Media społecznościowe jak polityczna arena

Politycy budują wizerunek i… podziały

Dawniej politycy zabiegali o uwagę mediów. Dziś wystarczy im własny profil w social mediach. W sieci kreują rzeczywistość, wyznaczają tematy debaty i prowadzą polityczne wojny, w których granica między informacją, propagandą i autopromocją staje się coraz mniej widoczna.

Spór między Donaldem Trumpem, prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Giorgią Meloni, premierką Włoch, pokazał, że media społecznościowe stały się dziś jedną z aren światowej polityki. Ich wymiana zdań po szczycie G7 we Francji (15–17 czerwca) przyciągnęła uwagę milionów użytkowników. Trumpa na Facebooku obserwuje 42 mln osób, a Meloni — 6,4 mln (dane z lipca). Choć prezydent USA opublikował swój komentarz na Truth Social, platformie uruchomionej przez niego w 2022 r. jako alternatywa m.in. dla Facebooka, odpowiedź włoskiej premierki pojawiła się właśnie na Facebooku. Trump napisał m.in., że Meloni zabiegała o wspólne zdjęcie podczas szczytu, bo jej popularność w kraju spada. Dodał, że po tym, jak odmówiła wykorzystania amerykańskich baz wojskowych na Półwyspie Apenińskim do ataków na Iran, znów chce się stać przyjaciółką jego i Stanów Zjednoczonych, ale on, Donald Trump, podziękuje. W odpowiedzi na te słowa Meloni napisała m.in., że Włochy są suwerennym narodem, a jej popularność to nie interes Trumpa. Zasugerowała prezydentowi USA, by skupił się na swojej popularności. Ta w ostatnim czasie spada – od ataku na Iran 59-60 proc. Amerykanów nie popiera działań swojego prezydenta. Post Meloni na Facebooku skomentowało ponad 31 tys. użytkowników serwisu, większość chwaliła szefową rządu.

Czy premierka Włoch zdobyłaby się na złośliwą odpowiedź prezydentowi USA w cztery oczy, a nie za pośrednictwem Facebooka? Czy on sam odważyłby się twarzą w twarz powiedzieć jej to, co napisał na Truth Social?  To pytanie można odnieść nie tylko do Trumpa i Meloni, ale również do innych polityków i ich postów oraz dyskusji w mediach społecznościowych. Wielu wydaje się, że w tej przestrzeni wolno więcej.

Polki i Polacy ufają Facebookowi

Na polskim podwórku nie jest lepiej. Polskie media do czerwoności rozgrzał spór między prezydentem RP Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim. Prezydent Ukrainy wydał dekret o nadaniu elitarnej jednostce ukraińskiego wojska imienia „Bohaterów UPA”, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za rzeź wołyńską i śmierć dziesiątek tysięcy Polaków na Wołyniu w latach 1941-1944. W odpowiedzi Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego – odznaczenia, które prezydent Ukrainy otrzymał podczas wizyty w Warszawie w 2023 r. z rąk ówczesnego prezydenta RP Andrzeja Dudy. O powodach swojej decyzji Nawrocki mówił m.in. w nagraniu, które umieścił
19 czerwca na Facebooku. Na jego post zareagowało niemal 165 tys. użytkowników serwisu, 14,5 tys. zostawiło komentarz.

Dzień później, 20 czerwca, do sprawy odniósł się prezydent Ukrainy na swoim oficjalnym profilu na Facebooku. Opublikował tam m.in. zdjęcia z pakowania Orderu Orła Białego oraz zdjęcie listu przewozowego. Odznaczenie odesłał kurierem. Facebook zalała fala komentarzy, bez trudu można było rozpoznać, kto jest w „naszej” bańce informacyjnej, a kto w „ich”.

Te dwa przykłady pokazują, że Facebook – miejsce, gdzie zwykły Kowalski szukał znajomych, wrzucał zdjęcia dzieci i wnuków oraz dzielił się sukcesami i porażkami – stał się areną gry politycznej. Według badań, Facebook jest w Polsce nawet liderem zaufania w mediach społecznościowych. W sondażu IBRiS na pytanie: „Jakiej platformie społecznościowej ufa Pan/i najbardziej?”, 17,7 proc. (najwięcej) odpowiedziało, że Facebookowi. Aż 42,9 proc. nie ufa żadnej z platform, a 13,4 proc. nie ma zdania. Wśród tych, którzy najbardziej ufają „Fejsowi”, są przede wszystkim wyborcy dwóch największych ugrupowań politycznych w Polsce – PO oraz PiS. To wiele tłumaczy.

