Wirtualne zbiórki stały się codziennością, ale obok ludzkich dramatów przybywa tych akcji, które spełniają marzenia i finansują pasje. Polacy wpłacają setki milionów złotych rocznie, a pomaganie przeniosło się do świata, gdzie emocje mieszają się z biznesem, a współczucie z marketingiem. Tylko czy w cyfrowym tłumie wciąż potrafimy odróżnić prawdziwą potrzebę od dobrze opowiedzianej historii?
Szybkie wyjście z biura, nerwowa trasa z Gdyni do Gdańska. Pierwsza wizyta na komisariacie – od razu w roli osoby wezwanej. Kto by pomyślał, że 50 złotych przelanych na rzekomo chorego chłopca doprowadzi do przesłuchań i papierologii? Pieniędzy nie odzyska, za to straci kolejne godziny na wyjaśnienia, a do tego zużyte paliwo, parking do opłacenia i nadrabianie zaległości w pracy. W głowie myśl: „już nigdy więcej nie dam się tak oszukać”.
Tak mógł poczuć się ktoś, kto wsparł Antosia, który miał chorować na nowotwór oczu. Oszukanych osób, które wsparły dwuletniego chłopca były tysiące. Na ratunek pospieszyli celebryci, politycy, media, ale i zwykli ludzie, napędzani hasłem akcji #bojesieciemnosci. W imieniu rodziców występował przyjaciel rodziny, Michał S. Szybko uzbierano 500 tys. zł niezbędne na leczenie w USA, po czym okazało się, że… to wszystko nieprawda. Chłopiec nie istniał, a choroba była wymysłem, co do dziś pozostaje jedną z najbardziej gorzkich lekcji ograniczonego zaufania do pomagania innym.
W gąszczu zbiórek charytatywnych dotyczących spraw najtrudniejszych, pojawiają się zaskakujące akcje nastawione na spełnianie marzeń.
Miasta, które zebrały najwięcej w 2025 roku
źródło: zrzutka.pl
Niektóre marzenia, jak zakup domu w Hiszpanii czy dalekie podróże, znajdują hojnych darczyńców.
Na jakie cele społecznie ważne przkazał(a) Pan/Pani
darowiznę pieniężną/darowizny pieniężne w ciągu ostatnich 2 lat?
(wielokrotny wybór)
Rok 2025 w liczbach
źrółdo: zrzutka.pl



