Tom Kurek

Nigdy przyszłość nie była tak teraźniejsza. Przynajmniej nie za moich czasów. Wraz z możliwością dynamicznej kreacji z pomocą AI chwyciliśmy przyszłość i przyciągnęliśmy ją bliżej. I trzymamy tą przyszłość blisko siebie. Ale bądźmy szczerzy: to ona trzyma nas. Coraz mocniej. Ależ teraz wszystko zasuwa - dwa tygodnie przynoszą czasem więcej niż wcześniej rok.

Nigdy przyszłość nie była tak teraźniejsza. Przeszłość jest teraz tylko nierówno rozdystrybuowana. Chciałbym dodatkowo postawić trzecią tezę, że nigdy sukces i porażka nie były ze sobą tak bardzo splecione i nie były splecione z nami każdego dnia. Czyli splotła się przyszłość z teraźniejszością a sukces z porażką. Obie rzeczy łączy czas. Okazało się, że Einstein miał rację: czas jest względny. I nie tylko chodzi o to, że przyspiesza wraz z tym jak jesteśmy coraz starsi. Podobnie jak w XX wieku lata 20. przyniosły de facto XX wiek, tak samo jest i tym razem. Zmiany zaatakowały nas stopniowo i nagle. Utożsamiam się tu z dramaturgią z aktualnych wypowiedzi Harrariego, Dukaja i Dragana.

Sukces i porażka. Jeden z inwestorów przekazał nam w prezencie - przy okazji projektu - fotel masujący. Bolą mnie plecy, gdy pracuję, bo płynąc na kontenerowcu fotel utknął w cieśninie Ormuz. Śledzę więc tweety Trumpa, bo chciałbym nie czuć bólu pleców, gdy zamiast projektować oglądam w CNN raport z wojny. Co za czasy. To oczywiście, podprogowo i autoironicznie jest o tym jak jesteśmy uprzywilejowani, gdy na świecie w tak wielu miejscach dzieje się horror. Ludzie umierają za cieśninę, w której płyną do nas fotele masujące. Jak bardzo to o naszym świecie.

Podczas ostatniej rozmowy z inwestorem z Dubaju słychać było huk spadających bomb. Pani inwestor zdawała się szybciej podejmować decyzje, choć nie wiedzieliśmy czy będzie następne spotkanie a projekt zacny. Podczas następnego spotkania złapaliśmy ją na lotnisku, uciekała do Tajlandii. Na trzecie spotkanie nie przyszła.

Dwie historie z życia projektanta, których można by było uniknąć. No, ale jest jak jest. Bo nie chciałbym bać się o jutro. A się boję. Jak chyba wielu z nas.

W tym całym zgiełku, napięciu, tymczasowości przyszłości i jej teraźniejszości zadałem sobie pytanie: co jest stawką i o czym będzie przyszłość?

Myślę, że prawdziwą stawką nie jest to, czy AI zrobi coś lepiej od nas. Prawdziwą stawką jest to, czy my nie zapomnimy, po co tworzymy. Dlatego przyszłość nie będzie walką człowieka z maszyną. Przyszłość będzie walką człowieka… o człowieka.