Opera Bałtycka

Śmiała wizja kontra twarda rzeczywistość

W ciągu dziesięcioleci plany budowy Opery Bałtyckiej powracały wielokrotnie, ale dopiero w ostatnich latach znów nabrały tempa. W 2024 r. prace zainaugurował Społeczny Komitet Wsparcia Budowy Metropolitalnej Opery Bałtyckiej w Gdańsku, którego celem było doprowadzenie do budowy nowego gmachu. W składzie: przedstawiciele środowiska gospodarczego, naukowego i muzycznego. Nie jest tajemnicą, że od początku marzeniem komitetu było powstanie siedziby na terenach Młodego Miasta.

- Po wielu konsultacjach stwierdziliśmy, że lokalizacja powinna być nad wodą, dobrze skomunikowana. Nam marzy się lokalizacja opery na terenach dawnej Stoczni Cesarskiej, na końcu Drogi do Wolności. Łączymy w ten sposób historię, industrialne elementy stoczniowe, wodę – mówił w ubiegłym roku Zbigniew Canowiecki, przewodniczący komitetu.

Eksperci wybrali

Za marzeniem poszły działania: miejsca na których mogłaby stanąć nowa opera poddano szczegółowym analizom. Na wniosek komitetu zajął się nimi Zespół Doradców Gospodarczych przy Rektorze Politechniki Gdańskiej. Jest to ciało złożone z lokalnych firm, samorządowców, ekspertów i naukowców.

Grupa wzięła na tapet kilka lokalizacji. Pierwszą był sugerowany przez spółkę Stocznia Cesarska Development (właściciel rozległych gruntów na terenach Młodego Miasta) teren wraz z posadowionymi na nim postoczniowymi halami produkcyjnymi. Kolejne działki wskazało Biuro Rozwoju Gdańska. Obejmowały trzy lokalizacje na terenach, które także są własnością Stoczni Cesarskiej Development: przy Drodze do Wolności, Basenie Cesarskim i Mlecznym Piotrze. Ostatnią był należący do miasta plac Zebrań Ludowych.

Efekt? Eksperci jednogłośnie zarekomendowali plac Zebrań Ludowych jako najlepsze miejsce pod realizację inwestycji. W lipcu Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego oraz Aleksandra Dulkiewicz, prezydentka Gdańska podpisali list intencyjny w sprawie budowy nowej opery. Zadecydować miała m.in. wielkość działki, dobre skomunikowanie, bliskość śródmieścia i możliwość budowy w tym miejscu centrum kultury o wielu funkcjach. Teren o powierzchni 27 tys. mkw. ma dać możliwość realizacji nie tylko głównej sali operowej, ale także widowni plenerowej na ponad… 12 tys. osób.

- Rekomendację wskazującą plac Zebrań Ludowych jako lokalizację nowej siedziby Opery Bałtyckiej przyjąłem z bólem serca – przyznaje Zbigniew Canowiecki, przewodniczący Społecznego Komitetu Wsparcia Budowy Opery Bałtyckiej. – Przez kilkanaście lat promowaliśmy wizję gmachu nad wodą, na terenach postoczniowych.

Przypomina, że już w 2015 roku komitet wskazał tereny na Młodym Mieście, w rejonie Drogi do Wolności, jako najlepsze miejsce dla opery. Blisko wody, z możliwością adaptacji historycznych obiektów – co dawało szansę na obiekt wyjątkowy, wpisany w industrialną tożsamość Gdańska. Niestety, zmiana właściciela terenu, pandemia i brak przychylności władz centralnych sprawiły, że ten wizjonerski projekt musiał zostać porzucony.

Czy wskazanie lokalizacji na placu Zebrań Ludowych i podpisanie listu intencyjnego zamyka całkowicie dyskusję o nowej siedzibie?

- Można powiedzieć, że mamy dziś 99-procentową pewność co do placu Zebrań Ludowych – przyznaje Beata Jaworowska, zastępczyni dyrektora Departamentu Kultury w Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku. - Potencjalnym nowym lokalizacjom przyglądano się od dawna, a ostatnie analizy uwzględniły kwestie własności, dostępności i przeszkód, które mogą się pojawić.

Woda kusi, ziemia hamuje

Na terenie Stoczni Cesarskiej przeszkodą było to, że obszar ten wpisany jest do rejestru zabytków. Ale nie tylko.

- Budowanie dużych obiektów użyteczności publicznej, jak opera, nad wodą sprawdziło się w wielu przypadkach – podkreśla prof. Jakub Szczepański, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej. – Wiemy, jak wygląda filharmonia w Hamburgu czy opera w Sydney. To naturalne miejsce dla obiektów, które potrzebują oddechu i są wyraźnie wyeksponowane. Lokalizacja nad wodą jest wspaniała, tylko że w mojej ocenie w tym przypadku, m.in. ze względu na wymagania wielkość działki, była absolutnie nierealna.

