Nikt nie ma wątpliwości, że przez tysiąclecia kobiety były w gorszej pozycji od mężczyzn. Dopiero wiek XX przyniósł rewolucyjne zmiany na lepsze, przede wszystkim zrównujące ich prawa z mężczyznami. Oczywiście nie wszędzie, bo te zmiany na korzyść objęły przede wszystkim kraje zaliczane do zachodniej cywilizacji, lepiej rozwinięte i bogatsze. A XXI wiek to już przyśpieszenie procesów prokobiecych, co szczególnie widać w Unii Europejskiej. Równolegle jednak wciąż działa świat, gdzie kobiety nie tylko są w gorszej pozycji społecznej i ekonomicznej, ale zagrożone jest ich zdrowie i życie. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że przed wiekami kobiety na całym świecie znajdowały się mniej więcej w podobnej pozycji względem mężczyzn, niezależnie od regionu, panującej kultury i światopoglądu. Gdzieś było trochę lepiej, gdzieś trochę gorzej, ale przepaści nie było. Dzisiaj świat przypomina zlepek zupełnie odmiennych rzeczywistości, które dzieli prawdziwy kosmos. W tym samym czasie gdy Europejka spotyka się w gronie przyjaciółek, by wspólnie celebrować różne wymiary kobiecości przy lampce wina to niejedna Afrykanka zastanawia się jak przeżyć kolejną noc, by nie dać się zgwałcić. Bez żadnej ochrony, bez żadnych praw.
Dzisiaj na ustach całego świata jest Iran. Kraj islamski, który stanowi zagrożenie militarne dla świata i morduje własny naród, szczególnie represjonując kobiety. Dlatego USA i Izrael rozpoczęły tam militarną interwencję.
Tymczasem tuż obok jest Afganistan. W 2001 ten kraj zajęły wojska USA i ich sojusznicy (w tym Polska), by równo 20 lat później nagle go opuścić. Dwadzieścia lat względnej wolności religijnej wychowało nowe pokolenie kobiet, które po nagłym opuszczeniu tego kraju przez Amerykanów zostało pozostawionych samym sobie. Chyba nie ma nic gorszego jak dać komuś nadzieję, a potem jej pozbawić. Nie lepiej jest w Afryce, gdzie ludobójstwo, ze szczególnym uwzględnieniem kobiet jest na porządku dziennym. Chyba każdy słyszał o masakrze w Nigerii w ub. roku w której zabito 258 kobiet i dzieci. W reakcji na to USA podjęły interwencję, ale jej rozmiary to drobiazg w porównaniu z atakiem na Iran.
Skąd takie nierówne działanie? Historia świata pokazuje jasno, że za każdą interwencją kryje się przede wszystkim polityka i interesy gospodarcze. Tak działa świat. W 1952 roku wybrany demokratycznie premier Iranu ogłosił nacjonalizację złóż naftowych kontrolowanych przez Anglo - Iranian Oil Company. Koncern należał do rządu brytyjskiego, a Iranowi zostawały jedynie opłaty koncesyjne. Układ był więc skrajnie niekorzystny dla Iranu dlatego nowy premier chciał go zmienić na bardziej partnerski. Brytyjczycy byli jednak nieugięci, stąd decyzja o nacjonalizacji. Wtedy do gry weszło amerykańskie CIA i brytyjskie MI6, które doprowadziły do przewrotu. Głową państwa został szach Mohammad Reza Pahlawi, a złoża wróciły pod kontrolę Wielkiej Brytanii i jej nowej firmy - BP. Złoty interes zlikwidowała dopiero rewolucja islamska w 1979 roku. Teraz sytuacja znów może się odwrócić, o ile dojdzie do obalenia reżimu islamskiego. Zależy kto obejmie władzę i kto będzie mieć na nią wpływ.
Dlatego trwa tak wielka interwencja w Iranie, tak niewielka była w Nigerii, żadnej nie było w wielu innych miejscach. I dlatego zostawiono Afganistan. Tam nie ma spodziewanych korzyści gospodarczych. I choć wszyscy trzymamy kciuki za to, by Irańczycy odzyskali wolność to warto znać te wszystkie meandry światowej polityki. Bo przecież opinia publiczna to ważny, najczęściej strategiczny gracz o którego przychylność zabiegają zawsze wszystkie strony konfliktu. Dlatego to także od nas może zależeć gdzie, jak i komu świat będzie pomagać. Stąd wojna informacyjna, która dzisiaj toczy się przede wszystkim w internecie. To tam kształtuje się świadomość mas, na to komu udzielą wsparcia, komu poświęcą swoją uwagę, za kim wyjdą na ulicę, gdzie będą aktywnie działać. To internet wpływa na to, która tragedia na świecie jest obecnie modna, a która nie. Kto jest agresorem, a kto ofiarą. Niezależnie od prawdy, faktów i racji. Dlatego też powstają dziwne sojusze. Takie jak ten wokół sprawy palestyńskiej, która na europejskich ulicach połączyła islamskich fundamentalistów i skrajną lewicę. Z jednej strony ludzi, którzy budują świat systemowo (z określoną rolą kobiet), z drugiej tych, którzy formalnie działają przeciw systemowi i na rzecz nieskrępowanej wolności. Oczywiście fundamentalistom islamskim to pasuje. Dziwić się tylko można skrajnej lewicy.
Czemu o tym wszystkim piszę? Właśnie rozpoczął się marzec, a więc miesiąc związany z Dniem Kobiet. Wypełniony po brzegi spotkaniami i wydarzeniami dla kobiet. Pełen dyskusji, ale i celebracji oraz zabawy. Kobiety na pewno mają powód do dumy, bo właśnie na przykładzie wyżej wymienionych krajów widać najlepiej jak daleko zaszliśmy jako społeczeństwo. Warto przy tej okazji znaleźć też miejsce do pewnych refleksji, czego wszystkim Paniom i nam facetom również życzę.
A na koniec mała rekomendacja muzyczna. Burka Band to trzyosobowa grupa żeńska, która powstała w 2002 roku w Kabulu. Nagrała jedną EP-kę i raz udało się jej wystąpić w Kolonii. Tożsamość dziewczyn znali tylko najbliżsi. Wg dostępnych informacji wokalistka dzisiaj mieszka w Pakistanie, a los dwóch pozostałych dziewczyn jest nieznany. Nie będę opisywał muzyki, ani teledysków. Najlepiej sami sprawdźcie na YouTube na którym wiszą ich 3 numery. Jest moc.



