Dziedzictwo kontra fatum
Największe mity o sukcesji w biznesie rodzinnym
Dziedzictwo kontra fatum
Największe mity o sukcesji w biznesie rodzinnym
Wokół firm rodzinnych narosło wiele mitów. Najpopularniejszy z nich, powtarzany w dziesiątkach kultur i języków, wieszczy nieuchronny upadek biznesu w trzecim pokoleniu. „Shirtsleeves to shirtsleeves in three generations”, czy ich odpowiedniki w wielu innych językach („Dalle stalle alle stelle alle stalle”), niosą ten sam, fatalistyczny komunikat. Opowiadają historię, w której pierwsze pokolenie w trudzie buduje majątek rodzinny, drugie je konsoliduje i utrzymuje, a trzecie (3G), wychowane w luksusie i pozbawione ducha przedsiębiorczości swoich przodków, bezpowrotnie je trwoni. Nic bardziej mylnego. Prawdziwe zagrożenie nie leży w pokoleniowym fatum, lecz w zaniechaniu odpowiedzi na fundamentalne pytania i w zaniedbaniu budowy solidnych fundamentów rodziny i jej aktywów.
U źródeł każdej legendy leży ziarno prawdy, które z czasem zostaje zniekształcone i uogólnione. W przypadku mitu o upadku firm rodzinnych tym ziarnem jest powszechnie cytowana statystyka, często określana jako reguła „30-13-3”. Mówi ona, że zaledwie 30% firm rodzinnych przetrwa do drugiego pokolenia, 13% do trzeciego, a tylko 3% dotrwa do czwartego pokolenia i dalej. Te liczby, powtarzane bezrefleksyjnie na konferencjach, w artykułach i podczas spotkań doradczych, stały się niemal dogmatem, malując ponury obraz nieuchronnej porażki. Aby jednak zrozumieć ich prawdziwe znaczenie, należy cofnąć się do źródła.
Dane te przypisywane są przełomowemu i wciąż (jak się okazuje) niezwykle wpływowemu badaniu przeprowadzonemu przez Johna Warda z Kellogg School of Management na Northwestern University, którego wyniki opublikowano w pracy z 1987 roku pt. Keeping the Family Business Healthy. Badanie to analizowało losy zaledwie 200 firm produkcyjnych z jednego regionu Stanów Zjednoczonych – stanu Illinois – w bardzo specyficznym okresie historycznym, to jest w latach 1924 - 1984 roku. Była to pierwsza tak poważna próba ilościowego określenia wskaźników sukcesu w międzypokoleniowej sukcesji i jako taka zasługuje na uznanie. Jednak jej bezkrytyczne stosowanie do wszystkich firm rodzinnych, we wszystkich branżach i na całym świecie, jest fundamentalnym błędem metodycznym. Krytyczna analiza badania Warda ujawnia trzy kluczowe okoliczności, które podważają jego uniwersalność.
Zaniechanie właścicieli, a nie mityczne prawo natury
Po pierwsze, próba badawcza Warda była specyficzna. Składała się z firm produkcyjnych z jednego zaledwie stanu - Illinois, które musiały przetrwać jeden z najtrudniejszych okresów w historii gospodarczej – Wielki Kryzys lat 30. XX wieku, a następnie II wojnę światową i powojenną transformację, która w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia doprowadziła do upadku wielu amerykańskich firm. Rzeczywistość tamtego okresu czytelnicy mogą poznać chociażby z autobiograficznej książki J.D. Vance’a, Hillbilly Elegy: A Memoir of a Family and Culture in Crisis, będącej opowieścią o dorastaniu w Pasie Rdzy (Rust Belt). Częścią Pasa Rdzy jest właśnie Illinois, i chociaż książka J.D. Vance’s rozgrywała się głównie w Ohio i także w latach 90. XX w., to perspektywa realiów tamtej epoki ma charakter uniwersalny.
Ekstrapolowanie wniosków z tego unikalnego zbioru na współczesną firmę o innym aniżeli produkcyjny profilu, dla przykładu firmę technologiczną w Azji, firmę usługową w Europie czy gospodarstwo rolne w Ameryce Południowej, jest nieporozumieniem. Uwarunkowania ekonomiczne, technologiczne, kulturowe i regulacyjne są dziś diametralnie inne. Traktowanie tych danych jako uniwersalnego prawa natury jest zatem nieuprawnione.
Po drugie, kluczowym problemem jest sposób, w jaki Ward zdefiniował „przetrwanie”. W jego badaniu oznaczało ono kontynuowanie działalności jako niezależna firma pod tą samą nazwą. Taka definicja jest restrykcyjna i nie uwzględnia scenariuszy, które z perspektywy rodziny biznesowej mogą być sukcesem. Wyobraźmy sobie rodzinę, która w trzecim pokoleniu sprzedaje firmę produkcyjną z zyskiem, a uzyskany kapitał reinwestuje w portfel nieruchomości komercyjnych i nowe technologie. Próba sztucznego podtrzymywania przy życiu firmy, która działa w schyłkowej branży lub straciła przewagę konkurencyjną, musi być uznana za strategiczny błąd. Rodzina biznesowa rozumie, że jej podróż ma być wieczna, podczas gdy poszczególne firmy mają skończony żywot. Taka perspektywa pozwala podejmować obiektywne, pozbawione sentymentów decyzje o sprzedaży, fuzji, restrukturyzacji czy nawet likwidacji firmy, gdy wymagają tego warunki rynkowe. Działania te nie są – i nie mogą być - postrzegane jako porażka, ale jako mądre zarządzanie kapitałem i kolejny etap w ewolucyjnej podróży rodziny. Tymczasem według definicji Warda to, że pierwotna firma „nie przetrwała” jest odnotowywane jako porażka. Z perspektywy rodziny jest to jednak akt strategicznej mądrości i udanej ewolucji przedsiębiorczej.
Należy również podkreślić, że badanie Warda nie różnicowało przyczyn niepowodzeń firm. Wysoki wskaźnik ich zniknięcia z rynku mógł być zatem w równym stopniu efektem wewnętrznych słabości firm rodzinnych, co wynikiem zmienności gospodarczej tamtego okresu czy wrażliwości samego sektora produkcyjnego.
Po trzecie w końcu, popularne interpretacje pracy Warda o firmach rodzinnych wprowadzają w błąd przez kluczową, choć subtelną, zmianę językową. W oryginalnym badaniu wskazano, że 30% firm przetrwało „przez” drugą generację (Less than two-thirds survive the second generation), a 13% dobrze prosperujących „przez” trzecią (Only 13% of successful family businesses last through three generations). Tymczasem w powszechnych cytatach używa się sformułowania „do” pokolenia, co w obu tych przypadkach skraca analizowany okres o blisko 30 lat i fałszywie przedstawia firmy rodzinne jako mniej trwałe. Podobnie, oryginalny wniosek, że 3% firm prosperowało przez ponad 60 lat, jest błędnie upraszczany do tezy, że tylko tyle z nich przetrwa do czwartego pokolenia.
Paradoksalnie, sam Ward był w pełni świadomy ograniczeń swojego badania i ostrzegał przed błędnym uogólnianiem jego wyników. Argumentował, że kluczem do długowieczności firmy jest świadome i proaktywne planowanie strategiczne. Firmy nie upadają z powodu mitycznego „prawa natury”, lecz przez zaniechanie właścicieli, którzy unikają podejmowania trudnych decyzji dotyczących przyszłości i adaptacji do zmieniających się warunków. Dekonstrukcja mitu 3G powinna być zatem także wyrazem uznania dla wartościowego skądinąd dorobku Johna Warda.




