- Klienci, którzy oddają buty w nasze ręce mogą mieć pewność, że zaopiekujemy się nimi tak, by wyglądały prawie jak nowe - mówi współwłaściciel firmy. – Często za połowę ceny nowej pary można odnowić stare buty tak, by wyglądały niemal tak, jak po zakupie. Dodatkowy atut? Dzięki takim wyborom produkujemy mniej odpadów. Kiedyś buty były trwalsze, wytrzymywały kilka, a nawet kilkadziesiąt lat, moda nie zmieniała się tak szybko. Pomimo tego, że obuwie w dzisiejszych czasach jest gorszej jakości niż to produkowane 20-30 lat temu, to nadal opłaca się naprawiać buty – zwłaszcza te, które szczególnie lubimy.
Firma współtworzona przez Mikołaja stała się również właścicielem założonego w 2015 r. w Warszawie Wielkiego Shoe – miejsca, gdzie nie tylko naprawia się obuwie, ale i daje drugie życie skórzanym torebkom. Działa tam też komis z butami m.in. Isabel Marant czy Manolo Blahnika – ulubionej marki bohaterki „Seksu w wielkim mieście” Carry Bradshaw. W komisie znajdziemy torebki, paski i rękawiczki takich marek, jak Dior, Versace czy Louis Vuitton. Klienci którym znudziły się szpilki o wartości najniższej krajowej czy droga torebka, wstawiają je do komisu na Mokotowie.
– Klienci powierzają nam buty warte kilka, a nawet kilkanaście tysięcy złotych. Co ciekawe, zdarza się, że są one gorszej jakości niż tańsze modele wykonane przez polskich producentów z wysokogatunkowych materiałów – przyznaje Mikołaj.
Drożej niż u szewca
Ceny napraw?
- Rynek w Polsce jest bardzo zróżnicowany – w każdym mieście wygląda inaczej, a każdy region ma swoją specyfikę – mówi Mikołaj. – Każdy na swój sposób wycenia wartość napraw, dlatego czasem słyszymy, że nasze usługi są zbyt drogie. Mimo to wiele osób decyduje się na renowację, chcąc dać swoim butom drugie życie. Wielu klientów wraca do nas z butami, z którymi są emocjonalnie związani – mówi Mikołaj. – Chcą je uratować, bo takich modeli nie można już nigdzie kupić.
Przedsiębiorca podkreśla, że bez względu na to, czy ma do czynienia z butami za 500 zł czy za 5 tys. zł cena za usługi jest taka sama, choć droższa niż u szewców w Gdańsku. Tych, jak na półmilionowe miasto, nie ma wcale wielu – najlepsze zakłady szewskie, które nie zajmują się przy okazji dorabianiem kluczy, można policzyć na palcach jednej ręki. Szycie butów czy czyszczenie obuwia to koszt, który średnio nie przekracza 50 zł.
– Radzimy klientom, żeby oddawali buty tylko do sprawdzonych miejsc. Często bowiem, gdy ktoś szuka tańszej lub szybszej opcji, to i tak koniec końców trafia do nas z nieudaną naprawą – mówi Mikołaj pytany o wyższe ceny w ButKompany. – W naszym doświadczonym zespole każdy wie, czego może się spodziewać po butach danej marki. Ważne jest, żeby wiedzieć, czego nie da się zrobić, dlatego czasem musimy odmówić klientom – nie chcemy, żeby byli rozczarowani. Efekty naszej pracy można zobaczyć w mediach społecznościowych.
ButKompany, ale również pracownia rzemieślnicza „Prawy i Lewy” mają swoje profile na Facebooku i Instagramie, obserwuje je kilka tysięcy osób, a Wielkiego Shoe prawie 40 tys. obserwatorów na Instagramie.