Jane Fonda ma 88 lat. Całkiem niedawno, bo pod koniec września, podczas Paris Fashion Week, wyszła na wybieg L’Oréal Paris Le Défilé pod wieżą Eiffla. Obok niej pojawiły się Kendall Jenner, Andie MacDowell, Viola Davis, Eva Longoria, Philippine Leroy-Beaulieu czy Heidi Klum, a pokaz zamknęła Céline Dion. Kilka pokoleń kobiet w jednym miejscu, bez dzielenia ich na młode, starsze i „dojrzałe”.

Moda przez dekady była bezlitosna dla wieku. Nowe twarze zastępowały poprzednie niemal z sezonu na sezon, a dojrzałość, jeśli już się pojawiała, to najczęściej jako wyjątek, kampanijny gest albo chwilowy trend. Dziś wracają nazwiska, które jeszcze niedawno określano mianem ikon lat 80. i 90. Linda Evangelista pojawiła się ostatnio m.in. w kampanii Bvlgari, a razem z Naomi Campbell w jubileuszowym projekcie Zary „50 Years, 50 Icons”. Campbell trafiła również na okładkę „AnOther Magazine”. Trudno tego nie zauważyć - dojrzałe kobiety wracają do centrum kadru.

W rozmowie, którą publikujemy w tym wydaniu, Lidia Popiel mówi o tym bez wielkich deklaracji. Czas płynie, ciało się zmienia – udawanie, że jest inaczej, nie ma sensu. Ale równie mało sensu ma odsuwanie się w cień tylko dlatego, że ktoś kiedyś ustalił, jak powinna wyglądać „dojrzała kobieta”. Włosy za długie, spódnica za krótka, plany zbyt odważne, potrzeby zbyt egoistyczne. Jakby wraz z kolejnymi urodzinami kurczyła się nie tylko lista możliwości, ale także prawo do decydowania o sobie. Dojrzałość nie musi oznaczać pogodzenia się z czymkolwiek. Może oznaczać dokładnie coś odwrotnego: coraz większą świadomość tego, czego chcemy i coraz mniejszą potrzebę tłumaczenia się z własnych wyborów. Sama Lidia jest zresztą najlepszym kontrargumentem. Modelka, fotografka, wykładowczyni, od kilku lat także obecna w silver modelingu, a ostatnio również dyrektorka artystyczna wydarzeń AmberExpo. W jej zawodowym życiu role się zmieniają i nakładają, ale nie ma w nim ani śladu pomysłu, że z czasem powinno być jej mniej. Wciąż pracuje, podróżuje, poznaje ludzi, podejmuje nowe zadania. W wywiadzie nie buduje przy tym wokół wieku żadnej filozofii. Nie mówi, że starzenie jest cudowne, nie udaje, że każdą zmianę łatwo zaakceptować. Przeciwnie - mówi wprost, że nie lubi nawet słów „akceptacja” i „pogodzenie się”. Jest w tym coś bardzo uwalniającego.

Dziś kobietom po pięćdziesiątce, sześćdziesiątce czy siedemdziesiątce wolno znacznie więcej niż pokoleniom ich matek i babek. Tyle że część dawnych zakazów została w głowach. „Nie wypada”, „to już nie dla mnie”, „w tym wieku po co?”. Przez lata kobiety znacznie częściej uczono rezygnować z własnych potrzeb niż się o nie upominać. Takich rzeczy nie zdejmuje się z siebie z dnia na dzień. Dlatego tak dobrze, że obok tych wszystkich „nie wypada” mamy dziś coraz więcej kobiet, które po prostu robią swoje i zwyczajnie inspirują. Jane Fonda wychodzi na wybieg. Lidia Popiel nosi długie siwe włosy i nie zwalnia tempa. A jeśli komuś nadal wydaje się, że „tej dojrzałej” czegoś już nie wolno? Odpowiedź bohaterki tego wydania jest jedna: litości!