Nowo otwarta w Gdańsku przestrzeń food-hall nie może być po prostu „halą targową”. Musi być ENJOY. „Miejsce” samo w sobie już nie wystarczy. Tak samo projektant nie tyle tworzy miejsca (lub krzesło na którym dobrze się siedzi) ale tworzy story, historię, znaczenia. Dla przykładu marka krzesła komunikuje do Ciebie kim jesteś gdy na nim siedzisz. Szampon natomiast zdaje się mówić kim jesteś gdy myjesz nim głowę. Opakowania często pozostają takie same, wyścig odbywa się poprzez unikalną etykietę i opowieść. Podobnie jakiś czas temu swój rozkwit przeżyły piwa craftowe: sprzedaż poprzez historię z etykiety.

Jedno jest pewne: opowiadacze historii są w cenie. Wiem coś o tym: jak wygrywamy co jakiś czas konkurs to dla tego, że nadajemy znaczenie miejscom, które nie zawsze na to zasługują. Na taką atencję, wzniosłość i story. Ale współczesny odbiorca chce być uwiedziony, chce uwierzyć, chce doznać nawet najmniejszego poruszenia. A dzieje się to w czasach gdy w zasadzie widział już wszystko, jest znudzony, podróżował i uzależniony jest od mediów społecznościowych. Przyzwyczajony jest do ciągłych stymulantów.

A Instagramowe życie to nic innego jak produkowanie fikcyjnych wizerunków w nierzeczywistych miejscach. To znaczy ludzie i miejsca istnieją ale scenografie ich osobowości i miejsc ustawione są pod obiektyw, pod widza i pod to by było to „jakieś”. A więc muszą być zwracające uwagę.

Niezwykle, że już w w 1963 roku japoński socjolog Tadao Umesao dostrzegł ten kierunek rozwoju społecznego nazywając nas cywilizacją informacyjną. Czyli taką w której wartością i towarem staje się informacja sama w sobie. Co ciekawe myśl ta była tak mocna, że w latach 70-tych miała wpływ na plany rozwoju całej Japonii. Kluczowe w tej teorii stało się to, że informacja (czyli dobro niematerialne) może być równoważne lub nawet cenniejsze niż dobra materialne. Oczywiście idee te przeniknęły następnie do USA i Europy i obecnie w sposób dość oczywisty definiują to jak funkcjonujemy. Jak praca i kapitał nieustannie przenika się z informacją.

I tutaj historia zatacza koło. Skoro informacja jest zaprojektowana, to także projektuje się autentyczność. W naszym świecie „prawda” jest także zaprojektowana. Polskie Gino Rossi ma być autentycznie włoską marką a nowy hotel ma być głębiej osadzony w historii miejsca niż jego rdzenni mieszkańcy.

Coraz częściej też jesteśmy produktem właśnej kreacji - to jak się zaprezentujemy ma tutaj kluczowe znaczenie. Zapatrzeni w perfekcyjne instagramowe gwiazdeczki lub perfekcyjnie niedoskonałych mężczyzn szukamy inspiracji do opowiedzenia o sobie.

Skoro tak to nic dziwnego, że polityk ma być do głębi przekonany o poglądzie, który danego dnia przyszło mu reprezentować. Ma być chwilowo maksymalnie autentyczny, przekonywujący i ma być nośnikiem społecznej fali. Bo prawda w świecie informacyjnym jest narzędziem. Nie dobrze jest gdy polityk jest nijaki, gdy post nie zwraca uwagi, gdy historia jest nudna. Jeszcze gorzej gdy w zmiennym świecie pojawi się stały program wyborczy. To niepotrzebne zobowiązanie.

Krzesło, etykieta piwa, instagram, informacja, hotel, marka, polityk. Pozornie absurdalny ciąg myślowy ale wzorzec jest ten sam: Rzecz, znaczenie, emocja, uwaga i wartość.

Projektant w dzisiejszych czasach mógłby być kimś kto powie „nie”. Nie musi Pani mieć wyjątkowej ściany - niech ta część Pani życia będzie nijaka. Czy zniesie Pani presję tego, że nie będzie instagramowo? Lęk przed pustką może być tu dobrym lekarstwem. Nijakość to być może nowy kierunek gdy wyjątkowość stała się masowa. Don’t Enjoy.