już dorobiliśmy się wielkiej martyrologii i kompleksów.