Gdy sztuka spotyka się z misją

„Macbeth” z Kijowa w Teatrze Szekspirowskim

Ascetyczna scena wypełniona czernią, futurystycznymi konstrukcjami i światłami ekranów to nowatorskie spojrzenie na „Makbeta” oczami Teatru im. Iwana Franki z Kijowa. Robotyczne zwodnicze byty podążające za bohaterami i aktywnie włączające się w ich wybory to uosobienie współczesnego zła, na które składają się perfidna dezinformacja, presja mediów oraz niszczycielska wojna hybrydowa. Gdański Teatr Szekspirowski nie pierwszy raz otwiera swe podwoje na głosy ze Wschodu, prezentując spektakl będący bolesnym komentarzem rzeczywistości.

9 listopada na deskach Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego gościnnie wystąpił Narodowy Akademicki Teatr Dramatyczny im. Iwana Franki z Kijowa z inscenizacją "Macbetha" w reż. Iwana Urywskiego. To jedyna okazja na zobaczenie tego spektaklu w Trójmieście i jedna z dwóch w Polsce. Niedzielny wieczór przyciągnął do GTS szeroką publiczność, w której dominował język ukraiński. Nic dziwnego, w końcu okazji na doświadczenie sztuki we własnym języku i prosto ze swojego kraju jest niewiele. Gdański Teatr Szekspirowski od 2022 roku stara się to zmienić, regularnie wystawiając spektakle zarówno ukraińskie, jak i białoruskie, co zostało także docenione ze sceny.

- Pragnę podziękować państwu i narodowi polskiemu za nieustanne wsparcie Ukrainy i jej ludzi. Jest to bardzo ważne dla nas! Będąc dziś tu, na scenie Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku, w imieniu naszego teatru składam życzenia z okazji zbliżającego się Święta Niepodległości Polski 11 listopada. W tym wyjątkowym dniu będziemy prezentować też naszego „Makbeta” na deskach Teatru Polskiego im. Arnolda Szyfmana w Warszawie. Jest to bardzo ważne, że tego dnia będziemy razem – powiedział Yevhen Nyshchuk, dyrektor generalny kijowskiego teatru.

Studium tyranii

Teatr im. Iwana Franki nieprzypadkowo sięga po „Makbeta”. W końcu to jedna z najbardziej znanych opowieści o tym, jak nieposkromiona ambicja i dążenie za wszelką cenę do władzy prowadzą do zbrodni, tyranii i autodestrukcji. Historia pokazała, że ten demoniczny duch zatacza dziejowe koła.

Spektakl koncentruje się na procesie, w którym utrata człowieczeństwa Makbeta zaczyna się od jednego zwycięstwa i przekroczenia granicy moralnej. Łańcuch zbrodni, ukazany w tragedii Szekspira to metafora mechanizmu, w którym agresja i przemoc eskalują, niszcząc zarówno tyrana, jak i cały kraj, pogrążony w chaosie i krwi. To przejmujące ostrzeżenie przed niekontrolowaną ambicją i terroryzmem politycznym.

Dezinformacja jako współczesne zło

Jednak zło nie zawsze ma twarz. W „Makbecie” tajemnicze brodate wiedźmy to siła, która kusi i manipuluje, obnażając jego wewnętrzną mroczną skłonność. Dzisiejsze zło to dezinformacja, manipulacja i wojny hybrydowe. We współczesnej interpretacji teatru z Kijowa siły demoniczne przybierają formę cyfrowych bytów, które niczym „Oko Saurona” nieustannie obserwują bohaterów i manipulują nimi, podsycając chore ambicje.

Minimalistyczna scenografia to trzy ożywione ekrany cyfrowe, które podejrzliwie „łypią” na postacie z góry i z boku, ale i odzwierciedlają ich emocje i czyny. Symbolizują one zło, które nie ma jednej twarzy, a rozpływa się w dezinformacji, która zatruwa umysł Makbeta i prowadzi go do zbrodni.

Pytania, które stawia przed widzami reżyser Iwan Urywskyj to: jak społeczeństwo może oprzeć się fali manipulacji informacyjnych? Jak rządzić państwem, nie stając się tyranem?

Uniwersalny wymiar

Tak, jak „Makbet” jest dziełem uniwersalnym, tak ukraiński teatr wykorzystuje go, by pokazać wagę swojej walki i bycie częścią wspólnej historii ludzkości. Przywołanie tego akurat dzieła to świadomy gest kulturowy i polityczny - włączenie się w dialog z kulturą Zachodu. Wystawienie utworu w języku ukraińskim to też przejaw autonomii kulturowej i suwerennej tożsamości artystycznej. Teatr im. Iwana Franki nawiązuje tym samym do nurtu zapoczątkowanego przez reżysera Łesa Kurbasa, który już w 1924 roku wystawił w Teatrze Berezil pierwszą, dużą inscenizację tragedii Williama Szekspira „Makbet”. Wspólnym celem im przyświecającym jest zrozumienie osoby politycznej w teatrze.

„Makbet” z Kijowa to lustro bieżącej rzeczywistości pozwalające opowiadać o doświadczeniach ukraińskiego społeczeństwa – cenie nieograniczonej władzy, zbrodniach wojennych i walce o tożsamość.

Scena otwarta: głosy ze Wschodu

Walkę tę wspiera Gdański Teatr Szekspirowski (GTS) będący nie tylko instytucją kultury, ale i centrum zaangażowanej i międzynarodowej sztuki, aktywnie reagującym na bieżące kryzysy geopolityczne. Od początku inwazji na Ukrainę w 2022 roku, GTS stał się ambasadorem kultury ukraińskiej i białoruskiej, oferując twórcom dotkniętym wojną i represjami bezpieczną przestrzeń do działania.

W ramach Festiwali Szekspirowskich na deskach teatru zaprezentowane zostały ukraińskie projekty, takie jak debata „Teatr w czasach wojny”, spektakle „L_UKR_ECE”, nagrodzony przez Polskie Towarzystwo Szekspirowskie „Sen nocy letniej”, czy takie produkcje jak m.in. „Romeo i Julia” Rostyslava Derzhypilskiego, „Dziady” Mai Kleczewskiej z zespołem z Iwano-Frankiwska, „Burza” lwowskiego Teatru Zankovetskiej.

Równolegle GTS stał się przystanią dla niezależnego białoruskiego Teatru Bez Nazwy tworzonego przez młode artystki. We współpracy z Fundacją INEXKULT, regularnie prezentowane są tu projekty białoruskie. Jeden z nich to niedawna premiera „Rozstrzelanych” – przejmującego hołdu dla twórców, którzy padli ofiarą stalinowskich represji.

W całorocznym repertuarze Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego nie brakuje głośnych produkcji z Ukrainy i Białorusi takich jak „Czarownica z Konotopu” Iwana Urywskiego – uhonorowana Nagrodą im. Tarasa Szewczenki czy poruszający spektakl „Alaska” oparty na relacjach dzieci z Mariupola. Instytucja potwierdza tym samym swoją rolę jako centrum odważnej, międzynarodowej i zaangażowanej sztuki.

- Od początku wojny w Ukrainie Gdański Teatr Szekspirowski stał się miejscem, w którym sztuka spotyka się z misją społeczną. W naszym programie regularnie pojawiają się spektakle i projekty artystów z Ukrainy i Białorusi, tworząc przestrzeń dla głosu twórców dotkniętych wojną i represjami. To nie tylko gest solidarności, ale także odpowiedź na potrzeby mieszkańców Gdańska – w tym mniejszości białoruskich i ukraińskich – mówi Agata Grenda, dyrektorka GTS.