Od pewnego czasu jestem właścicielem prawie 70-letniego całkowicie drewnianego jachtu. Nie jest to super jacht, nie jest duży, nie można się w nim przespać ani napić szampana podczas żeglugi. Nie ma w nim przycisków do stawiania żagli, nie ma wygód i ogólnie nie ma żartów, kiedy wieje. Jacht stacjonuje w kameralnej sopockiej marinie. Moimi sąsiadami są na ogół jednostki motorowe duże i małe. Obok stoi też kilka jachtów - również dużych i małych. Nie wiem czy moja łódka jest najtańszą jednostką w marinie, ale prawdopodobnie jedną z tańszych.

No, ale po co ja się tym chwalę? Intencją zakupu tej jednostki była miłość do klasyki. Jak wiadomo piękne samochody już były i dziś na drogach podziwiamy pojedyncze, odrestaurowane egzemplarze. Mój jacht w 100% zbudowany jest z drewna, włącznie z masztem, bomem, spinakerbomem i nawet drabinką kąpielową. Tak, posiadam taki luksus jak drabinka kąpielowa - jest w 100% mahoniowa i jest śliczna. Tak, taki jacht wymaga opieki. Ale który jacht nie wymaga? Trzeba go systematycznie pielęgnować, a on odwdzięczy się swoim wyglądem, gracją i zdolnością żeglugową. Jednym słowem diament na wodzie. Jacht ten również wymaga doświadczenia żeglarskiego, pracy i odwagi. W zamian oferuje doznania jakich dotąd nie znałem. Im dalej w las moja miłość do tego typu jednostek pochłonęła mnie bez reszty. Nie mam już kompleksu, że nie jestem milionerem i nie mogę być właścicielem jachtów za miliony. Znalazłem to, czego zawsze chciałem. Te niemal stuletnie jachty projektowane i budowane były na północy Europy w krajach skandynawskich. Ich linia, zdolności morskie i osiągi do dziś budzą podziw. Ich właściciele to prawdziwi pasjonaci. Dbają o te jednostki jak o własne dzieci. Żeglują, startują w regatach i tworzą społeczności. Z wielką zazdrością oglądam zdjęcia czy filmy gdzie tych jachtów jest cała masa. Keja z kilkunastoma takimi jachtami to galeria na wodzie. Ostatnio uświadomiłem sobie, że za cenę jednego średniej długości jachtu motorowego cumującego niedaleko mnie można by zapełnić całą keję takimi drewnianymi cudami. Wyobraźcie sobie Państwo ten widok…

Niestety jestem sam w marinie, choć mój jacht wzbudza zachwyt wielu rezydentów sporych jednostek. Kiedy wypływam i wracam do mariny czuję jak jesteśmy fotografowani. Na wodzie każdy nas pozdrawia i przesyła słowa zachwytu. To miłe, choć nie to było moim celem. Żegluję czasami samotnie, ze znajomymi i kiedy już jesteśmy z dala od widowni czuję że jestem szczęściarzem, że mogę pływać na takim pięknym jachcie. No i znów zadam sobie to pytanie - ale po co ja o tym piszę? Zwyczajnie pomyślałem, że może zachęcę kogoś do takiego hobby. A gdzie, jak nie w Prestiżu. Hobby, które wbrew pozorom nie jest kosztowne. Owszem jest wymagające, ale to tylko dodaje znaczenia naszego hobby. Właściciele większości tych jachtów to już bardzo wiekowi ludzie. Coraz więcej z nich nie jest już w stanie na nich żeglować. Ich dzieci nie są zainteresowane przejęciem steru i łodzie trafiają na sprzedaż. Muszę przyznać, że ich właściciele napewno cierpią, że muszą się rozstać ze swoim ukochanym jachtem, ale z drugiej strony wiedzą że kolejny nabywca będzie kontynuował tę historię. Nawiązując kontakt z jednym z właścicieli takiego jachtu, zanim przeszedłem do rozmów o zakupie jednostki opowiedziałem mu swoją historię, pokazałem mój obecny jacht, aby wiedział że jego miłość idzie w dobre ręce. Jego jacht był moim marzeniem od kilku lat. Wiedziałem, że wcześniej czy później stanę się właścicielem takiej jednostki, która zdecydowanie przewyższa parametrami moją obecną łódź. I zrobiłem to, stałem się właścicielem drugiego w moim życiu, tym razem 97-letniego jachtu. Nie mogę się doczekać kiedy jacht trafi do Polski, kiedy go zobaczę na żywo, kiedy pierwszy raz go zwoduję, kiedy mahoniowe poszycie kadłuba napęcznieje wodą, kiedy wypłynę, postawię żagle, odpalę spinakera i zacznę przecierać oczy ze zdumienia, że to się dzieje naprawdę. I powiem Państwu, że te jachty pomimo że są bardzo tanie nie mogą znaleźć nowych nabywców. Ludzie sukcesu dziś wybierają komfort, co jest poniekąd zrozumiałe. Moje żeglarstwo to również komfort na najwyższym poziomie, lecz inaczej formułowany. Każda godzina spędzona na wodzie czy to przy pięknej słonecznej pogodzie czy w warunkach sztormowych jest kolejnym niesamowitym przeżyciem, którym w żaden sposób nie można podzielić się w mediach społecznościowych. Liczę jednak, że kiedyś nastąpi taki dzień i obok mnie zacumuje piękna i smukła mahoniowa łódź i zaczniemy na siebie patrzeć.