Badania pokazują, że jeden toksyczny pracownik potrafi obniżyć efektywność całego zespołu nawet o 30%. Jeśli oczyścimy firmowy ekosystem, zmiana będzie tylko na lepsze. Wymaga to jednak odwagi, konsekwencji i systemowego podejścia – mówi Monika Reszko, psycholog biznesu.
Marta Dworak: Coraz częściej mówi się o toksycznych relacjach w pracy i biznesie. Jak naprościej można je zdefiniować?
Monika Reszko: Najprościej mówiąc, to relacja, która systematycznie zabiera energię i poczucie bezpieczeństwa, zamiast dodawać wartości. Podkopuje motywację, efektywność, a nierzadko wciąga w niezdrowe zależności. I uwaga - wcale nie musi być w niej krzyku czy otwartej agresji. Osoba zachowująca się toksycznie często działa subtelniej - stosuje manipulację, pasywną agresję, emocjonalny szantaż. Doprowadza do sytuacji, w której jedna strona traci grunt pod nogami, druga stopniowo przejmuje kontrolę na przykład - w środowisku biznesowym - kosztem całego zespołu, który cierpi na tym najbardziej.
W pracy nie da się uniknąć napięć czy sporów. Czym toksyczna relacja różni się od zwykłych konfliktów?
Faktycznie te dwa zjawiska są często mylone. Konflikt jest naturalny i często nawet potrzebny – różnica zdań, punktu widzenia czy doświadczeń, to siła napędowa zmian i rozwoju. Przy dojrzałym podejściu, gdy cel jest wspólny, obie strony mogą z niego wyjść silniejsze. Toksyczna relacja funduje nam coś zupełnie innego - tutaj mamy do czynienia z trwałym, destrukcyjnym wzorcem, który się pogłębia. Jeśli nie zainterweniujesz na czas, rozrasta się jak guz. To nie chwilowe spięcie, to mechanizm, który systematycznie niszczy atmosferę i ludzi. Ponadto, w konflikcie z reguły obu stronom zależy na ochronie relacji i tym samym znalezieniu rozwiązania. W tzw. toksycznej relacji tylko jedna strona walczy o relację, druga o dominację.
Dużo się ostatnio mówi o osobach narcystycznych w biznesie. Czy takie relacje są z definicji szkodliwe?
Mam wrażenie, że dopiero zaczyna się o tym mówić. I dobrze. Odpowiadając wprost - nie, nie są szkodliwe z definicji, ale ważne jest rozróżnienie. Osoby z silnymi narcystycznymi cechami potrafią być bardzo skuteczne - zwłaszcza tam, gdzie potrzebna jest pewność siebie, widoczność, zdecydowane przywództwo. Istotne jest jednak wyznaczenie jasnych granic i struktury w organizacji, które nie pozwalają na przekroczenie linii. W zdrowej kulturze firmowej taka współpraca może działać i przynosić efekty obu stronom. Problem zaczyna się wtedy, gdy brakuje równowagi, gdy mamy do czynienia nie tylko z cechami narcystycznymi, ale z narcystycznym zaburzeniem osobowości, wtedy owszem, prędzej czy później dojdzie do kryzysu i rozpadu takiej współpracy a nawet zespołu, czy firmy. Rozróżnienie nie jest niestety oczywiste.
Jakie są zatem pierwsze sygnały ostrzegawcze, że współpraca z kimś zaczyna być toksyczna?
Ja nazywam to „przesunięciami” w emocjach i reakcjach. Przykładowo, z czasem zaczynamy czuć niepokój przed spotkaniem z tą osobą, zaczynamy unikać bezpośredniego kontaktu, mamy wrażenie, że nasze kompetencje są stale kwestionowane. Albo relacja staje się wyraźnie jednostronna - my dajemy, druga strona zdaje się nie wnosić za wiele, a nawet więcej brać niż dawać. Podstawowy sygnał, to nasze własne samopoczucie – czy relacja buduje, czy powoduje poczucie wydrenowania. Dobrym wskaźnikiem jest też zachowanie zespołu - jeśli w obecności tej osoby ludzie nagle milkną, ważą każde słowo albo stają się nienaturalnie ostrożni – powinna zapalić się nam czerwona lampka.