Polki i Polacy ufają Facebookowi

Na polskim podwórku nie jest lepiej. Polskie media do czerwoności rozgrzał spór między prezydentem RP Karolem Nawrockim a Wołodymyrem Zełenskim. Prezydent Ukrainy wydał dekret o nadaniu elitarnej jednostce ukraińskiego wojska imienia „Bohaterów UPA”, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnej za rzeź wołyńską i śmierć dziesiątek tysięcy Polaków na Wołyniu w latach 1941-1944. W odpowiedzi Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego – odznaczenia, które prezydent Ukrainy otrzymał podczas wizyty w Warszawie w 2023 r. z rąk ówczesnego prezydenta RP Andrzeja Dudy. O powodach swojej decyzji Nawrocki mówił m.in. w nagraniu, które umieścił
19 czerwca na Facebooku. Na jego post zareagowało niemal 165 tys. użytkowników serwisu, 14,5 tys. zostawiło komentarz.

Dzień później, 20 czerwca, do sprawy odniósł się prezydent Ukrainy na swoim oficjalnym profilu na Facebooku. Opublikował tam m.in. zdjęcia z pakowania Orderu Orła Białego oraz zdjęcie listu przewozowego. Odznaczenie odesłał kurierem. Facebook zalała fala komentarzy, bez trudu można było rozpoznać, kto jest w „naszej” bańce informacyjnej, a kto w „ich”.

Te dwa przykłady pokazują, że Facebook – miejsce, gdzie zwykły Kowalski szukał znajomych, wrzucał zdjęcia dzieci i wnuków oraz dzielił się sukcesami i porażkami – stał się areną gry politycznej. Według badań, Facebook jest w Polsce nawet liderem zaufania w mediach społecznościowych. W sondażu IBRiS na pytanie: „Jakiej platformie społecznościowej ufa Pan/i najbardziej?”, 17,7 proc. (najwięcej) odpowiedziało, że Facebookowi. Aż 42,9 proc. nie ufa żadnej z platform, a 13,4 proc. nie ma zdania. Wśród tych, którzy najbardziej ufają „Fejsowi”, są przede wszystkim wyborcy dwóch największych ugrupowań politycznych w Polsce – PO oraz PiS. To wiele tłumaczy.

Dziewięć postów na dobę

Po co politykom Facebook i jaką rolę pełnią ich oficjalne profile? By odpowiedzieć na to pytanie przyjrzałam się profilom polskich polityków i polityczek z każdej strony sceny politycznej, działających na szczeblu centralnym oraz samorządowym. Na tapet wzięłam tych, którzy są najbardziej aktywni w serwisie i mają najwięcej obserwujących, ale też tych najbardziej wyrazistych. W tym gronie znaleźli się: prezydent RP Karol Nawrocki (965 tys. obserwujących), premier Donald Tusk (902 tys.), poseł PO Roman Giertych (263 tys.), wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki (440 tys.), jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen (895 tys.), a także prezydentki Gdańska i Sopotu – Aleksandra Dulkiewicz (181 tys.) oraz Magdalena Czarzyńska-Jachim (14 tys.). Przyjrzałam się postom z trzech miesięcy: od kwietnia do czerwca tego roku. Tych wpisów są setki: politycy potrafią dziennie wrzucać nawet kilka postów.

Wnioski? Na Facebooku, jak w polskim społeczeństwie, najważniejsza strefa podziału przebiega pomiędzy „my” i „oni”, ale nie tylko – również pomiędzy polityką, a życiem prywatnym,  pomiędzy rzeczywistością w postach i w komentarzach oraz pomiędzy prawdą, a kłamstwem i fake newsem.