Prof. Piotr Lorens Architekt Miasta Gdańska również uważa, że uważa, że lokalizacja nad wodą byłaby niezwykle ciekawa.

- Tyle że ani miasto, ani województwo nie dysponuje działkami publicznymi odpowiednimi do ulokowania takiego obiektu nad wodą. Po drugie, znaczącymi przeszkodami są zarówno wysoki poziom wód gruntowych, jak i kwestie konserwatorskie. Pamiętajmy też, że opera potrzebuje dobrego dojazdu - zarówno transportem indywidualnym, jak i zbiorowym. A układ transportowy na Młodym Mieście - nawet w swojej docelowej postaci - raczej nie będzie przewidywać możliwości obsługi takiej skali ruchu.

Prof. Lorens luźno szacuje, że w przypadku budowy opery na Młodym Mieście koszty mogłyby wzrosnąć nawet trzykrotnie. Postoczniowe działki leżą na terenach zalewowych. Problemem są wody gruntowe. Zasadne są obawy, że inwestycja w tym miejscu zwiększyłaby koszty.

Zresztą budowa na podmokłym terenie przysparzała już w Gdańsku kłopotów. Przykładem jest Muzeum II Wojny Światowej. Wystawa znajduje się pod ziemią, konieczna była więc warta 95 mln zł budowa betonowej „wanny”. Pełni rolę szczelnej bariery, która uniemożliwia napływ wód do wykopu.

Ale prof. Lorens ma też inne obawy.

- Na pewno warto pomyśleć o lokalizacji nad wodą jakiegoś obiektu publicznego. Czy akurat opery? Mam wątpliwości. To dość specyficzny obiekt, który nie funkcjonuje w ciągu dnia, a głównie wieczorami. Ta lokalizacja przysparza także więcej kłopotów z przygotowaniem, realizacją i funkcjonowaniem tego obiektu – mówi prof. Lorens.

Negocjacje bez efektu

Ponadto jedną z największych barier okazała się kwestia własności gruntów i zasad, na jakich Stocznia Cesarska Development mogłaby udostępnić teren pod operę. O szczegółach tych rozmów zarówno inicjatorzy budowy, jak i deweloper – rozmawiają niechętnie.

- Dotychczasowa korespondencja jak i bezpośrednie rozmowy prowadzone przez kilka lat przez Społeczny Komitet Wsparcia Budowy Opery, oprócz deklaracji belgijskich developerów nie przyniosły jednoznacznych rozstrzygnięć – napisał Komitet.

Beata Jaworowska z Urzędu Marszałkowskiego przyznaje tylko, że wartość deweloperska tych terenów jest duża.

- Ze Stocznią Cesarską Development prowadziliśmy bardzo ogólne i wstępne konsultacje – mówi krótko.

A deweloper? - Ogromne, zabytkowe hale wymagają nadania im nowych funkcji, aby skutecznie je chronić. Funkcje kulturalne, takie jak muzea czy instytucje publiczne, są w tym zakresie naturalnym rozwiązaniem, dlatego można powiedzieć, że szkoda, iż nie podjęto głębszej analizy wariantu lokalizacji opery w jednym z tych historycznych obiektów – poinformowało biuro prasowe Stoczni Cesarskiej Development.

Beata Jaworowska zaznacza, że we wstępnej ocenie terenu postoczniowe wydawały się fantastycznym miejscem dla nowego budynku Metropolitalnej Opery Bałtyckiej, dlatego bardzo wnikliwie badano tę lokalizację.

- Ale nawet jeżeli wyeliminować przeszkody związane z wykupieniem terenu – co oznaczałoby wielomilionowe dodatkowe koszty, a także problemy z wodami gruntowymi, to moim zdaniem teren jest dziś już zbyt mocno zagęszczony. Przykładowo opera w Kopenhadze – stolicy Danii, która dobrze radzi sobie z dziedzictwem postoczniowym - ma oddech, nie jest wciśnięta w istniejącą zabudowę – uważa.

Plac w nowej roli

Choć plac Zebrań Ludowych nie oferuje widoku na wodę, ma inne istotne atuty: przestrzeń do zagospodarowania, dobrą komunikację i możliwość stworzenia nowego centrum miejskiego. Prof. Piotr Lorens zaznacza, że na placu trzeba od nowa wykreować tożsamość miejsca – bo dziś to trochę puste pole.

- Zawsze uważałem, że najlepsza lokalizacja to ta, na której można będzie wybudować operę - mówi Romuald Wicza -Pokojski, dyrektor Opery Bałtyckiej w Gdańsku. – Natomiast lokalizacja na placu Zebrań Ludowych nie jest nowością, bo była brana pod uwagę od powojnia. Wprawdzie nie jest to miejsce nad wodą, ale jestem przekonany, że otworzy operę na miasto i zapewni widok na stoczniowe dźwigi.

