Gdańska Autonomiczna
Szkoła Podstawowa

Szkoła bez popołudniowego wyścigu

Michał Szlaga

Lekcje, trening, angielski, zajęcia artystyczne, powrót do domu i odrabianie pracy domowej. W wielu rodzinach dzieci kończą swoje zajęcia dopiero późnym wieczorem. Tymczasem część aktywności, które zwykle zostawiamy na popołudnie, można włączyć w szkolny rytm – tak, by rozwój nie odbywał się kosztem odpoczynku i wspólnego czasu.

Kult produktywności dotarł już do przedszkoli i szkół podstawowych. Jako rodzice jesteśmy zasypywani komunikatami, że przyszłość naszego dziecka zaczyna się zaraz po jego narodzinach, więc od najwcześniejszych lat powinniśmy zapewnić mu rozwój, wsparcie i zajęcia dodatkowe, bo czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Efekt? Nawet najmłodsze dzieci mogą mieć objawy przebodźcowania, a rodzice wieczorami zastanawiają się, gdzie podział się czas na rodzinne bycie ze sobą, rozmowy, a czasem także na nudę, która potrafi być znakomitą przestrzenią dla kreatywności.

Wiedza o rozwoju dziecka coraz wyraźniej pokazuje, że więcej nie zawsze znaczy lepiej. Umysł dziecka nie jest gąbką o nieskończonej pojemności. Aby przyswajać wiedzę i rozwijać nowe umiejętności, potrzebuje równowagi. Intensywny wysiłek intelektualny powinien przeplatać się z ruchem, swobodną ekspresją, sztuką czy aktywnościami rozwijającymi logiczne myślenie.

Architektura dziecięcego dnia

Dostrzeżenie tego problemu wymaga spojrzenia na szkołę z nieco innej perspektywy. Szkoła nie może być tylko „fabryką wiedzy”, po wyjściu z której zaczyna się prawdziwy rozwój. Placówka edukacyjna powinna brać odpowiedzialność za całościowy dobrostan dziecka, a przy okazji również za spokój rodziny.

- Właśnie tą myślą kierujemy się przy tworzeniu planu dnia naszych uczennic i uczniów. Zrozumieliśmy, że nie chodzi o to, żeby dokładać dzieciom kolejne godziny po lekcjach, ale by mądrze zarządzać czasem, który spędzają w murach naszej szkoły - mówi Dorota Mosiewicz, zastępczyni dyrektora.

Jak to wygląda w praktyce? Lekcje obowiązkowe zaczynają się o 8:15, a kończą o 14:45 lub o 13:40, gdy jest to dzień basenowy. Nie ma tu nauki na zmiany ani sytuacji, w których dziecko jednego dnia przychodzi do szkoły na 7:00, innego na 12:00, a zajęcia kończy o różnych porach. Przez cały tydzień obowiązuje stały i przewidywalny plan dnia.

- Zdecydowaliśmy się także na odważny krok: włączyliśmy wartościowe zajęcia dodatkowe – takie jak szachy, drama, zajęcia relaksacyjne, Tour de Gdańsk czy pisanie kreatywne – bezpośrednio w siatkę godzin. Dbamy przy tym o umiar i dopasowanie do etapu rozwoju dziecka, dlatego dany rocznik realizuje tylko jedne, wybrane dla niego zajęcia - dodaje Dorota Mosiewicz.

Nie są one dodatkiem spychanym na późne popołudnie, kiedy poziom koncentracji wyraźnie spada. Odbywają się w ciągu dnia, dając dzieciom jednocześnie ważną zmianę rodzaju aktywności. Kiedy są zmęczone kolejną lekcją wymagającą intensywnego skupienia, historia Gdańska, teatr, malowanie czy zajęcia związane z kulturą pozwalają im zaangażować się w zupełnie inny sposób. Z punktu widzenia neurodydaktyki, to idealne środowisko do rozwoju. Z perspektywy samych dzieci jest to po prostu chwila oddechu od zawiłości matematyki czy gramatyki języka polskiego. O taki reset szkoła dba również pomiędzy lekcjami. W czasie przerwy można rozegrać szybki mecz w piłkarzyki czy tenisa stołowego, co sprzyja budowaniu relacji rówieśniczych. Można też odciąć się od bodźców i odpocząć w cichej bibliotece lub kabinie wyciszającej.

Dobrostan to dbałość nie tylko o umysł, ale i o ciało. Fundamentem dobrego samopoczucia każdego dziecka jest smaczny, zjedzony bez pośpiechu obiad. Ponieważ najmłodsi z klas 0-3 potrzebują na to więcej czasu, ich posiłek został wpisany w plan dnia jako pełnoprawny punkt. Dzięki temu dzieci nie muszą jeść w stresie podczas krótkiej przerwy, lecz robią to we własnym tempie i w przyjaznej atmosferze. Dodatkowo zadbano o różnorodność – w szkolnej stołówce uczennice i uczniowie mogą zjeść zupę i wybrać jedno z dwóch dań głównych.

Michał Szlaga

Przestrzeń do prób i błędów

Oprócz lekcji wpisanych w plan szkoła proponuje chętnym szeroki wachlarz dodatkowych aktywności po lekcjach, inny dla każdego rocznika i dopasowany do wieku dzieci oraz ich możliwości. Mogą to być zajęcia rozszerzające ze szkolnych przedmiotów (matematyka konkursowa czy przygotowanie do konkursu kuratoryjnego z języka polskiego), języki obce, ale też warsztaty wokalne, robotyka, taniec, malarstwo, szermierka, spotkania koła wolontariatu czy sobotnie wycieczki w ramach Szkolnego Koła Krajoznawczo-Turystycznego.

- Oddajemy sprawczość w ręce dzieci – zależy nam, by to one decydowały o wyborze kółek zainteresowań. Dajemy im również przestrzeń do prób i błędów: mają okazję poznać różne dziedziny w naturalnym szkolnym środowisku, bez presji wynikającej z tego, że zajęcia zostały już opłacone za cały semestr i trzeba je kontynuować, oraz bez poczucia winy, jeśli okaże się, że nie były dobrym wyborem. Mogą eksperymentować, sprawdzać się w nowych rolach i szukać tego, co naprawdę sprawia im radość – bez presji natychmiastowego sukcesu - podkreśla Michał Mosakowski, dyrektor GASP.

Największy luksus współczesności

Prawdziwym luksusem w dzisiejszym świecie są spokój, równowaga i czas spędzony z najbliższymi. Inwestycja w nowoczesną, świadomą edukację powinna być inwestycją właśnie w te wartości.

- W Gdańskiej Autonomicznej Szkole Podstawowej zależy nam na tym, aby oddać rodzinom więcej wspólnego czasu po południu. Kiedy rodzic odbiera dziecko ze szkoły, wie, że jego dzień był pełen intelektualnych wyzwań, twórczej ekspresji i ruchu. Rozwój dziecka nie musi więc zaczynać się dopiero po zakończeniu lekcji - podsumowuje Michał Mosakowski.

Dzięki temu po szkole zostaje więcej przestrzeni na spacer, wspólne gotowanie kolacji, rozmowę albo najzwyczajniej w świecie odpoczynek. Bo mądra szkoła to taka, która daje dziecku skrzydła, a rodzinie pozwala trochę zwolnić.