W jednym z ostatnich swoich artykułów napisałem, że Polska potrzebuje długofalowej, spójnej strategii gospodarczej, opartej na nowych silnikach wzrostu. Jestem bowiem głęboko przekonany, tak jak gros przedsiębiorców, że chcąc kontynuować proces doganiania Zachodu musimy zbudować swój własny model wzrostu. Potwierdzenie tej tezy znalazłem w książce wiodącego ekonomisty w Banku Światowym prof. Marcina Piątkowskiego pt. „Złoty Wiek. Jak Polska została europejskim liderem wzrostu i jaka czeka ją przyszłość”. W książce tej znajdujemy pozbawioną emocji, bardzo racjonalną i spokojną oceną przeszłości i zarys wizji przyszłości dotyczącej dalszego rozwoju naszego kraju. Polska bowiem, ponad 35 lat temu, była jednym z najbiedniejszych krajów w Europie. Nikt z ekonomistów i analityków nie wróżył wówczas, że Polska stanie się liderem europejskiego i światowego wzrostu gospodarczego, że PKB na jednego mieszkańca wzrośnie w tym okresie trzykrotnie, a nasz kraj wejdzie do grona państw o wysokich dochodach i będziemy dwudziestą gospodarką świata.

Sukces ten zawdzięczamy, według profesora, pewnemu ciągowi zdarzeń historycznych związanych z przygotowaniem naszego społeczeństwa do tego typu wyzwania przed jakim stanęliśmy po 1989 roku. W okresie I Rzeczpospolitej rządząca szlachta i magnateria zniewoliła większość społeczeństwa zawłaszczając państwo, uniemożliwiając normalny rozwój gospodarczy i w końcu doprowadzając kraj do upadku. Działające wówczas instytucje oligarchiczne (w rękach nielicznych) nie zapewniały przestrzegania zasad praworządności, konkurencyjności, równości i bezpieczeństwa działalności gospodarczej. Po uzyskaniu niepodległości II Rzeczpospolita utrzymała rządy oligarchiczne i dlatego też w okresie międzywojennym nie osiągnięto wysokiego poziomu produkcji ponosząc w zasadzie gospodarczą porażkę. Po roku 1945 stare przedwojenne elity zostały zastąpione nowymi kadrami, często nieprzygotowanymi i słabo wykształconymi. Pomimo braku swobód obywatelskich i komunistycznych represji wprowadzono bezpłatną, publiczną i obowiązkową edukację, przeprowadzono reformę rolną, elektryfikację wsi, powszechną ochronę zdrowia, rozwinięto kształcenie techniczne i zawodowe oraz umożliwiono w stosunkowo szerokim zakresie dostęp do szkolnictwa wyższego. Dlatego też PRL pozostawił państwo zrujnowane pod względem gospodarczym, ale społeczeństwo było wykształcone, otwarte, inkluzywne (włączające wszystkich) i egalitarne, czyli dążące do całkowitej równości ludzi, równego dostępu do dóbr i szans, likwidacji przywilejów oraz wyrównywania różnic społecznych i ekonomicznych. Według M. Piątkowskiego komunizm stworzył pierwsze w historii naszego kraju społeczeństwo nie mające barier dla normalnej, uczciwej działalności gospodarczej, z obywatelami gotowymi wziąć swój los we własne ręce i kreować swoje bogactwo. W związku z tym zdecydowana większość Polek i Polaków mogła wreszcie po 1989 roku wykorzystać swoje zdolności i możliwości. Duch przedsiębiorczości w połączeniu z posiadanym państwem inkluzywnym jest więc głównym źródłem sukcesu naszego kraju i społeczeństwa.

Według M. Piątkowskiego pomimo tych sukcesów Polska musi się dalej reformować, jeżeli chce osiągnąć w przyszłości zachodni poziom rozwoju. Oczywistymi barierami rozwoju jest obecnie zapaść demograficzna, starzenie się społeczeństwa, brak polityki imigracyjnej, osłabienie instytucji państwa, pogorszenie polityki gospodarczej, zagrożenie spadkiem napływu środków unijnych i dezintegracją UE oraz niski udział inwestycji we wzroście PKB. W tej sytuacji autor przedstawił dziesięć rekomendacji, takich jak: zwiększenie oszczędności krajowych, wzmocnienie instytucji, zwiększenie stopy zatrudnienia, otwarcie się na imigracje, konkurencyjny kurs waluty, silny nadzór nad sektorem finansowym, promowanie edukacji i innowacyjności, urbanizacja, dbałość o dobrostan i wzrost gospodarczy zapewniający korzyści rozwojowe wszystkim grupom społecznym.

Obecnie Polska opanowała inflację, rosną płace a bezrobocie przestało być problemem społecznym. Rozpędzona gospodarka dobrze sobie radzi, ale znaleźliśmy się z pewnością w pewnym przełomowym okresie po którym, albo będziemy nadal się rozwijać, albo czeka nas stagnacja. Dodatkowych zagrożeń jest wiele, w tym między innymi wynikających z sytuacji międzynarodowej, ale również z wewnętrznej niestabilności politycznej i społecznej. Fundamentalnym źródłem i warunkiem wzrostu każdej gospodarki są bowiem właściwie funkcjonujące instytucje w strukturze państwa. Niepokój przedsiębiorców, wpływający na ich strategiczne decyzje, wynika ze świadomości destrukcyjnej roli Prezydenta RP wetującego wiele istotnych ustaw umożliwiających chociażby poprawę finansów państwa oraz zapowiadającego dalsze weta ustaw, które dałyby szansę na naprawę systemu sądowniczego czy medialnego.

Gospodarce nie pomagają również rządowe eksperymenty organizacyjne. Za nieudaną próbę należy uznać ulokowanie już zlikwidowanego Ministerstwa Przemysłu w Katowicach. Podobnym pomysłem było „przyklejenie” gospodarki do Ministerstwa Finansów. Na szczeblu krajowym nadal brak koordynatora ds. gospodarczych w randze wicepremiera, pomimo wielu apeli i bardzo dobrze uzasadnionych postulatów. Potrzebne jest pilne zorganizowanie na poziomie rządowym think-tanku z udziałem wybitnych ludzi nauki i gospodarki zdolnych do opracowania polskiego modelu wzrostu gospodarczego oraz długofalowej, spójnej strategii gospodarczej naszego państwa.