Po obu stronach: zdrajcy, kłamcy i złodzieje

Na Facebooku, który – według badaczy mediów społecznościowych – sprzyja tworzeniu podziałów społecznych oraz powstawaniu baniek informacyjnych, linia demarkacyjna pomiędzy jedną a drugą Polską przebiega w tym samym miejscu, co w realu.
Po obu jej stronach są „zdrajcy”, „kłamcy” i „złodzieje”, są „uprzywilejowane elity” i „pupile władzy”. Przykład?  Post Sławomira Mentzena, lidera Konfederacji z 24 czerwca, komentujący wypowiedź premiera Donalda Tuska na temat głośnej afery w Szpitalu Południowym w Warszawie: „Nie uwierzycie! Tusk powiedział prawdę!”. Post Mateusza Morawieckiego, na którym ciążą zarzuty prokuratury w sprawie organizacji wyborów kopertowych w 2020 r.,  kilka dni wcześniej, w tym samym temacie: „Platforma Obywatelska = złodziejstwo”. Post Donalda Tuska z 12 czerwca: „Dlaczego ludzie prezydenta zgłaszali do ustawy o kryptowalutach poprawki przygotowane przez Zondacrypto? Uwikłani gubią się już w swoich kłamstwach”. Takie przykłady można mnożyć, a wpisy tego rodzaju najłatwiej „odpalają” komentujących.

Tym, co wybija się na pierwszy plan w analizie profili polskich polityków i polityczek na Facebooku, jest wykorzystywanie serwisu do budowania swojego pozytywnego wizerunku. Polityk nie musi już chodzić do radia czy telewizji, mało tego, może nawet uciekać przed dziennikarzami po sejmowym korytarzu i unikać pytań na konferencjach prasowych, bo komentarza do sprawy udzieli na swoim profilu na Facebooku, gdzie opatrzy go jeszcze odpowiednią ilustracją, przedstawiającą w złym świetle przeciwników politycznych. Na „Fejsie” nikt nie będzie mu zadawał kłopotliwych pytań (a na komentarze nie musi odpowiadać) i podważał jego autorytetu.

Wydaje się, że w budowaniu pozytywnego wizerunku na Facebooku prym wiedzie premier Donald Tusk. Buduje obraz uśmiechniętego męża stanu, który jednego dnia spotyka się z prezydentami, premierami i komisarzami Unii Europejskiej, a następnego z kierownikiem pociągu panem Kazimierzem – legendą łomżyńskiej kolei. Mimo spadającego poparcia dla szefa rządu (według sondażu IBRiS na zlecenie Onetu 38,1 proc. respondentów darzy Tuska zaufaniem, ale aż 57,6 proc. deklaruje brak zaufania wobec premiera; z kolei w tym samym sondażu prezydent RP bije rekord – zaufaniem darzy go aż 54,8 proc. ankietowanych), on dalej robi swoje z pewnością siebie i uśmiechem na twarzy. Czyta list od dziewczynki o imieniu Helenka, która chce wziąć udział w obchodach Dnia Dziecka organizowanych przez kancelarię premiera, w żartobliwy sposób zaprasza do swojego biura na Noc Muzeów, spotyka się z aktorem George’m Clooneyem i jego żoną. W czasie oficjalnej wizyty we Włoszech, w przerwie od obowiązków premiera RP, zamawia pizzę dla Donalda w przyulicznej pizzerii. Na post z nagraniem „Pizza for Donald” zareagowało 76,6 tys. obserwujących, 1,9 tys. podało go dalej, a 7,2 tys. skomentowało. Komentarze?: „RESPEKT Panie Premierze. Podziwiam za wielkie poczucie humoru, mimo natłoku obowiązków”, „Szanuję Pana Premiera za ten dystans do siebie”, „Super. Bez zadęcia”. Nie brakowało też tych negatywnych: „Pizza für volksdeutsch” czy „Pizza Kretino”.

Od czasu do czasu na wizerunku uśmiechniętego męża stanu pojawiają się jednak rysy, jak wtedy, gdy premier Tusk pozwala sobie na uszczypliwe komentarze pod adresem swoich przeciwników politycznych z prawicy, m.in. prezydenta Nawrockiego i PiS-u. W poście z 30 kwietnia Donald Tusk pisze: „Prezydent zawetował ustawę o rozwodzie pozasądowym. Czuję, że najbardziej niezadowoleni z tego będą posłowie PiS”. Inny przykład to post z 18 kwietnia dotyczący afery Zondakrypto: „Zonda zondzi w PiS-ie”. Wyjątkowo złośliwy, a jednocześnie pozbawiony merytorycznego komentarza, jest wpis premiera Tuska z 1 maja: „Pan Karol Nawrocki ogłosił, że będzie pracował nad nową konstytucją. Proponuję zacząć od przestrzegania aktualnej”.

