Choć od wybuchu afery z nielegalnymi dyplomami MBA wydawanymi przez Collegium Humanum oraz inne niepubliczne uczelnie minęły już dwa lata, to do jej zakończenia jeszcze daleka droga. W śledztwie prokuratury i CBA pojawią się wciąż nowi podejrzani ze świata nauki i instytucji publicznych, a media ujawniają informacje o kolejnych politykach i urzędnikach, którzy uzyskali dyplomy na objętych śledztwem uczelniach. Tytuł MBA był dla nich przepustką do rad nadzorczych spółek skarbu państwa i samorządów.
„Województwo Opolskie zapłaciło 400 tys. Collegium Humanum za studia MBA, biorąc na to środku z Unii Europejskiej” – donosi opolska Gazeta Wyborcza.
„Co najmniej pięcioro członków Platformy Obywatelskiej z Konina ukończyło studia na Collegium Humanum” – piszą kolskiefakty.pl informując, że chodzi o posła i tamtejszych urzędników.
„Rektor Politechniki Wrocławskiej z dyplomem MBA Collegium Humanum. Za jego studia zapłaciła uczelnia” – ujawnia wrocławska Gazeta Wyborcza.
To tylko niektóre z nagłówków i tylko z ostatniego miesiąca. Po wrzuceniu w wyszukiwarce google słów kluczowych „afera MBA” tylko w samym 2024 roku pojawia się 376 tys. wyników. Medialny szum wokół MBA trwa nieprzerwanie. I zapewne jeszcze dlugo potrwa. Nie tylko dlatego że trwa śledztwo w sprawie nielegalnych dyplomów Collegium Humanum i innych uczelni, ale też dlatego że instytucje publiczne, które korzystały z ich usług zazwyczaj niechętnie ujawniają niewygodne dla nich fakty jednocześnie atakując media, grożąc im pozwami, a nawet blokując publiczne fora.
Chyba najlepiej pod koniec grudnia całą sprawę podsumował tygodnik Polityka. „To najbardziej ekumeniczna afera polityczna. Umoczeni są w nią ludzie związani z każdą partią, w tym posłowie, ministrowie i samorządowcy. Tysiące osób chciało szybko, tanio i bez wysiłku zdobyć dyplom w Collegium Humanum”.
Egzamin był za trudny
Przełomowy był rok 2017. Bo choć studia MBA w Polsce działają już od początku lat 90., dzięki czemu tysiące menedżerów mogło podnosić swoje kwalifikacje to właśnie w 2017 roku weszła w życie zmiana w ustawie o zarządzaniu mieniem państwowym. Chodzi o możliwość zasiadania w radach nadzorczych spółek skarbu państwa i spółek komunalnych (samorządowych). Do tej pory chętni musieli zdać egzamin państwowy, ale ten dla większości okazywał się za trudny. Zdawalność wynosiła grubo poniżej 50%. Stąd sejm głosami PiS przegłosował zmianę, by do zasiadania w radzie nadzorczej mógł uprawniać także dyplom MBA.
Rok później działalność rozpoczyna Collegium Humanum. Ta nowa, warszawska uczelnia dość szybko zyskała popularność jako nowoczesna i sprawna jednostka, która oferowała studia MBA. I ekspansywna. Korzystająca na kontaktach z władzą. Jej założyciel i rektor Paweł Cz. brylował wśród polityków PiS, to audiencja u Andrzeja Dudy, to zdjęcie z kardynałem Dziwiszem, spotkania z europosłem Ryszardem Czarnecki, czy Piotrem Muellerem, byłym rzecznikiem rządu PiS. Uczelnia budowała swoją potęgę sprawnie używając do promocji znane osoby, organizując gale, czy też wręczając medale. Złote medale sukcesu C.H. odebrali m.in. Dorota Rabczewska, Irena Santor, Izabela Trojanowska, a wśród profesorów honorowych znaleźli się m.in. Krzysztof Cugowski czy Vaclav Klaus, były prezydent Czech. Swoje robiła też cena. C.H. oferowało MBA za 9900 zł, podczas gdy w tym czasie studia MBA w Szkole Głównej Handlowej kosztowały 60 tys. zł, a na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie 20 tys. zł.
Trudno się więc dziwić, że chętni do zdobycia tytułu MBA w C.H. zaczęli walić do niej drzwiami i oknami.
Paweł Cz., rektor Collegium Humanum




