Tinctuarium
Kolor zaczyna się od rośliny
Tinctuarium
Kolor zaczyna się od rośliny
Jedwabna koszula z second-handu, łupiny cebuli, kora, liście, kwiaty z własnego ogrodu. Dla Jadwigi Subczyńskiej mogą stać się początkiem nowego obiektu. Założycielka Tinctuarium urodziła się w Gdyni, dorastała w Chwaszczynie, a artystycznego rzemiosła uczyła się właściwie od dziecka – obserwując babcię, mamę i tatę. Dziś w swojej poznańskiej pracowni hoduje rośliny barwierskie i sprawdza, ile koloru można wydobyć z natury.
Tinctuarium trudno sprowadzić do marki odzieżowej. Powstają tu koszule, sukienki, obrusy czy poszewki, ale punktem wyjścia nie jest sezonowa kolekcja ani poszukiwanie kolejnego modnego koloru. Najpierw pojawia się materiał – często znaleziony na rynku wtórnym albo pochodzący z niewykorzystanych zapasów szwalni. Później roślina. Dopiero z ich spotkania rodzi się konkretny przedmiot. Za marką stoi Jadwiga Subczyńska, absolwentka fotografii na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Choć właśnie z Poznaniem związała swoje życie zawodowe, jej historia zaczyna się na Pomorzu. Urodziła się w Gdyni, gdzie do dziś znajduje się rodzinny dom jej taty. Dorastała w Chwaszczynie, pomiędzy Gdynią a Gdańskiem. Morze było czymś oczywistym: miejscem spacerów, wypraw i zbierania rzeczy, które dla innych mogły nie mieć większego znaczenia.
- Dużo czasu spędzaliśmy razem nad morzem. Pamiętam wspólne spacery i poszukiwanie na plaży niezwykłych kamieni, patyków czy innych „skarbów”, które później trafiały jako ozdoby do naszego ogrodu. Do dziś ogromnie inspiruje mnie ta nadmorska przestrzeń – jej bezbrzeżność i poczucie oddechu – mówi Jadwiga Subczyńska.
Ten nawyk pozostał. Jadwiga nadal podczas spacerów zbiera rośliny i fragmenty natury, tyle że dziś patrzy na nie również jak na potencjalny materiał do pracy. Sprawdza, jaki kolor może dać kora, liść czy kwiat. Eksperymentuje z tym, co sezonowe, łatwo dostępne, czasem uznawane za odpad.



