Dla Justyny haft nie jest wyłącznie rzemiosłem ani estetycznym dodatkiem do wnętrz. To przestrzeń, w której może na moment wyłączyć się z codziennych ról i obowiązków, odzyskać skupienie i kontakt ze sobą.
- Haft jest dla mnie miłą odskocznią, oderwaniem się od domowych i zawodowych obowiązków. To czas tylko dla mnie. Mogę wtedy nadrobić audiobooka czy wykład na studiach. W tak zwanym międzyczasie oglądam też internetowe tutoriale, które mnie inspirują i pokazują nowe techniki – opowiada Justyna Kozak-Brodziak, twórczyni Dratewkowych Haftów.
Choć dziś Dratewkowe Hafty funkcjonują jako rozpoznawalna trójmiejska marka rękodzielnicza, ich fundamenty sięgają dużo wcześniej — do dziecięcej ciekawości i pierwszych prób tworzenia. To wtedy pojawiła się potrzeba pracy z materiałem, dotykiem i formą. - Cała przygoda z rękodziełem zaczynała się już od mojego dzieciństwa, kiedy szyłam ubrania lalkom, najpierw ręcznie, potem z babcią na maszynie – wspomina Justyna.
Później na długie lata igła i nitka zeszły na dalszy plan, ustępując miejsca innym życiowym etapom. Powrót do tworzenia nastąpił wraz z macierzyństwem i potrzebą otaczania najbliższych przedmiotami prostymi, naturalnymi, wykonanymi z troską o detal. Tak narodziła się pierwsza marka — Dratewkowe — skoncentrowana na szyciu kocyków, poduszek oraz zabawek z tkanin. - Chciałam wtedy, żeby moja córka miała wszystko z naturalnych materiałów. I tak powoli zaczęłam szyć kocyki, poduszki, a potem króliki i misie – mówi. Ten etap, choć ważny, okazał się jednak trudny do pogodzenia z domową rzeczywistością.




