Koniec stycznia 2017 roku nie był dobry dla Ubera, giganta w sektorze usług transportowych. Uber znalazł się pod ostrzałem na dwóch frontach. Z jednej strony na mediach społecznościowych toczyła się batalia #DeleteUber skierowana przeciwko byłemu dyrektorowi generalnemu firmy, zaangażowanemu we współpracę z ówczesnym prezydentem USA Donaldem Trumpem. Z drugiej strony Sleeping Giants, liberalna organizacja zajmująca się monitorowaniem mediów społecznościowych zaczęła zadawać pytania dlaczego Uber reklamował się na kontrowersyjnej stronie Breitbart - amerykańskiej skrajnie prawicowej sieci informacyjnej. Gdy Kevin Frisch, ówczesny Dyrektor Performance marketing & CRM w Uberze, nie był w stanie zidentyfikować, która kampania zignorowała “czarną listę” portali, zaczął po prostu wyłączać jedną po drugiej. Zredukował wydatki na cyfrową reklamę o 10%, ale nie dostrzegł żadnej zmiany w ilości nowych instalacji aplikacji. Zmniejszył więc budżet o 100 mln dolarów. Gdy tak znaczące cięcie nie wpłynęło na zmniejszenie pozyskanej liczby klientów, zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak. Ostatecznie Uber obciął swoje wydatki o 2/3. W wyniku przeprowadzonego dochodzenia znaleziono fałszywe aplikacje udające Ubera, strony internetowe podszywające się pod znanych wydawców i armię botów do ich klikania. Uber pozwał agencję marketingu digitalowego Fetch Media za przekazywanie fałszywych informacji o skuteczności ich kampanii oraz za stratę finansową spowodowaną brakiem możliwości zwrotów rabatów bezpodstawnie przyznanych użytkownikom. Uber finalnie wycofał pozew, ale w 2018 roku pozwał 5 domów mediowych - Hydrane SAS, BidMotion, Taptica, YouAppi i AdAction Interactive - które oskarżył o zakup przestrzeni reklamowych “oglądanych przez boty”.