Droga Nathana Mayera Freiherra von Rothschild

Ludzie, którzy wiedzieli wcześniej – zawsze na tej wiedzy zarabiali. Inwestycja w rzetelną informację, to najlepsza krótko- i długoterminowa lokata z gwarantowanym profitem; pod warunkiem, że jest racjonalnie zinterpretowana przez narzędzia wywiadu gospodarczego.


24 Marzec 2022

Ludzie, którzy wiedzieli wcześniej – zawsze na tej wiedzy zarabiali. Inwestycja w rzetelną informację, to najlepsza krótko- i długoterminowa lokata z gwarantowanym profitem; pod warunkiem, że jest racjonalnie zinterpretowana przez narzędzia wywiadu gospodarczego. Wtedy na pewno zadziała zasada: kto pierwszy, ten lepszy. Historia do dziś nie rozstrzygnęła ile prawdy jest w opowieści o genezie fortuny bankiera Nathana Rothschilda, której miał dorobić się na opóźnieniu w przekazywaniu ważnej informacji. Rothschild ponoć wysłał swego człowieka w ślad za brytyjską armią na wzgórza Waterloo. Najpewniej, jako pierwszy w gronie londyńskiej finansjery przewidział skutki zwycięstwa, bądź klęski Napoleona. Opłacił sztafetę koni, którymi jego kurier szybko wrócił z wiadomością o tryumfie Wellingtona – wyłącznie dla oczu Nathana Rothschilda. Tenże z ponurą miną stawił się na giełdzie i sprzedał brytyjskie papiery wartościowe. „Wellington przegrał, a Rothschild już o tym wie” – tak odczytali jego działanie ówcześni rekini giełdowi.

I zaczęła się panika, jak w słynnej scenie z pogrzebu w „Ziemi obiecanej” Wajdy, gdy czarne powozy Żydów omal się nie stratowały po wieści z giełdy w Berlinie. To, czego inni się w strachu pozbyli, Rothschild natychmiast miał skupić cichcem po niskiej cenie. A gdy trzy dni później dotarła wieść o zwycięstwie, wartość papierów poszła w górę. Rodzina Rothschildów zdecydowanie zaprzecza tej historii i nic dziwnego, bo manipulacja odgrywa w niej niemniejszą rolę niż umiejętność gry na „rynku dnia jutrzejszego”. 

To nie szpiegostwo. 

Walor prawdy lub fałszu tej historii nie ma takiego znaczenia jak to, co ona ilustruje: rolę wywiadu gospodarczego w „dynamicznej sytuacji” - ten analityczny eufemizm skrywa obecnie pandemię i straszliwą wojnę na Ukrainie, żeby nie wymieniać już pomniejszych zagrożeń. Rzeczywistość zawsze jest zmienna, więc ruch skrzydeł motyla nad Pekinem może wywołać tornado w Londynie - jak głosi obrazowo sformułowana teoria chaosu. Pozostając przy metaforach, powiedzmy, że biznes to podróż. Wywiad gospodarczy ułatwi ją, tworząc mapę precyzyjnych współrzędnych celu i przeszkód na drodze. Jest to jedno z narzędzi zarządzania w nowoczesnym przedsiębiorstwie. I tu należy podkreślić ważną kwestię. Wywiad gospodarczy w tym kontekście ograniczony jest wyłącznie do działań legalnych. W potocznej świadomości błędnie utożsamia się go ze szpiegostwem korporacyjnym (nie gardzą nim wielkie koncerny), czy też przemysłowym – domeną służb specjalnych państwa.

Szybki zysk zamiast strategii 

- W krajach anglosaskich, początki wywiadu gospodarczego sięgają przełomu lat 60. i 70. XX wieku. Rozwinęły się one do tego stopnia szybko i skutecznie, że już w latach 90. stały się wsparcie, decyzji strategicznych – tłumaczy Gedymin Radziszewski, doradca biznesowy, specjalista od wywiadu gospodarczego z ponad dwudziestoletnim stażem.

- Dziś jest to standard i powszechna praktyka. Niestety w Polsce to wciąż szczyt przebiegłości przedsiębiorcy, a nie proza biznesu.

Według jego wiedzy i doświadczenia, nasi przedsiębiorcy wciąż rzadko korzystają z umysłu eksperta (analityka), by tworzyć taktyki konkurowania, nie mówiąc już o poważnej ewaluacji planów strategicznych. Generalizując: ekspert służy do analiz krótkoterminowych niczym meteorolog prognozujący pogodę w najbliższe święta. Polski biznes szykuje się do zmagań na „rynku dnia wczorajszego”. Paradygmat szybkiego zysku nie chce dostrzega: zmienności, niepewności, złożoności i dynamicznej sytuacji gospodarczej. Ten rodzaj podróży wytyczają stare mapy mentalne i powielany od lat sposób prowadzenia biznesu.

- A czym to grozi? Choćby utratą marży, gdyż kto inny zaczyna ją ustalać, nie mówiąc o degradacji przedsiębiorstwa w łańcuchu dostaw. I nagle ze zdumieniem dociera do nas, że zaczynamy pracować na inne podmioty a nie odwrotnie. Mówi się, że tak naprawdę wyjątki kompromitują regułę. Na pewno nie w tym przypadku – tłumaczy Gedymin Radziszewski, konsultant biznesowy, trener, coach.

Wywiadem gospodarczym zajmują się analitycy, a nie agenci bądź szpiedzy. Analitycy, to eksperci w określonych dziedzinach i ludzie renesansu z otwartą głową. Są krytyczni, sceptyczni i cyniczni, bo „nic nie jest tym, czym się wydaje”. I taka postawa jest drogą człowieka skutecznego, dla którego liczą się rezultaty, jakim z pewnością był von Rothschild.

_____________________________________

Zachęcamy do wysłuchania autorskiego podcastu konsultanta biznesowego, trenera i coatcha Gedymina Radziszewskiego:

https://open.spotify.com/episode/3TT17MXueWbZ0yKNn8Iear?si=5202f6a161594ea8

https://open.spotify.com/episode/68w3TlmnTmKKS1usTqnV3w?si=64a254dfe90b4bdc

_____________________________________

GEDYMIN RADZISZEWSKI

Doradca biznesowy z ponad 20 letnim doświadczeniem w wywiadzie gospodarczym stosowanym w kontekście biznesowym. Klientom pomaga chronić kapitał (poprzez tworzenie systemów antydostępowych) i akumulować go (poprzez kreowanie skutecznych strategii ekspansji rynkowej). Certyfikowany absolwent Academy of Competitive Intelligence. Prywatny inwestor, wykładowca Uniwersytetu Nauk Społecznych i Humanistycznych SWPS. Przewodniczy polskiemu oddziałowi Strategic & Competitive Intelligence Professionals, skupiającemu analityków wywiadu.