Prezydent Karol Nawrocki, który na swoim oficjalnym profilu na Facebooku buduje obraz odpowiedzialnego męża stanu, też nie unika postów ocieplających wizerunek. W dniu zakończenia roku szkolnego umieścił zdjęcie ze swoim synem Antkiem trzymającym w ręku świadectwo z czerwonym paskiem. Obaj – ojciec i syn – są uśmiechnięci, a prezydent RP życzy wszystkim udanych i bezpiecznych wakacji. Post polubiło ponad 200 tys. użytkowników Facebooka, a niemal 12,5 tys. skomentowało.

Zdjęcie Mentzena z matką, Tuska z żoną i dziećmi

Treści polityczne na Facebooku – komentarze do bieżących wydarzeń w polityce krajowej i zagranicznej – to jedno, ale politycy, podobnie jak zwykły Kowalski, od czasu do czasu publikują na swoich oficjalnych profilach treści dotyczące ich życia prywatnego. Z okazji Dnia Ojca Donald Tusk opublikował archiwalne zdjęcie z żoną i dwójką swoich dzieci, z okazji Dnia Dziecka – czarno-białą fotografię z dzieciństwa w okularach przeciwsłonecznych i przykrótkich spodniach. Na Dzień Matki użytkownicy mogli zobaczyć archiwalne czarno-białe zdjęcie premiera ze swoją mamą, ożywione przez sztuczną inteligencję. To samo Sławomir Mentzen – 26 maja na jego oficjalnym profilu na Facebooku pojawiło się zdjęcie z bratem i z mamą, i bardzo osobisty wpis.: „Jestem szalenie wdzięczny mojej Mamie za wszystko, co zrobiła dla mnie aż do tej pory i za to, że nieprzerwanie jest moją największą fanką”. Reakcja? Ponad 3 tys. kciuków i serduszek.

Prywatnych postów służących ociepleniu wizerunku nie brakuje również na profilach prezydentek Gdańska i Sopotu. W maju na 99 postów opublikowanych przez Aleksandrę Dulkiewicz trzy dotyczyły jej rodziny i życia prywatnego. Z okazji Dnia Matki pojawiło się zdjęcie prezydentki Gdańska z mamą i wzruszający, bardzo osobisty, wpis. Ponadto Dulkiewicz pokazała zdjęcie z porannego treningu tenisa oraz selfie w okularach przeciwsłonecznych spod ulubionej lodziarni w Gdańsku.

20 mln Polaków

Facebook jest w tej chwili największym serwisem społecznościowym na świecie. W każdym miesiącu aktywnie korzysta z niego ok. 3 miliardów użytkowników. W Polsce – ok. 20 mln miesięcznie. Stworzony przez Marka Zuckerberga i jego kolegów z Harwardu serwis – jeden z największych w historii – kończy w tym roku 20 lat, bo choć został uruchomiony na początku 2004 r., to dopiero od 2006 r. dostęp do niego uzyskali wszyscy użytkownicy powyżej 13. roku życia, z adresem e-mail. Dziś z „Fejsa” korzysta kilka pokoleń użytkowników, najczęściej są to jednak osoby w przedziale wiekowym od 30 do 49 lat. Nie wiadomo, ilu polityków ma swoje oficjalne profile na Facebooku, ale w wielu krajach Zachodu niemal wszyscy posłowie i senatorowie są na „Fejsie”. W Polsce w serwisie aktywni są politycy wszystkich głównych partii, m.in. Donald Tusk, Włodzimierz Czarzasty czy Sławomir Mentzen. Swoje profile mają również prezydent Karol Nawrocki i Pierwsza Dama Marta Nawrocka. 

