Ustawka społecznościowa
Dowiedziałem się w mediach społecznościowych, że kibole jednej drużyny rąbnęli flagę kibolom innej drużyny, jak się domyślam wrogiej. I był to już dziewiąty raz kiedy stracili ten ważny dla nich symbol. To jest trauma, i nawet ich rozumiem. Wielu z Państwa może też pamiętać harcerskie czasy kiedy kradło się proporzec innej drużyny, wieszając ów trofeum na swoim terenie. Niby takie harcerskie podchody, a jednak...
Jak wiadomo świat zwariował, ale my mam nadzieję jeszcze nie. Prowadzimy wojnę ojczyźnianą na słowa, którą zgotowali nam politycy. Ta wojna z kolei składa się z milionów małych wojenek. Wszędzie są podteksty, obelgi, brak szacunku, i co najgorsze - nienawiść oraz bezkarność. Nie jesteśmy o krok od realnej wojny domowej, bo nauczyliśmy się żyć pośród kilku wrogich sobie plemion. Martwi mnie jedynie to, że media społecznościowe totalnie zmieniły nas i świat. Kiedyś swoje racje przedstawiało się w wąskim gronie podczas towarzyskich spotkań. Często też wtedy obgadywaliśmy innych i często potem te informacje z opóźnieniem, ale docierały do obgadywanych. Niemniej zanim doszło do ewentualnej konfrontacji mijało wiele czasu i emocje nie były już tak silne jak dziś. Dziś każdy może niemal natychmiast wyrazić swoje zdanie, obrazić inną osobę, arogancko skomentować czyjąś wypowiedź, czy nawet doprowadzić do publicznej kłótni. Często te komentarze są wynikiem frustracji, brakiem uznania w środowisku oraz ego wielkim jak nie zbudowany dotąd najwyższy drapacz chmur. Tomek Lipiński napisał na swoim fejsbukowym profilu, że media społecznościowe są najgorszym tworem, z którym zderzyła się ludzkość. I gdyby dziś skasować to wszystko, to jak ogłosić światu, że żadnego Boga nie ma, i że cała ta szopka od dwóch tysięcy lat była wymyślona na potrzeby panowania nad światem. Tak drodzy Państwo - wiara, internet i elektryczność - to dziś poważne departamenty, których zniknięcie oznaczałoby koniec świata.
Jestem jednostką która osiągnęła wiek, w którym samo doświadczenie życiowe stawia mnie wśród osób widzących świat zdecydowanie inaczej i czujących się względnie bezpiecznie. Rozpoznajemy zagrożenia szybciej niż króliki uciekające przed zbliżającym się trzęsieniem ziemi. Zamieszkała niewielka wyspa, niezbyt daleko oddalona od stałego lądu wydaje się dziś idealnym miejscem do bezpiecznego i spokojnego życia. Czasami żyję na takiej wyspie i jest mi dobrze. Ale nie uniknę tego, co dzieje się na zewnątrz. Przecież nie można być aż takim ignorantem. Pamiętam ośmioletni okres dominacji pełzającej dyktatury w naszym kraju. Byłem wówczas tym wszystkim zdruzgotany. Bałem się o przyszłość, myślałem nawet o emigracji. Ale kiedy to się skończyło uświadomiłem sobie, że dałem radę i inni też dali. Wszyscy daliśmy radę. Niemniej wciąż trwają nasze małe wojenki. Wszystko jest wirtualne, ale potwornie ryje nasze berety. Dlatego dla mnie czas zemsty się skończył. Dziś kończąc pewne znajomości czy współpracę może dla niektórych być to aktem mojej agresji. Ale dlatego, że tak myśli druga strona, tym bardziej uświadamiam sobie w jak toksycznych związkach żyłem. Wszystko jest dla ludzi, wódka, używki, seks, szaleństwo i media społecznościowe. Jednak nad wszystkim możemy panować. Nie musimy się irytować że są kibole. Ja nigdy nie byłem na żadnym meczu i to czy jestem za Lechią czy Arką nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ktoś rąbnął im flagę i to jest ich problem. Każdego dnia nagłówki straszą nas nieuniknionym końcem. Można powiedzieć, że dobrze już było. Nieprawda, dobrze jest wtedy jak sobie wszystko sami poukładamy. Naprawdę nie muszę się martwić, że najwięcej mikroplastiku w morzach jest na kole podbiegunowym oraz, że jak wielki lodowiec jak się roztopi to wody na świecie podniosą się o 65 cm. Gdybym się tym zajmował wyczynowo to byłoby to moje zmartwienie. Nie mam wpływu na zachowania ludzkości, na decyzje władców, na wszelkie światowe intrygi. Mogę tylko dbać o to aby moje terytorium było dla mnie bezpieczne. Mogę się odciąć od wszystkiego, co pogarsza moje życie i mój stan psychiczny. Nigdy nie stworzymy filmowej bajki, ale możemy omijać społecznościowe ustawki, w których cierpią wszyscy. A swoją drogą to fajnie jakby Arka czy Lechia zdobyli jakiś europejski puchar. Nie poszedłbym na mecz, ale wiem jak to by pozytywnie wpłynęło na setki tysięcy ludzi w naszym regionie. Widziałem kiedyś we Włoszech jak kibice na ulicach świętują zwycięstwo swojej drużyny. Aż się zatrzymałem.