Dyrektor Opery Bałtyckiej dodaje, że plac Zebrań Ludowych daje możliwość poszerzenia przestrzeni miejskiej. W końcu budynek ma służyć nie tylko melomanom, ale i wszystkim mieszkańcom. Na świecie wokół budynków operowych ogniskuje się miejskie życie.

Zdaniem. prof. Jakuba Szczepańskiego plac Zebrań Ludowych nie ma atutu w postaci położenia nad wodą, ale za to ma inną wartość.

- Zepnie Gdańsk, który w tej części nam się trochę „rozchodzi”. Warunkiem jest natomiast poważny międzynarodowy konkurs architektoniczny. Budowa nad wodą nie rozwiązywałaby problemu urbanistycznego, bo nadwodne działki i tak są atrakcyjne. I dla miasta symboliczne. Tymczasem powinniśmy też myśleć, jak zabudowa wpłynie na miasto – mówi prof. Politechniki Gdańskiej.

Ale budowa opery to nie tylko pomysł i architektoniczna fantazja. To miliony złotych, formalności i lata przygotowań. Bez twardych kalkulacji finansowych i realistycznego harmonogramu, nawet najbardziej spektakularna koncepcja pozostanie w sferze marzeń. A koszt budowy szacuje się na ok. 800 mln zł.

- Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że sami nie udźwigniemy takich kosztów. Liczymy na pomoc z budżetu państwa. Ponadto w kolejnej perspektywie unijnej być może powróci możliwość dofinansowania budów – mówi Beata Jaworowska.

Droga od wizji do otwarcia

Ostatecznie zwyciężyły argumenty praktyczne. Plac Zebrań Ludowych – należący do miasta, dobrze skomunikowany, bez ograniczeń konserwatorskich i technicznych – okazał się rozwiązaniem realnym i tańszym. To wybór prostszy, ale dający szansę na to, by inwestycja wreszcie ruszyła.

- Boję się, że w przypadku niewykorzystania obecnej szansy budowa nowej siedziby naszej opery oddali się na wiele, wiele lat – mówi Zbigniew Canowiecki.

Kolejny krok to przygotowanie programu funkcjonalno-użytkowego. Będzie gotowy w 2027 r., samorząd województwa na przygotowanie tego dokumentu, który będzie podstawą do ogłoszenia konkursu architektonicznego przeznaczył 1,5 mln zł.

Beata Jaworowska: - Ogłoszenie konkursu byłoby możliwe za około trzy lata. W międzyczasie skupimy się na poszukiwaniu środków. Inwestorem i jednostką odpowiedzialną za budowę będzie Opera Bałtycka. Realna perspektywa realizacji to 10 lat.

- Fundusze na budowę znajdą się, jak zawsze, ponieważ w Polsce łatwiej o pieniądze niż o zgodę. Dlatego taka publiczna zgoda zespołu ekspertów, społecznego komitetu i władz samorządowych obu szczebli mogła zdarzyć się tylko u nas, w Gdańsku, na Pomorzu. Dobrze to rokuje – mówi Canowiecki.

Komitet zapowiada, że nadal będzie aktywnie uczestniczył w przygotowaniach i jesienią zorganizuje debatę o przyszłym gmachu. Najwyraźniej nie jest to już pytanie, gdzie opera powstanie, teraz rozmowy mają dotyczyć tego, jaka będzie i jaką rolę odegra w kulturalnym krajobrazie Pomorza.

Ciąg dalszy w artykule: https://prestiztrojmiasto.pl/biznes/14/samorzad-raport/opera-w-drodze

Dwie sceny i wiele funkcji

Według wstępnych wytycznych w nowej siedzibie Opery Bałtyckiej powinny znaleźć się: duża scena (800 do 1200 miejsc na widowni), scena kameralna (400 – 700). Ponadto sale prób: reżyserska, baletowe, chóru i orkiestry oraz przestrzenie plenerowe: amfiteatr oraz taras widokowy.

W planach jest też sala edukacyjna, wystawiennicza oraz sale kongresowe i strefa gastronomiczna. Niewykluczone, że znajdzie się tutaj również schron.

Dokładne zapotrzebowanie i wytyczne określi program funkcjonalno – użytkowy, na podstawie, którego w październiku 2027 zostanie ogłoszony międzynarodowy konkurs architektoniczny. Jego rozstrzygnięcie planowane jest na przełomie 2027 i 2028 roku, a zwycięzca będzie mieć czas na wykonanie projektu do września 2028. Zakończenie budowy i oddanie do użytku ma nastąpić latem 2032.