Nieco więcej prywatnych treści pojawiło się w analizowanym przeze mnie okresie u prezydentki Sopotu. Magdalena Czarzyńska-Jachim w czerwcu na 95 wszystkich postów wrzuciła pięć dotyczących jej życia prywatnego. Z okazji Dnia Psa prezydentka Sopotu podzieliła się zdjęciem swojego czworonoga: „U nas Dzień Psa jest każdego dnia. Kochany Monte”. Kilka dni wcześniej na jej profilu pojawiło się zdjęcie z kilkulatkiem: „Mieszkamy w najpiękniejszym miejscu. Po pracy warto z tego korzystać”. Opublikowała również zdjęcie z lotniska z torbą i kowbojskim kapeluszem, zapowiadające jej „aktywny urlop”, a także zdjęcie z wakacji, gdy jeździ konno. Z okazji Dnia Ojca na jej profilu pojawił się post ze zdjęciem taty i słowami: „Tatulek. W tym dniu szczególnie brakuje mi Ciebie”.

Wróćmy jednak do treści politycznych. W wykorzystywaniu Facebooka do  komentowania bieżących wydarzeń lubuje się Roman Giertych. W swoich –  nierzadko długich, szydzących z opozycji, a nawet z krytykujących jego czy też jego obóz polityczny dziennikarzy, np. Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski –  poseł KO sięga po ostry język i sarkazm. Na jego profilu nie ma zdjęć. W poście z 7 kwietnia pisze : „Minister Nawrockiego pan Przydacz apeluje o udział Europejczyków w wojnie z Iranem. Może założylibyśmy zbiórkę na bilet dla wszystkich chętnych pisowców? Najpierw bilet do Damaszku, a potem już przez Irak na front. A że bez uzbrojenia? F-50 też kupili bez uzbrojenia i co?”. Poseł KO odniósł się w ten sposób do wypowiedzi prezydenckiego ministra Marcina Przydacza, że państwa zachodnie powinny wesprzeć USA w działaniach wokół Iranu. 3,5 tys. polubienia, 602 komentarze, 205 udostępnień – tak na post Giertycha zareagowali użytkownicy Facebooka.

Inny post Giertycha, z 22 czerwca, równie sarkastyczny jak ten przywołany wyżej, odnosi się do odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Poseł KO apeluje: „Zabierzmy ordery wszystkim Ukraińcom, bo Wołyń. Niemcom, bo II wojna. Szwedom, bo potop szwedzki. Czechom, bo najazd Bolesława. Słowakom za zdradę 1939. Litwinom za Pieniaki. Duńczykom, bo nie chcą Trumpowi oddać Grenlandii”. Cała wyliczanka ma 18 linijek, a kończy się propozycją zabrania orderów Żydom „wiadomo za wszystko”. Nie ma wątpliwości, że takimi postami Giertych prowokuje dyskusje w komentarzach. Jest ich 2,6 tys.

Sprowadzić polityka na ziemię

Na swoich profilach politycy odklejają się czasem od rzeczywistości, choć zamiar mają zgoła przeciwny. Użytkownicy Facebooka potrafią ich jednak szybko sprowadzić na ziemię. Przykład: post Mentzena z 23 maja, przedstawiający lidera Konfederacji pracującego w swoim barze na Starym Mieście w Toruniu z podpisem „Bez ciężkiej pracy nie da się nigdzie dojść”. Daniel: „Po 12h za najniższą krajową?”, Michał: „Jest różnica między pracą ciężką, a wyzyskiem pracownika?”, Maciek: „Znowu lans”, Adam: „Rozumiem, że umowa o dzieło za najniższą krajową?”.

Dobrym przykładem na to, jak prawda z Facebooka rozmija się z prawdą z realnego świata, jest post prezydentki Gdańska z jej udziału w Marszu Dla Życia i Rodziny, który przeszedł ulicami Gdańska 21 czerwca i który objęła patronatem. Treść posta jest krótka: „Dziś przeszliśmy ulicami Miasto Gdańsk w Marszu dla Życia i Rodziny. We wspólnocie, życzliwej atmosferze i z przekonaniem, że miłość, troska i wzajemny szacunek są ważnym fundamentem naszego miasta”. Na  krótkim nagraniu dołączonym do posta widać tłum ludzi niosących białe i czerwone balony, a wśród nich kroczącą ramię w ramię z abp. Tadeuszem Wojdą oraz posłem PiS Kazimierzem Smolińskim Aleksandrę Dulkiewicz. Post ma 1703 polubienia, 532 komentarze oraz 23 udostępnienia. Dwa tygodnie wcześniej, w sobotę 6 czerwca, prezydentka Gdańska wzięła udział w Trójmiejskim Marszu Równości na rzecz praw osób LGBTQ+, czym pochwaliła się na Facebooku. Reakcja użytkowników serwisu na ten post (opatrzony kolorowymi zdjęciami bardzo dobrej jakości) była większa i bardziej pozytywna – 3783 polubienia, 1931 komentarzy, 39 udostępnień.

