Historyczne miasto powinno chronić i rekonstruować to, co stanowi jego autentyczne dziedzictwo, ale rozwijać się poprzez najlepszą współczesną architekturę. Miasto żyje wtedy, gdy kolejne pokolenia dodają własną warstwę do istniejącej historii, a nie wtedy, gdy próbują udawać, że historia się zatrzymała - uważa architekt Łukasz Rayss, który odpowiada m.in. za projekt apartamentowca przy ulicy Wodopój na Starym Mieście w Gdańsku.
Czym dla ciebie jako architekta, po tylu latach praktyki, jest odpowiedzialne projektowanie? To pojęcie robi dziś ogromną karierę w branży, ale pewnie każdy rozumie je nieco inaczej.
Odpowiedzialne projektowanie to przede wszystkim świadomość, że architekt nigdy nie projektuje tylko dla inwestora i tylko dla przyszłego mieszkańca. Projektuje dla miasta jako organizmu, który będzie istniał długo po tym, jak skończy się okres gwarancyjny inwestycji i my sami przestaniemy być przy tym projekcie obecni. To oznacza patrzenie na budynek w kilku horyzontach czasowych naraz - jak będzie funkcjonował teraz, za dekadę, za pół wieku. To oznacza też pokorę wobec tego, co było wcześniej, niezależnie od tego, czy projektujemy w miejscu, gdzie stoi zabytek, czy w miejscu, które na pierwszy rzut oka wydaje się puste, a w rzeczywistości nigdy puste nie jest - bo ma swoją historię, swój kontekst, swoich sąsiadów.
Czy ta odpowiedzialność wygląda inaczej w zależności od skali projektu? Inaczej projektuje się pojedynczy budynek, inaczej całe kwartały miasta?
Mechanizm jest podobny, ale konsekwencje błędu rosną wraz ze skalą. Pojedynczy budynek, nawet jeśli się nie uda, można jeszcze jakoś „wybaczyć” miastu - on funkcjonuje w określonym kontekście, sąsiedzi go w jakiś sposób absorbują. Ale kiedy projektujemy całe założenia urbanistyczne, błędy w myśleniu o skali, o relacjach między budynkami, o przestrzeniach wspólnych, potrafią rzutować na funkcjonowanie dzielnicy na dekady. Dlatego im większy projekt, tym więcej czasu poświęcam na samym początku na zrozumienie kontekstu - nie tylko urbanistycznego, ale i społecznego. Kto tu mieszka, co dla mieszkańców znaczy ta przestrzeń, czego się boją, czego potrzebują, z jakimi wyzwaniami się mierzą.
Jak zatem w ten kontekst i gdańską tożsamość wpisuje się Wodopój? To zaprojektowany przez ciebie charakterystyczny, dziesięciopiętrowy apartamentowiec w sercu historycznego Śródmieścia Gdańska. Projekt wywołuje sporo emocji i wręcz polaryzuje społeczeństwo.
Myślę, że to bardzo naturalna reakcja. Jedni mówią, że budynek jest za wysoki, że zdominuje przestrzeń, inni chwalą sposób w jaki został wkomponowany w stosunkowo niewielką działkę. Jeszcze inni mówią o współczesnej architekturze, która prowadzi dialog z historią miasta bez udawania zabytku. W tej debacie jest jednak jedna rzecz, z którą się fundamentalnie nie zgadzam - to próba przekonywania, że przeszłość była z definicji pełniejsza, mądrzejsza, bardziej przemyślana niż teraźniejszość. Gdańsk ma bardzo czytelną tożsamość wizualną - gotyckie wieże, ceglane fasady, niską kameralną zabudowę Głównego i Starego Miasta - ale nigdy nie był miastem jednolitym stylistycznie. To mozaika epok - gotyk sąsiaduje z renesansem, secesja z modernizmem, powojenna odbudowa z tym, co było przed wojną i z tym, co przyszło później. Każda epoka dokładała tu swoją warstwę. Naszym powołaniem jest dołożyć kolejną, dbając o to, co jest kluczowe, czyli jej jakość.
Łukasz Rayss, architekt główny Moderna Holding
Inwestycja Wodopój
Budynek dawnego szpitala przy ul. Klinicznej