Mogłoby się wydawać, że przekaz obu postów jest jak najbardziej pozytywny – Gdańsk jest miastem otwartym na różne poglądy, a prezydentka miasta nie dzieli, a łączy. Ale wydarzenie z 21 czerwca ma swoje drugie dno. Marsz Dla Życia i Rodziny został zorganizowany przez organizacje antyaborcyjne i anty-LGBTQ+, przeciwne edukacji seksualnej w polskich szkołach, a blisko związane z fanatyczną organizacją Ordo Iuris i Kają Godek. Post polubiło 2048 osób, 550 go skomentowało, a 28 udostępniło. W komentarzach zawrzało: „I tak prawicowych wyborców nie zdobędą, a tylko zniechęcają swój elektorat”, „Czy ktoś jeszcze wierzy, że KO i przystawki są za prawami kobiet?”, „Brzydzi mnie taka źle pojęta «bezstronność»”. Zdarzały się też komentarze pozytywne, ale ginęły pośród tych negatywnych: „Pięknie Pani Prezydent… Szacunek dla Pani”, „Myślę, że to dobrze, że pani Prezydent poszła w takim marszu”, „Brawo, pani Olu”.

Obiecują normalność, a potem wychodzi
jak zwykle?

Na podziale „my” i „oni” swoją aktywność na Facebooku buduje Mateusz Morawiecki. Jego posty wymierzone w premiera Tuska i jego ugrupowanie polityczne opatrzone są specjalnie przygotowanymi multimediami. Dołączone do wpisu z 26 czerwca nagranie (wygląda, jakby zostało stworzone przez sztuczną inteligencję) przedstawia Tuska z miotłą próbującego zamieść dywan, pod którym leżą prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, Marcin Kerwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz dr Dawid Kacprzyk, były już koordynator SOR-u w Szpitalu Południowym, gdzie funkcjonował „salonik VIP” dla polityków KO i ich rodzin. Nagranie Morawiecki opatrzył podpisem: „Donald – nie zamieciesz ich pod dywan! Też masz dość patologii Platformy? Napisz to w komentarzu i daj kciuka”. Zrobiło to ponad 10 tys. osób. Wśród 1242 komentarzy pod postem słychać przede wszystkich chór pochlebców byłego premiera w rządzie PiS oraz jego ugrupowania politycznego. Tego samego dnia Morawiecki opublikował jeszcze dwa posty dotyczące afery w Szpitalu Południowym.

Morawiecki na swoim profilu na Facebooku gra na jeszcze innym podziale: „oni” są źli, a dobrzy jesteśmy tylko „my”, kto nie jest z nami, jest przeciwko nam, co podoba się przede wszystkim użytkownikom Facebooka popierającym prawicę. Skrót PO Morawiecki tłumaczy jako patologia obywatelska, mówi o patoelitach platformy, wzywa polityków koalicji rządzącej do dymisji. O „swoich” wypowiada się tylko dobrze. Przykład: „Dzięki zdecydowanej reakcji Prezydenta Karola Nawrockiego cały świat dowiaduje się właśnie czym była Rzeź Wołyńska!”.

Klin między „my” i „oni” próbuje wbić — a przynajmniej udaje, że to robi — Sławomir Mentzen swoimi postami na Facebooku. W poście z 9 kwietnia pisze: „Prezydent Nawrocki powinien przyjąć ślubowanie od sędziów TK wybranych przez Sejm. Koalicja nie powinna robić cyrku ze składaniem ślubowania w Sejmie. PO i PiS na potrzeby partyjnej nawalanki rozwalają kolejne instytucje naszego państwa. Mam dosyć jednych i drugich. Nie mogę się doczekać dnia, aż wyborcy was w końcu pogonią i zaczniemy budować normalne państwo”.

Czytając komentarze pod postem, a jest ich ponad 1,8 tys., nie można mieć wątpliwości, że wielu komentujących widzi w tym jedynie grę pod publiczność w myśl zasady: Facebook swoje, a rzeczywistość, jaka jest, każdy widzi. Pan Wojtek pisze: „Trzeba było nie wspierać prezydenta w kampanii wyborczej. Cały bałagan bierze się od momentu, kiedy PiS zaczął ignorować Konstytucję… Nawrocki robi to samo. Ściga się z Wami w tym kto jest bardziej prawicowy. Tak więc pomimo nie bycia w rządzie jesteście częścią tego «układu»”. „Normalne? Wszyscy obiecujecie normalność, a po wyborach wychodzi jak zwykle” – dodaje inna użytkowniczka. „Pan chorągiewka, do której strony dziś bliżej?” – pyta pani Katarzyna

Nie ma polityki bez Facebooka

Za nieprzestrzeganie standardów społeczności Facebooka Meta zawiesiła w 2022 r., w czasie pandemii COVID-19, oficjalny profil Konfederacji, który obserwowało wówczas 670 tys. użytkowników serwisu. Był to do tej pory najgłośniejszy tego typu przypadek w Polsce. Meta uzasadniła swoją decyzję wielokrotnym naruszaniem standardów społeczności poprzez szerzenie mowy nienawiści oraz dezinformacji na temat COVID-19, m.in. krytykę noszenia maseczek, a także sugerowanie, że szczepionki są eksperymentem medycznym. Mimo protestów polityków związanych z Konfederacją, m.in. Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena profil został przywrócony dopiero półtora roku później, w czerwcu 2023 r.

Jeśli chodzi o pojedynczych polityków z polskiej sceny, to największy problem Meta miała z Januszem Korwin-Mikkem. Z jego profilu na Facebooku były usuwane pojedyncze wpisy, aż w 2020 r. Meta całkowicie usunęła jego fanpage, który miał 780 tys. obserwujących. Dziś posiada profil o innej nazwie, z 72 tys. obserwujących i treściami zgodnymi ze standardami społeczności Facebooka. Najważniejsze z tych standardów to m.in. zakaz nawoływania do przemocy, uporczywego obrażania, szerzenia dezinformacji i manipulacji, zakaz mowy nienawiści oraz działań mających utrudniać udział w wyborach, a także zakaz ataku na osoby lub grupy ze względu na ich narodowość, niepełnosprawność czy tożsamość płciową.

Nie ma oddzielnych przepisów prawa regulujących działalność polityków w mediach społecznościowych. Głośne w Polsce sprawy sądowe o wpisy na Facebooku, m.in. Patryka Jakiego z Pawłem Kukizem czy Radosława Sikorskiego z Joachimem Brudzińskim, opierały się na istniejących przepisach o ochronie dóbr osobistych (art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego). Czy w przyszłości pojawi się ustawowy zakaz posiadania przez polityków kont na Facebooku (i w innych mediach społecznościowych), jak w Australii pojawił się zakaz posiadania Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata i X przez osoby poniżej 16. roku życia? Nic na to nie wskazuje, bo nie ma Facebooka bez polityki, a polityki nie ma dziś bez Facebooka.

# opinia eksperta

Marcin Fic
Stowarzyszenie Demagog

W kwestii ograniczenia dostępu polityków do mediów społecznościowych: nie popieramy ograniczania wolności wypowiedzi i cenzurowania debaty publicznej. Naszym celem jest uczestnictwo w niej poprzez dostarczanie obywatelom rzetelnych, sprawdzonych informacji. Dlatego też kontrolujemy polityków, sprawdzając ich wypowiedzi i nagłaśniając sytuacje, w których wprowadzają odbiorców w błąd. Do tego samego zachęcamy społeczność internetową, równocześnie apelując do wszystkich, a szczególnie do decydentów, o odpowiedzialność i weryfikowanie udostępnianych informacji oraz sięganie do pierwotnych i nieprzetworzonych źródeł.